WTS
zaprzestaje wykluczania Świadków Jehowy, którzy wyrażają
zgodę na transfuzję krwi –
dlaczego?
Uważamy
za niezbędne prześledzenie i zrozumienie motywów, jakie
przyświecały ostatniej zmianie w poglądach. A ponieważ WTS
w typowy dla siebie sposób zaciemnia swoje intencje, staranna
analiza jest tym bardziej konieczna.
Po
pierwsze, jesteśmy przekonani, że u podłoża tych zmian leżało
wiele spraw, które należałoby wziąć pod uwagę, a po drugie
– do
dokonania zmian musiała pchnąć jakaś silna motywacja.
Zwróćmy
uwagę, że WTS w dalszym ciągu wyklucza nie okazujących
skruchy ŚJ, którzy dopuszczają się rozpusty, cudzołóstwa,
palą tytoń, używają narkotyki itd.
Dlatego zastanawiające jest dlaczego wyodrębnili oni
transfuzję krwi, jako jedyny grzech, który należy traktować
odmiennie.
Zbierzmy
to, co już wiemy:
1.
W
oświadczeniu dla dziennikarzy z 14 czerwca 2000 roku WTS
oznajmiło, że jeśli dana osoba godzi się na transfuzję
krwi „dobrowolnie i bez okazania żalu (...), to
swoim własnym postępowaniem wskazuje, że nie chce już dłużej
być Świadkiem Jehowy. Taka osoba pozbawia sama siebie członkostwa
swoim postępowaniem, jeszcze zanim zbór podejmie ten
krok”. Nie było to oświadczenie prasowe, ale
„informacja dla prasy”. Nie jest już dostępna na
stronie informacyjnej WTS.
2.
Rzecznicy
WTS – zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA –
wielokrotnie opisywali to jako zmiany proceduralne i mocno
podkreślali, że Świadkowie Jehowy nie zmienili swojego
zasadniczego stanowiska w kwestii transfuzji krwi.
3.
Do
poszczególnych zborów nie dotarł żaden oficjalny dokument
odnośnie tych zmian. Nie podano żadnego ogłoszenia w
oficjalnej literaturze. Jedyną dostępną dokumentację
stanowi informacja prasowa i cytaty wypowiedzi rzeczników WTS
zamieszczane w różnych dziennikach.
4.
Nadzorcy
obwodów otrzymali od WTS korespondencję odnośnie zmian i
mają z nią zapoznać miejscowych starszych podczas swojej
następnej wizyty.
5.
Członkowie
KŁS otrzymali list, w którym wyjaśnia się im, że nic się
nie zmieniło, spłyca się przeczący temu reportaż z
„Times” i nie wspomina
się ani słowem o proceduralnych zmianach.
Rozważmy
możliwe motywacje owych zmian:
1.
WTS
jest przytłoczone nadzorowaniem przez siebie tematów związanych
z kwestią krwi. Chcą ułatwić starszym zajmowanie się
obwinionymi osobami i skrócić procedury przez nałożenie
sankcji wymuszającej stronienie od kogoś takiego praktycznie
automatycznie.
Taka
motywacja nie wydaje się prawdopodobna. Strażnica
z 15 czerwca 2000 roku zawiera znaczące ustępstwa w kwestii
krwi, zezwalając Świadkom Jehowy na stosowanie wszystkich
frakcji krwi wyodrębnionych z podstawowych składników, łącznie
z hemoglobiną, czym otwarto drzwi środkom krwiozastępczym
wyprodukowanym na bazie hemoglobiny, która zarówno wyglądają,
jak i działają niemal jak krew. Większość członków
AJWRB uważa to za sygnał, który można interpretować w ten
sposób, iż WTS ma konkretny zamiar ewentualnie zupełnie
zarzucić zakaz wobec krwi. W przeciwnym razie gwałtowny
zwrot w polityce nie miałby sensu.
2.
WTS
chce poprawić swoją reputację w oczach europejskich rządów.
Jeśli
tak, to dlaczego natychmiast
pouczono „London Times”,
że nic się nie zmieniło? Czy takie powszechnie czytane oświadczenie
dla prasy przysłużyłoby się temu celowi? To mało
prawdopodobne.
3.
WTS
martwi się wytaczaniem rozpraw sądowych w związku z kwestią
krwi
Jest
to całkiem możliwe. Jednakże musimy zauważyć, że nie ma
żadnych znaczących sporów w sądzie odnośnie kwestii krwi,
których nie bylibyśmy świadomi. Niemniej jednak, czy te
proceduralne zmiany nie tworzą czegoś w rodzaju prawnej ściany
przeciwogniowej pomiędzy WTS a osobami wyobcowanymi z powodu
kwestii krwi oraz – co chyba bardziej istotne –
tymi, którzy stracili krewnych popierających politykę WTS
co do krwi? WTS może teraz argumentować, że jest to
całkowicie dobrowolny wybór ze strony tych osób, że WTS
nie stosuje już żadnej kontroli ani sankcji, chociaż zbory
mogą zinterpretować ich postępowanie za wskazujące na to,
że nie zależy im na byciu Świadkami Jehowy. Ten argument
wydaje się słaby, chociaż WTS może słusznie uważać, że
takim postanowieniem przerzuca ciężar odpowiedzialności
prawnej na lokalne zbory. Mogą one podejmować próby
sugerowania poszczególnym Świadkom, że muszą osobiście
przyswoić sobie tą doktrynę i zdecydowanie ją popierać,
gdyż w przeciwnym wypadku nie będą mogli nosić miana Świadków
Jehowy.
4.
WTS dąży ku kolejnym reformom w polityce
co do krwi.
Jest
to zupełnie możliwe. Ma to sporo sensu i jest w pełni
zgodne z punktem 3, gdyż, jak nadmieniliśmy, sprawy sądowe
nie stanowiłyby większej kwestii niż do tej pory. Jednakże
WTS może uważać, że kiedy zarzucą swoją doktrynę odnośnie
krwi, niektórzy członkowie lub krewni, którzy stracili
swoich bliskich z powodu kwestii krwi mogą pozwać WTS. WTS słusznie
może zakładać, że najpierw musi spróbować „oddalić
się” prawnie od nakazowego aspektu doktryny o krwi
zanim zostanie w końcu zaniechana.
5.
WTS
nie chce, aby starsi usługujący w komitetach sądowniczych
usłyszeli szeroko umotywowaną obronę od znających fakty
oponentów spośród Świadków Jehowy.
Kolejna
możliwość, której nie można pominąć jest taka, że WTS
niepokoi się o starszych mających zasiąść i wysłuchać
szeroko umotywowanej obrony, którą mogliby przedstawić
dobrze poinformowani opozycyjni członkowie. Może obawiać się
faktu, że starsi nie znaleźliby żadnych zadowalających
odpowiedzi na liczne kwestie podnoszone przez oponentów spośród
Świadków Jehowy, oraz że ta sytuacja mogłaby skłonić
niektórych starszych do rezygnacji. Ta nowa polityka nie
zezwala poszczególnym członkom na wyjaśnienie swojego
opartego na głosie sumienia wyboru przyjęcia krwi lub
jednego z zabronionych preparatów z krwi i dzięki temu
starszym – zarówno podczas komitetu pierwszego, jak i
odwoławczego – oszczędzi się konieczności wysłuchania
szkodliwych faktów, które ujawniłyby hipokryzję
stanowiska, jakie podtrzymuje WTS.
Wydaje
się, że wyjaśnienie trzecie, czwarte i piąte stanowi
jedyne prawdopodobne motywacje dla podjętych ostatnio przez
WTS działań, a numer czwarty zdaje się być najsensowniejszy.
Nasuwają
się tu przy okazji pewne dodatkowe pytania, chociażby: Jak
te nowe procedury zostaną w praktyce wprowadzone w życie? W
przeszłości odłączenie stosowano w powiązaniu z udziałem
w sprawach militarnych, głosowaniem i przyłączeniem do
innego wyznania.
W
pierwszych dwóch przypadkach „odłączenie”
zamiast wykluczenia służy ochronie WTS przed rządami, które
mogłyby nieprzychylnie patrzeć na organizację wydalającą
ze swoich szeregów obywateli pragnących wypełnić swój
„patriotyczny obowiązek”. Co do tych, którzy
przyłączają się do innego wyznania, jest to raczej kwestia
formalna.
Wiele
komentarzy WTS odnośnie odłączenia zwraca uwagę na potrzebę
przedstawienia dwóch świadków, którzy potwierdzą fakt, że
dana osoba nie chce już być Świadkiem Jehowy albo
że przedstawiła im swoje zdanie na piśmie. Może do
tego dojść podczas typowej sytuacji, kiedy dany członek
zboru jest obwiniony o jakiś poważny grzech, ale nie chce się
spotkać z komitetem sądowniczym. Być może od jakiegoś
czasu nie utrzymuje już łączności i po prostu mówi
starszym, aby sobie poszli i zostawili go w spokoju. W takich
przypadkach starsi zazwyczaj usiłują go nakłonić, żeby
dostarczył im na piśmie, że nie chce być dłużej utożsamiany
ze Świadkami Jehowy.
Czy
lokalni starsi będą próbowali otrzymać od Świadka, który
przyjął transfuzję krwi podpisane oświadczenie, że nie
chce być dłużej utożsamiany ze Świadkami Jehowy? Wydaje
się to niezbyt prawdopodobne. To nie jest tak, jak w
sytuacji, gdy członek zboru odmawia spotkania z nimi albo od
pewnego czasu nie utrzymuje łączności.
Wydaje
się raczej, że jeśli WTS jest poważnie zainteresowane wdrożeniem
nakazu stronienia od odłączonych na wzór tego, jak traktuje
się grzeszników, przypadki takie będą załatwiane w sposób
podobny do kwestii pójścia do wojska, głosowania czy przyłączenia
się do innego wyznania. W tych przypadkach sankcja jest
praktycznie automatyczna.
Zasadniczo
rolą komitetu sądowniczego jest podjęcie decyzji, czy postępowanie
członka zboru można zaliczyć do czynów, które kwalifikują
się do zastosowania „odłączenia”. Jedynym wyjątkiem
jest sytuacja, kiedy członek faktycznie ujmuje na piśmie
albo w obecności dwóch świadków oznajmia, że nie uważa
się już za Świadka Jehowy.
Interesujące
będzie obserwowanie, jak lokalne zbory zabiorą się do tej
sprawy i czy uchwycą subtelne niuanse zrewidowanej polityki WTS
co do krwi. Poza tym, niejasne pozostaje, jak ta
polityka zabezpiecza tych, którzy „w chwili słabości”
przyjmują krew, a potem „żałują swego postępku”.
Informacja dla prasy mówi, że jest to uważane za
„poważną sprawę”, ale będzie się ofiarować
duchowe wsparcie.
To
jednak nie pasuje zbytnio do dotychczasowego stosowania
narzucania sankcji zaliczającej się do kategorii „odłączenie”.
Czy WTS zaofiaruje teraz „duchową pomoc” także
tym, którzy brali udział w wyborach, związali się z
instytucją wojskową albo jakimś innym kościołem? Czy
ograniczą się do napomnienia braci, którzy wybrali się na
dwa lata do wojska, a teraz żałują swego czynu? To chyba mało
prawdopodobne. W przeszłości rolą komitetu sądowniczego
miało być po prostu upewnienie się co
do faktów, sporządzeniu raportu opisującego przypadek danej
osoby, na wypadek gdyby kiedyś chciała powrócić, wypełnienie
dokumentu o odłączeniu się i powiadomieniu WTS. Czy ten
nowy rodzaj „złagodzonej, wydelikaconej” polityki
zarezerwowany jest jedynie do przypadków związanych z krwią?
Jak
starsi będą zapatrywać się na to rozporządzenie? Równie
dobrze może być i tak, że niektórzy będą w nim upatrywać
sposobności bardziej surowego obchodzenia się z mającymi
odmienne zdanie ŚJ, którzy akceptują transfuzję krwi lub
zabronione składniki krwi. Inni starsi mogą widzieć w tym
wskazówkę, że WTS nie podchodzi już do kwestii krwi tak
poważnie, jak do tej pory. Jeszcze inni mogą być
zdezorientowani. Powszechne zapewne będą rozbieżności w
postrzeganiu i rozwiązywaniu przypadków dotyczących krwi.
Jest
to coś na pozór umycia przez WTS rąk od tej sprawy, nie
chcącej wziąć na siebie odpowiedzialności za
narzucenie swojej własnej polityki.
Chociaż
zasadnicze motywacje WTS dla tych zmian pozostają niejasne,
jasne jest to, że potrzebne jest wzmożenie wysiłków ze
strony szpitali i lekarzy, zwłaszcza zajmujących się opieką
medyczną nad pacjentami będącymi Świadkami Jehowy.
Oprócz
tego, ważną częścią pracy AJWRB będzie następnie
szkolenie zarówno społeczności lekarskiej i samych Świadków
Jehowy w zakresie konieczności unikania ujawniania
jakiejkolwiek poufnej informacji medycznej.
Dopóki
dla AJWRB nie stanie zupełnie widoczne, że dodatkowe reformy
zostają wdrożone z całą niezbędną prędkością, dopóty
będziemy kierować światło na bezwzględne metody stosowane
przez WTS i jego lokalnych reprezentantów na uzyskanie
poufnych informacji medycznych chorych Świadków Jehowy i wciąganie
ich w popieranie polityki WTS wobec krwi. Zapewniamy, że
moglibyśmy przedstawić społeczności lekarskiej, rządom i
sądom dowody na to, że WTS i jego lokalni reprezentanci
rozmyślnie i z wyrachowaniem czynią wysiłki
aby pogwałcić prawo swoich członków do prywatności
i poufności danych medycznych.
Jest
to zaledwie jeden z obszarów, gdzie AJWRB jest skłonne
zastosować dodatkowe formy nacisku, kiedy okazują się one
konieczne. Jednakże żywimy szczerą nadzieję, że takie
dodatkowe kroki będą niepotrzebne.
