|
Polityka
uśmiercania dzieci trwa nadal
Na
zebraniu służby odbywającym się w tygodniu od 6 stycznia 2003
roku Świadkowie Jehowy usłyszeli przemówienie "Pomoc
w przestrzeganiu Bożego prawa co do krwi". Co ciekawego
dowiedzieli się z tego wykładu?
Z
rozesłanych przez Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy (WTS)
odpowiednich instrukcji do zborów dowiadujemy się, że polityka uśmiercania
dzieci będzie nam towarzyszyła i w tym roku. Oto dowody:
Na
początek miła wiadomość – WTS potwierdziło swoje odejście
od przymusowego wypełniania "Oświadczeń dla służby
zdrowia".
A
był jakiś przymus? Formalnie nie, ale zobaczmy:
W
Naszej Służbie Królestwa ze stycznia 1997 roku na stronie
2 czytamy:
"Po
tym zebraniu WSZYSCY ochrzczeni głosiciele otrzymają 'Oświadczenie
dla służby zdrowia' i EWENTUALNIE 'Kartę identyfikacyjną'
dla każdego nieochrzczonego małego dziecka. (...) Wypełnione
'Oświadczenie' TRZEBA przynieść na najbliższe zborowe
studium książki, po którym prowadzący DOPILNUJĄ, żeby
zostało podpisane, poświadczone i opatrzone datą. (...) Jeżeli
kogoś nie było na tym zebraniu, prowadzący studium książki
lub inni starsi POMOGĄ MU wypełnić dokument na najbliższym
zebraniu służby, aby WSZYSCY ochrzczeni głosiciele mieli
prawidłowo wypełnione i podpisane 'Oświadczenia'".
W
następnym roku dość zagadkowo złagodzono takie stanowcze
"zachęty". W "NSK" ze stycznia 1998 roku na
stronie 2 czytamy na przykład tak:
"Po
tym zebraniu ochrzczeni Świadkowie będą mogli otrzymać, JEŚLI
SOBIE TEGO ŻYCZĄ, 'Oświadczenia dla służby zdrowia' i
EWENTUALNIE 'Kartę identyfikacyjną' dla każdego
nieochrzczonego małego dziecka".
Niemniej
nieco dalej zawarto sugestię, żeby jednak takie 'Oświadczenie'
wypełnił każdy ŚJ podtrzymano zwrotem:
"Wypełnione
'Oświadczenie' przynieśmy na najbliższe zborowe studium książki,
po którym prowadzący DOPILNUJĄ, żeby zostało podpisane, poświadczone
i opatrzone datą".
Rok
kolejny przyniósł dodatkową "zachętę":
"Prowadzący
studium książki powinien sporządzić listę kontrolną, żeby
mieć PEWNOŚĆ, IŻ WSZYSCY w jego grupie otrzymali potrzebną
pomoc" (NSK, styczeń 1999, s.2).
Niby
przymusu nie było, ale jednak na plecach czuło się subtelny
oddech czujnych starszych...
Zatem
schemat był prosty – do końca roku 1997 wszyscy ochrzczeni głosiciele
mieli otrzymać „Oświadczenie”, a starsi mieli
dopilnować by każdy je wypełnił i podpisał. Ale od tego roku
WTS zaczęło wyrażać się w tej materii bardziej „oględnie”.
Dlaczego?
Czyżby
wpływ na to miały procesy przed Europejską Komisją Praw Człowieka?
Najprawdopodobniej tak.
Co
do „Kart identyfikacyjnych”, przymusu nie było –
można je było dostać „ewentualnie”. Zapewne i to miało
związek ze świeżą sprawą w Bułgarii, kiedy to WTS zobowiązało
się nie robić jakichkolwiek nacisków na dorosłych Świadków
oraz na ich nieletnie dzieci w kwestii krwi ( http://hudoc.echr.coe.int/Hudoc1doc/hedec/sift/3641.txt
lub http://www.ajwrb.org/bulgaria/report.shtml
).
Jak
wiadomo, właśnie w roku 1997 Watchtower Society w tzw.
„sprawie Bułgarskiej” uroczyście zobowiązało przed
Europejską Komisją Praw Człowieka w Strasburgu do przestrzegania
ugody pomiędzy WTS a rządem Bułgarii. Oto pewne wyjątki z tego
dokumentu:
The
Government state that the distribution to children of forms for
the refusal of blood transfusion and of other religious
materials without the consent of the parents is an unlawful
practice which infringes public health and the rights and
freedoms of others. (…) Furthermore, their doctrine does
not have respect for the value of human life as it requires to
refuse blood transfusions even when this would bring death.
(…)
As regards the alleged unlawful activities of Jehovah's
Witnesses with children the applicant association submits that
children cannot become members of the association but only
participate, together with their parents, in the religious
activities of the community. As regards a "pioneer card"
issued to a Ms. V., the applicant association explains that the
card was issued when Ms. V. was 16 years old and could assume
some civil obligations herself. Also, Ms. V.'s card prohibiting
blood transfusion aims at "informing the medical
professionals [of the parents' religious stand], and not at
imposing on them a certain medical practice."
In
respect of the refusal of blood transfusion, the applicant
association submits that while this is part of the religious
doctrine of Jehovah's Witnesses, its acceptance depends on the
personal choice of the individual concerned. There are no
religious sanctions for a Jehovah's Witness who chooses to
accept blood transfusion. Therefore, the fact that the
religious doctrine of Jehovah's Witnesses is against blood
transfusion cannot amount to a threat to "public health",
every individual being free in his or her choice.(kursywa nasza)
The
applicant association also contends that blood transfusion can
be very dangerous, because of contamination. Furthermore,
referring to publications and research of medical professionals,
the applicant association submits that surgery and other medical
treatment can be effected successfully without resort to blood
transfusion. Moreover, there are several hospitals in Bulgaria
which apply surgery without blood transfusion. Also, the
applicant association submits that the Court has already dealt
with this issue in Hoffmann v. Austria (Eur. Court HR, judgement
of 23 June 1993, Series A no. 255-C).
II.
Concerning the position of Jehovah's Witnesses on blood, the
petitioner undertakes to draft a statement which will become
part of the bylaws of Jehovah's Witnesses of Bulgaria, in view
of their registration, stipulating that:
2.1
- Jehovah's Witness patients resort to the use of the medical
system for themselves and their children; each member having the
right to make use of this [medical system] freely at their own
discretion, without any controls or sanctions on
the part of the petitioner; (kursywa nasza)
2.2
- acting according to the Bulgarian health legislation, the
Christian Association of Jehovah's Witnesses in Bulgaria
undertakes to respect the application of said legislation, which
comprises:
2.2.1
- to not furnish an advance medical directive refusing blood
transfusions to minor persons; [this means that baptized and
unbaptized minors will be prohibited from carrying a no-blood
card]
2.2.2
- concerning persons who have achieved the age of majority, in
observing the dispositions of said legislation recognizes that
each individual retains the freedom of choice.
-
Application No. 28626/95 by Khristiansko Sdruzhenie "Svideteli
na Iehova" (Christian Association Jehovah's Witnesses)
against Bulgaria
Po
polsku brzmi to mniej więcej tak:
Rząd
oświadczył, że rozprowadzanie wśród dzieci formularzy
dotyczących odmowy transfuzji krwi czy innych materiałów o
treści religijnej bez zgody rodziców jest praktyką bezprawną,
która stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego oraz praw i
wolności innych. (…) Ponadto, ich doktryna nie ma
szacunku dla wartości ludzkiego życia, jako że wymaga ona
odmowy transfuzji krwi, nawet kiedy to doprowadziłoby do śmierci.
(…)
Ze względu na domniemany bezprawny wpływ Świadków na dzieci
reprezentant stowarzyszenia oznajmił, że dzieci nie mogą być
członkami stowarzyszenia lecz jedynie uczestniczą, razem ze
swoimi rodzicami, w religijnej działalności społeczności. Co
do "karty pioniera" wydanej pannie V., reprezentant
stowarzyszenie wyjaśnił, że karta została wydana, kiedy
panna V. miała 16 lat i mogła podejmować pewne cywilne
decyzje. Poza tym, celem posiadana przez pannę V. dokumentu
zakazującego transfuzji krwi było "poinformowanie
pracowników służby zdrowia [o religijnych poglądach rodziców],
a nie narzucanie im określonych praktyk medycznych".
W
związku z odmową transfuzji krwi, reprezentant stowarzyszenia
podkreślił, że jeśli chodzi o tą część religijnych
doktryn Świadków Jehowy, to jej akceptacja zależy od
osobistego wyboru zainteresowanej jednostki. Nie istnieją
żadne religijne sankcje są dla Świadka Jehowy, kto zdecyduje
się zaakceptować transfuzję krwi. Dlatego
fakt, że religijna doktryna Świadków jest przeciwna
transfuzji krwi nie może wynosić zagrożenia dla "zdrowia
publicznego", gdyż każda osoba ma w tej sprawie wolny wybór
(kursywa nasza).
Przedstawiciel
stowarzyszenia stwierdził także, że ze względu na zakażenia
bakteryjne, transfuzja krwi może być bardzo niebezpieczna.
Ponadto, nawiązując do różnych publikacji i
specjalistycznych badań przeprowadzanych w medycynie,
reprezentant stowarzyszenia podkreślił, iż operacje i inne
zabiegi medyczne mogą być z powodzeniem wykonywane bez
uciekania się do transfuzji krwi. Co więcej, w Bułgarii
istnieją szpitale, w których wykonuje się zabiegi
chirurgiczne bez transfuzji krwi. Oprócz tego, przedstawiciel
stowarzyszenia zwrócił uwagę, że Trybunał zajmował się już
takim zagadnieniem w sprawie Hoffmann v. Austria (Eur. Court HR,
judgment of 23 June 1993, Series A no. 255-C).
II.
Odnośnie stanowiska Świadków Jehowy co do krwi, wnioskodawca
zobowiązuje się dodać do swojego statutu stwierdzenie, które
stanie się częścią statutu Świadków Jehowy w Bułgarii,
związany z ich rejestracją, i określające iż:
2.1
- Będący Świadkami Jehowy pacjenci poddadzą się systemowi
opieki zdrowotnej, zarówno sami, jak i ich dzieci; każdy członek
ma prawo poddać się temu [systemowi opieki zdrowotnej]
swobodnie według własnego uznania, bez jakiejkolwiek
kontroli czy sankcji ze strony wnioskodawcy; (kursywa
nasza)
2.2
- działając zgodnie z bułgarskim prawodawstwem w sprawach
medycznych, Chrześcijańskie Stowarzyszenie Świadków Jehowy w
Bułgarii zobowiązuje się przestrzegać wymaganych przez nie
ustaw, które obejmują:
2.2.1
- nie zaopatrywania osób nieletnich w dyrektywy zawierające
odmowę transfuzji; [oznacza to, że ochrzczonym i
nieochrzczonym osobom nieletnim zakaże się posługiwania oświadczeniami
o krwi];
2.2.2
– co zaś tyczy się osób, które osiągnęły pełnoletniość,
w zachowywaniu przepisów powyższej normy prawnej uwzględnia
się wolność wyboru jednostki.
Jednak
w roku 2001 (zapewne po fali protestów i szoku wywołanego przez
zezwolenie na "przyjmowanie poszczególnych frakcji krwi"
– Strażnica z 15 czerwca 2000 roku), Ciało
Kierownicze chcące załagodzić napięcie nie naciskało już na
konieczność posiadania druków:
"Po
tym zebraniu ochrzczeni głosiciele BĘDĄ MOGLI [czyli:
jeśli mają takie pragnienie]
otrzymać ‘Oświadczenie dla służby zdrowia’ i
EWENTUALNIE ‘Kartę identyfikacyjną’ dla każdego
nieochrzczonego dziecka" (NSK, styczeń 2001, s.2).
Podobnie
w roku 2002, kiedy WTS wprowadziło „Dyrektywy
i pełnomocnictwo w sprawie leczenia”, skupiono się
raczej na korzyściach wynikających z wypełnienia i noszenia tych
dokumentów niż na samej obowiązkowości takich działań. W
szkicu „Odnoszenie
pożytku z życzliwych postanowień” czytamy:
"Wypełnienie
zarówno ‘Oświadczenia dla służby zdrowia’, jak i
dokumentu ‘Dyrektywy’ jest najlepszą ochroną przed
niechcianą transfuzją. Warto się poważnie zastanowić, jakie
następstwa może pociągnąć za sobą brak przygotowania na nagłą
interwencję medyczną, zwłaszcza u osób, które mają niewierzących
członków rodziny. (...) Po podjęciu świadomej decyzji wypełnij
zarówno ‘Oświadczenie dla służby zdrowia’, jak też
‘Dyrektywy i pełnomocnictwo w sprawie opieki
zdrowotnej’, aby zapewnić sobie najlepszą ochronę. ZACHĘCAMY,
by z tym nie zwlekać".
Mając
w pamięci dotychczasowe stanowisko WTS, zapoznajmy się teraz z
aktualnymi radami "niewolnika".
W
szkicu przemówienia: "Pomoc w przestrzeganiu Bożego prawa co
do krwi" (styczeń 2003) czytamy:
"Po
zakończeniu zebrania każdy ochrzczony głosiciel będzie mógł
otrzymać 'Oświadczenie dla służby zdrowia', JEŚLI CHCE Z
NIEGO SKORZYSTAĆ."
W
porządku, to już znamy od roku 1998. Jaka więc nowość?
Po
pierwsze taka, że nadzorcy zborowego studium książki nie będą
już dopilnowywać, żeby WSZYSCY ochrzczeni Świadkowie mieli wypełnione
"Oświadczenia". Do tej pory było tak, że niby obowiązku
nie było, ale nadzorcy grup książki wywierali subtelny nacisk,
aby każdy ŚJ takie "Oświadczenie" wypełnił i podpisał
w obecności świadków, zaciekle go potem broniącymi przed
lekarzami, którzy "ubzdurali" sobie, że koniecznie
trzeba mu krew przetoczyć.
Teraz
odchodzimy od tego schematu - wypełnienie "Oświadczenia"
to czysto osobista sprawa, a zatroskanemu w tej kwestii nadzorcy możemy
tylko pozazdrościć, że w natłoku tylu innych zajęć znajduje też
czas na zajmowanie się sprawami, które w ogóle go nie dotyczą,
ani dotyczyć nie powinny.
Jednak
najbardziej zatrważającą zmianą jest stanowisko wobec dzieci.
Jak
zauważyliśmy, dotychczas WTS traktowało wypełnianie "Kart
identyfikacyjnych" jako ewentualność - coś, co stanowi
nienaruszalną i suwerenną dziedzinę wolnej woli rodziców.
Ale
uwaga - od teraz będzie inaczej:
"Karta
identyfikacyjna. Karta ta pozwala zidentyfikować nieletnie,
nieochrzczone dzieci Świadków Jehowy. Zawiera informacje umożliwiające
szybki kontakt z rodzicami oraz taktownie wyjaśnia, że chcecie
leczyć dziecko bez użycia krwi. Dziecko ZAWSZE POWINNO mieć tę
kartę przy sobie."
Nie
ma już "ewentualnego" otrzymania i wypełnienia
"Karty identyfikacyjnej", od teraz ma ono mieć ją
zawsze! Czyżby pamięć o cytowanym już oświadczeniu złożonym
przed Trybunałem Europejskim odeszła do lamusa? A może to wina
jakichś zmian w Komitetach Ciała Kierowniczego, którego nowi członkowie
nie doczytali uroczystych oświadczeń poprzedników?
Niemniej
fakt pozostaje faktem: Od roku 2003 dorośli nie muszą wypełniać
swoich ‘Oświadczeń’, ale dzieci TAK!
Jednak
to nie wszystko, czego WTS oczekuje od naszych dzieci:
"Młodzi
chrześcijanie powinni nie tylko mieć przy sobie
'Kartę identyfikacyjną', ale też umieć wyraźnie i
stanowczo uzasadnić, dlaczego z przyczyn religijnych
zdecydowanie odmawiają przyjęcia krwi."
WTS
żąda rzeczy niemożliwej.
Tej
irracjonalnej doktryny nie są w stanie wytłumaczyć dorośli i
wieloletni ŚJ, a co dopiero nieletnie dzieci.
Co
np. powie dziecko ŚJ, kiedy lekarz lub sędzia zapyta je dlaczego
wolno przyjmować WSZYSTKIE składniki osocza oddzielnie (nawet
jednocześnie), ale razem już nie?
Albo
niech dziecko ŚJ wytłumaczy w sposób udowodniony naukowo, że
transfuzja krwi jest tym samym co zakazane w Biblii spożywanie
krwi? (Niech to zresztą wyjaśni ktokolwiek).
W
przeszłości WTS argumentowało, że transfuzja krwi jest niewłaściwa,
bo jest odpowiednikiem spożywania krwi:
"Za
każdym razem, kiedy w Piśmie Świętym wspomina się o zakazie
co do krwi, wiąże się to z przyjmowaniem jej jako pokarmu, a
wobec tego dotyczy on nas o tyle, o ile chodzi w danym wypadku o
pożywienie" (Strażnica
nr 10 z 1961 roku "Pytania czytelników"; wyd. ang. Sept.
15, 1958, p.575)
WTS
powoływało się nawet na niektórych lekarzy, aby poprzeć swoje
poglądy na to, że transfuzja krwi jest równoznaczna z jej spożywaniem:
"Nie
ma znaczenia, czy krew zostaje wprowadzona do ciała przez żyły,
czy przez usta. Również twierdzenie niektórych ludzi, że to
nie jest to samo, jest nieistotne. Faktem jest, że to odżywia,
czyli utrzymuje ciało przy życiu. Zgadza się z tym oświadczenie
zamieszczone w książce pt. "Hemorrhage and Transfusion"
(Krwotoki i Transfuzja) pióra dra med. Georgea W. Crile’a,
który przytacza list Denisa, francuskiego lekarza i pioniera w
dziedzinie transfuzji krwi. Powiedziano w nim: „Transfuzja
to nic innego, tylko doprowadzenie pożywienia krótszą drogą niż
zwykle, to znaczy wprowadzenie do żył gotowej już krwi zamiast
przyjmowania pożywienia, z którego dopiero po szeregu przekształceń
powstaje krew." (Strażnica,
nr 6 z 1962 roku, art.1, ak.18; wyd. ang. Sept. 15, 1961, p.558)
Ale
rozwój współczesnej nauki i medycyny skutecznie obalił ten
absurdalny pogląd. Fakt ten jest już obecnie uznawany przez WTS:
"W
gruncie rzeczy chodzi bowiem o przeszczepienie tkanki, która w
najlepszym razie tylko do pewnego stopnia odpowiada krwi
biorcy" (Świadkowie Jehowy a
kwestia krwi, s. 40)
"Kardiochirurg
Denton Cooley zaznacza: ‘Transfuzja krwi jest
przeszczepieniem tkanki’" (Przebudźcie
się! z 8 grudnia 1990 roku, s.9)
"Gdy
lekarze przeszczepiają serce, wątrobę lub inny narząd, układ
odpornościowy biorcy potrafi rozpoznać taką obcą tkankę i ją
odrzucić. A przecież transfuzja to też przeszczepienie
tkanki." (Jak krew może
uratować twoje życie?, s.8, kursywa w oryginale)
Jeżeli
zatem WTS potwierdza, że 'transfuzja krwi jest przeszczepieniem
tkanki', to warto poznać jego pogląd na przeszczepy:
"Czy
zbór powinien przedsięwziąć jakieś działanie, gdy ochrzczony
chrześcijanin da sobie przeszczepić organ ludzki, jak na przykład
rogówkę oka lub nerkę?
Zabranie
określonej tkanki lub kości jednemu człowiekowi i
przeszczepienie jej drugiemu jest sprawą, którą każdy Świadek
Jehowy musi rozstrzygnąć zgodnie z własnym sumieniem (...)
Biblia nie wyklucza jednoznacznie transplantacji organów (...) Każda
osoba, która by stanęła wobec konieczności powzięcia decyzji
w tej kwestii, musi starannie i z modlitwą rozważyć argumenty,
a potem zgodnie z głosem sumienia rozstrzygnąć, co powinna lub
czego nie powinna uczynić przed Bogiem." (Strażnica
nr 2 z 1982 roku, s. 24; wyd. ang.: 3/15/1980 p.31)
Cóż
za niekonsekwencja! Niemniej
zakaz krwi oparty na poglądach z lat 50-tych pozostał, a dzieci ŚJ
mają umieć skutecznie go obronić przed wykwalifikowanymi
specjalistami z kręgów medycznych. W szkicu przemówienia:
"Pomoc w przestrzeganiu Bożego prawa co do krwi"
powiedziano:
"Zachęć
rodziny, aby na najbliższym studium rodzinnym przeanalizowały myśli
zawarte w artykule ‘Postępujmy zgodnie z pouczeniami
Jehowy’ ze Strażnicy z 15 czerwca 1991 roku, strona
13."
Co
znajdujemy w tym materiale do studium? Po powołaniu się na
wypowiedzi z Prawa Mojżeszowego, które zabraniało spożywania
krwi, Strażnica wskazuje na związek pomiędzy "krwią
Jezusa mającą wartość umożliwiającą odkupienie, a docenianiem
tej wartości, która pomaga ŚJ stanowczo unikać niewłaściwego
korzystania z krwi, nawet gdy lekarz w dobrej wierze twierdzi, że
konieczna jest transfuzja". Następnie skupiono się na
konieczności pouczania dzieci od najmłodszych lat, jak bronić się
przed "niechcianą transfuzją", przy czym posłużono się
kilkoma autentycznymi przeżyciami; pod koniec artykułu oznajmiono:
"Jeśli
masz dzieci, czy jesteś pewien, iż zgadzają się z biblijnym
poglądem na krew i potrafią to wyjaśnić? Czy naprawdę wierzą,
że taka jest wola Boża? Czy są przekonane, że pogwałcenie
Jego prawa byłoby czymś tak poważnym, iż mogłoby przekreślić
ich nadzieję na życie wieczne? Mądrzy rodzice omawiają takie
sprawy ze swymi dziećmi bez względu na to, czy są małe, czy już
prawie dorosłe. Mogą wspólnie odgrywać scenki, w których każde
dziecko odpowiada na pytania zadawane przez sędziego lub
pracownika szpitala. Nie chodzi o to, by mechanicznie powtarzało
wybrane odpowiedzi. Rzecz w tym, żeby wiedziało, w co ono
wierzy i dlaczego. Oczywiście w razie przesłuchania przed sądem
rodzice lub inne osoby mogą powiedzieć o zagrożeniach związanych
z transfuzją i dostępnych metodach alternatywnych. Niemniej w
rozmowie z naszymi dziećmi sędzia lub urzędnik przede wszystkim
będzie chciał ustalić, czy rozumieją swe położenie i związane
z nim możliwości wyboru oraz czy mają ukształtowane własne
wartości i przekonania." (Strażnica
z 15 czerwca 1991 roku, ss. 13-18)
I
tu rodzi się pewien problem. Otóż dzieci ŚJ, które do roku 1991
„zgadzały się biblijnym poglądem na krew” oraz
„naprawdę wierzyły, że taka jest wola Boża”, nawet
jeśli „potrafiły to wyjaśnić”, to wyjaśniały tą
wolę Bożą inaczej niż przyjdzie ją wyjaśniać dzieciom w roku
2003. Dlaczego? Ponieważ na przestrzeni tych 12 lat „wola Boża”
dość istotnie się zmieniła za sprawą „coraz jaśniejszego
światła” spływającego przez WTS.
Dzisiaj
dzieci ŚJ nie muszą już tłumaczyć dlaczego nie przyjmują różnych
surowic czy zastrzyków wyprodukowanych na bazie krwi (np.
immunoglobuliny), dlaczego odrzucają albuminy, fibrynogen, czynniki
krzepnięcia czy inne składniki osocza. Mało tego, nie muszą też
wyjaśniać dlaczego nie przyjmują frakcji wyodrębnionej z każdego
innego podstawowego składnika krwi. Są zwolnieni od tłumaczenia,
dlaczego nie chcą poddać się zabiegom z wykorzystaniem
cell-savera, płuco-serca, albo hemodializie lub hemodylucji. Obecna
"wola Boża" już tego nie zabrania.
Dzieci
ŚJ zmagające się z problemem krwi przed rokiem 1990 miały do
czynienia z inną „wolą Bożą” i przyjmowały
„za swoje” inne wytyczne wobec leczenia krwią, niż ich
współcześni rówieśnicy. Ciekawe więc, po co ten odnośnik do
cytowanej Strażnicy?
Kolejna
sprawa: Czy dziecko ŚJ wyjaśni dlaczego wolno mu przyjąć do
organizmu hemoglobinę, ale nie godzi się na przetoczenie krwinek
czerwonych, które są niczym więcej jak błonką otaczającą pęcherzyk
hemoglobiny?
Poprośmy
dziecko ŚJ o wyjaśnienie panu sędziemu dlaczego zgodziłoby się
na przeszczep szpiku kostnego, kiedy powszechnie wiadomo, że wiąże
się to z jednoczesnym przetoczeniem sporej dawki płytek oraz
krwinek czerwonych, których w innym wypadku by nie przyjęło?
"Czy
chrześcijanin może się zgodzić na przeszczepienie szpiku
kostnego, skoro ten szpik wytwarza krew?
Szpik
stosowany przy przeszczepach pochodzi od żywych ludzi, a do tego
może zawierać pewną ilość krwi. Dlatego chrześcijanin musi
sam rozstrzygnąć, czy dla niego pobrany szpik kostny jest równoznaczny
za zwykłym mięsem, czy też z tkanką niewykrwawioną. (...)
Ponadto dr D. E. Thomas nadmienia w podręczniku
‘Harrison’s Principles of Internal Medicine’
(wydanie uzupełnione z roku 1981, strona 138), że ‘właściwie
wszystkie transplantacje szpiku wymagają transfuzji płytek
krwi’, a w wielu wypadkach podaje się też ‘zagęszczone
krwinki czerwone’. Dlatego chrześcijanin powinien rozważyć,
jakim dodatkowym kwestiom będzie musiał stawić czoło, jeśli
się podda przeszczepieniu szpiku (Prz. 22:3).
Sprawa
ta podlega zatem osobistej decyzji, ale wskazówki biblijne na
temat krwi i szpiku powinny ją ułatwić." (Strażnica
nr 15 z 1985 roku, s. 27)
A
może dziecko ŚJ potrafiłoby stanowczo i wyraźnie wyjaśnić z
jakich powodów godzi się na przeszczep nerki albo serca - organów
nasyconych leukocytami - ale w razie nowotworu czy pewnych rodzajów
zakażeń wirusowych nie przyjmie dawki wyizolowanych krwinek białych?
Dlaczego
zatem pije mleko, tak nasączone leukocytami? Wypijając szklankę
mleka ŚJ przyjmują do organizmu więcej leukocytów, aniżeli
kiedykolwiek otrzymaliby ich poprzez transfuzję.
Jednak,
co ciekawe, WTS dopuszcza możliwość przetoczenia krwinek białych,
jeśli tylko nie nazywa się tego w sposób tak bezpośredni, ale na
przykład "autografia komórek [macierzystych] krwi
obwodowej" (http://www.ama-assn.org/sci-pubs/journals/archive/inte/vol_158/no_10/letter_3.htm
). Ale czy dzieci o tym wiedzą i potrafią wyjaśnić te rozbieżności?
Tego
rodzaju pytań moglibyśmy mnożyć w nieskończoność.
Czy
zatem dzieci ŚJ będą potrafiły udzielić "wyraźnego i
stanowczego uzasadnienia, dlaczego z przyczyn religijnych
zdecydowanie odmawiają przyjęcia krwi"?
A
ilu dorosłych i ochrzczonych Świadków Jehowy potrafi to zrobić?
Czemu
więc ma służyć ten koszmarny nakaz wydany członkom i ich
dzieciom?
Teraz
śmierć dzieci ŚJ nie będzie wynikiem "ewentualnego"
wyboru ich rodziców. Tak żąda "niewolnik wierny i
roztropny". Dla poparcia powagi stosowania się (lub nie) do
zaleceń Ciała Kierowniczego w kwestii krwi, przypomnijmy jedną z
wielu wypowiedzi utrzymanych w podobnym tonie:
"Osoby
lekceważące prawo Boże co do krwi często źle na tym wychodzą
– natychmiast lub nieco później. Niektórzy nawet umierają
wskutek transfuzji. Wiadomo również, że ci, którym udaje
się przeżyć, nie dostępują życia wiecznego, więc
krew nie ratuje im życia na zawsze." (kursywa
nasza) – Strażnica z 15 czerwca 1991 roku, s. 12.
Z
jednej strony WTS nakazuje składanie przez Świadków Jehowy życia
na ołtarzu swej irracjonalnej polityki wobec krwi, a z drugiej
pociesza obietnicą bliskiego już Armagedonu, po którym nastąpi
powszechne zmartwychwstanie i życie wieczne.
Natomiast
w międzyczasie wyklucza i nakazuje unikać wszystkich, którzy ośmielają
się mieć w tej sprawie odmienne zdanie. Za cenę ratowania
niewinnych istnień wielu szczerych i miłujących Jehowę chrześcijan
jest wyrzucanych ze zborów, a potem unikanych przez dotychczasowych
przyjaciół i krewnych.

|