KIEDY LEKARZE

WYSTĘPUJĄ O ZEZWOLENIE

NA TRANSFUZJĘ KRWI

U DZIECI ŚWIADKÓW JEHOWY

Względy etyczne, społeczne i prawne, które należy rozważyć przed powzięciem decyzji.

W skrócie:

1.    Świadkowie Jehowy nie są przeciwni korzystaniu z opieki lekarskiej ani nie odmawiają jej swym dzieciom. Nie zgadzają się tylko na transfuzje krwi. (Strona 4).

2.    Czy naprawdę chodzi o nagły przypadek, który grozi utrata życia? (Strona 5).

3.    Czy wysłuchano pacjenta lub jego rodziców, jeśli jest to możliwe? (Strona 8).

4.    Czy zwrócono się o pomoc do najbliższego Komitetu Łączności ze Szpitalami, działającego na prośbę Świadków Jehowy? (Strona 19).

5.    Czy dokładnie przeanalizowano możliwości leczenia bez krwi lub przekazania chorego lekarzowi gotowemu współdziałać z rodziną? (Strona 21).

6.    Czy w pełni wzięto pod uwagę niepewny wynik zabiegu, ryzyko powikłań oraz skutki urazu emocjonalnego w razie przetoczenia krwi? (Strona 24).

7.    Czy pacjent nie jest dojrzałym małoletnim, zdolnym do samodzielnego decydowania w sprawach opieki zdrowotnej? (Strona 30).

8.    Czy udzielając zezwolenia na podanie krwi wbrew woli rodziny, sąd uzależni je od określonych warunków? (Strona 35).

Szczegóły dotyczące powyższych zagadnień przedstawiono na następnych stronach.

 

1. ŚWIADKOM JEHOWY

ZALEŻY NA OPIECE LEKARSKIEJ

Świadkowie Jehowy nie są przeciwni opiece lekarskiej. Nie wierzą natomiast w tak zwane cudowne uzdrawianie ani go nie praktykują. Rodzicom, którzy są Świadkami Jehowy, bynajmniej nie chodzi o to, by ich dzieci umierały śmiercią, męczeńska-

Przeciwnie—Świadkowie cenią życie i podejmą wszelkie rozsądne środki, żeby je zachować. A swym dzieciom chcą zapewnić niezbędną opiekę medyczna i pragną., by wyrosły na rozumnych, wartościowych i szczęśliwych ludzi. Odmawiają tylko transfuzji, decydując się na leczenie alternatywne, bez stosowania krwi.

Świadkowie Jehowy akceptują większość metod terapeutycznych oraz zabiegów, technik i urządzeń chirurgicznych i anestezjologicznych; przyjmu­ją też środki hamujące krwawienie oraz inne leki nie będące preparatami krwi. Jak to wyraził dr Craig Kitchens w czasopiśmie The American Journal of Medicine, poza transfuzją krwi—jedyną odrzucana metodą—Świadkowie "w pełni zgadzają się z poglądami współczesnej medycyny".1

Podobnie wypowiedział się dr Richard K. Spence, profesor chirurgii w Szpitalu Uniwersyteckim w Camden w stanie New Jersey:

Lecząc Świadków Jehowy, stwierdziliśmy, że w swych życzeniach, by korzystać z jak najlepszej opieki medycznej, niczym się nie różnią od innych chorych.2

Panuje błędna opinia, jakoby Świadkowie odmawiali wszelkiej opieki lekarskiej. Tymczasem jest wręcz odwrotnie, gdyż świadomie dążą do tego, by odnieść z leczenia jak największy pożytek. Stanowią chyba najlepiej zorientowaną grupę pacjentów, jakich chirurg może napot­kać. Mają bardzo rozległą wiedzę, szczególnie co do metod alterna­tywnych, stosowanych w miejsce transfuzji.3

Kiedy wiec Świadkowie Jehowy odmawiają przyjmowania krwi, nie oznacza to, jakoby w ogóle nie chcieli się leczyć. Nie proszą też, by pozwolono im umrzeć, jak gdyby domagali się „prawa do śmierci”. Chcą skorzystać z prawa wyboru leczenia bez transfuzji. (Zobacz cześć „Wie­rzenia”).

 

2. CZY NAPRAWDĘ CHODZI

O NAGŁY PRZYPADEK,

GROŻĄCY UTRATĄ ŻYCIA?

Jak zasadne jest twierdzenie lekarza, że jeśli dziecko natych­miast nie otrzyma krwi, to jego życie lub zdrowie znajdzie się, w poważnym niebezpieczeństwie? W nagłych przypadkach, naprawdę, grożących utrata życia, prawo na ogół zezwala na leczenie bez zgody rodziców. Dlaczego wiec lekarz prosi organ opieki społecznej lub sąd o zezwolenie na pominiecie decyzji rodziców, którzy chcą leczyć dziecko bez użycia krwi?

Na lekarzu prowadzącym bądź organie państwowym spo­czywa obowiązek udowodnienia, że naprawdę, skuteczna jest jedynie transfuzja, a leczenie bez krwi nie wystarczy i nie da pożądanego rezultatu. Różni lekarze wydają, odmienne orzecze­nia i maja. niejednakowe doświadczenie. Często druga, nieza­leżna opinia medyczna ujawnia, iż domniemane niebezpieczeń­stwo wyolbrzymiono. Nawet w nagłych przypadkach trzeba starannie rozważyć fakty. Istnieją skuteczne środki alternatyw­ne, które można stosować zamiast krwi.

Chociaż jeden lekarz może myśleć, że tylko krew ocali zdrowie lub życie dziecka, drudzy- mający rozleglejszą wiedze lub więcej doświadczenia—zdają sobie sprawę, że ten sam przypadek można skutecznie leczyć innymi uznanymi metodami. Czy nie dałoby się zasięgnąć ich opinii? Czy można przekazać pacjenta pod ich opiekę? (Zobacz podtytuł: „Czy dokładnie przeanalizowano możliwości le­czenia bez krwi lub przekazania chorego lekarzowi gotowemu współ­działać z rodziną?”). Gdy na oddziale panuje gorączkowa atmosfera, może się zdarzyć, że rodzice i dzieci będą zdani na podjęta, w najlep­szej wierze, lecz arbitralną decyzje młodszego asystenta. Trzeba więc starannie ocenić, czy naprawdę, jest to nagły przypadek, który grozi utratą życia.

Pewien prawnik popiera to następującym spostrzeżeniem:

W sprawach o brak zgody na zalecane leczenie nie należy zakładać, że jest ono konieczne. W każdym przypadku trzeba raczej rozstrzyg­nąć, czy taka konieczność zachodzi.4

Potrzebę rachowania ostrożności pod tym względem podkreśliła też pani Beverley McLachlin, sędzia kanadyjskiego Sadu Najwyższe­go, przedstawiając w roku 1991 w ramach Cambridge Lectures wy­kład zatytułowany „Who Owns Our Kids? Education, Health, and Religion in a Multicultural Society” (Do kogo należą nasze dzieci? Oświata, zdrowie i religia w społeczeństwie wielokulturowym):

Sądy muszą zachować przezorność i rozwagę, gdy oceniają, czy za­chodzi oparte na faktach prawdopodobieństwo, iż w razie nieudzielenia zgody na interwencje państwa dziecko dozna poważnej szko­dy fizycznej lub emocjonalnej. Bieżący komentarz wskazuje, że sad powinien być bardzo ostrożny, gdy przekracza zakres zgody ro­dzicowi. 5

Co więcej, w jednym z orzeczeń kanadyjskiego Sądu Najwyższe­go podkreślono, że argumenty lekarzy dążących do pominięcia zgody rodziców należy poddawać starannej ocenie. Sędzia La Forcst, pisząc w imieniu pięciu sędziów z dziewięcioosobowego składu, tak sko­mentował wypowiedzi dwóch sędziów należących do czteroosobowej mniejszości:

Niektóre ich uwagi sugerują, iż opowiadają się oni za ograniczeniem władzy rodzicielskiej tylko dlatego, że specjalista uznał to za konie­czne. Byłbym bardzo zaniepokojony, gdyby specjalista w dziedzinie medycyny mógł pomijać stanowisko rodziców, nie wykazując takiej potrzeby.6

Prócz tego zespól sędziów współpracujących z Krajową Radą do Spraw Przestępczości i Wykroczeń w USA udzielił następujących wyjaśnień co do rozporządzeń medycznych dotyczących dzieci:

Fakt, że lekarz uznają: jakiś przypadek za nagły, nie musi oznaczać, iż chory jest w stanic krytycznym. (...) Rozwój wiedzy medycznej nie osiągnął jeszcze takich wyżyn, by lekarz mógł z rozsądna miara pewności siebie orzec, czy jego pacjent przeżyje, czy umrze, czy też dozna trwałego upośledzenia jakiejś czynności bądź uszkodzenia ciała. Jeżeli na podstawie swej wiedzy lekarz przewiduje, że odstą­pienie od danej metody zwiększy prawdopodobieństwo zgonu lub fizycznego upośledzenia, to przeważnie nalega, by ja nakazano. Niemniej sąd ma obowiązek ustalić stopień zagrożenia w konkret­nym przypadku oraz spowodować, by zeznający lekarz określił prawdopodobieństwo śmierci lub upośledzenia, podał szansę przeży­cia lub złagodzenia cierpień w razie zastosowania proponowanej kuracji, a także wskazał związane z nią niebezpieczeństwa.7

W wydawnictwie Minnesota Law Review zaznaczono:

Kwestie przymusowego leczenia można podnieść dopiero po nabraniu pewności, że postawiono właściwe rozpoznanie. Przy ustalaniu zasad­ności wniosku należy starannie przeanalizować opinie lekarzy ubiega­jących się o zezwolenie, gdyż występują, w sprawie jako strona.8

Doktor Craig Kitchens wypowiada się na łamach czasopisma The American Journal of Medicne:

Podając krew, lekarze zazwyczaj twierdza, stanowczo, że zaniechanie transfuzji miałoby fatalne następstwa. Bardzo trudno jednak uzyskać dowody na poparcie tego twierdzenia.9

W artykule zamieszczonym w Harvard Women’s Law Journal czytamy:

Zbadanie sprawy przez sad (...) musi obejmować staranne rozpatrze­nie domniemanej konieczności i skuteczności proponowanego lecze­nia oraz przeanalizowanie dostępnych (...) rozwiązań alternatyw­nych.10

Tak więc zamiast transfuzji często można z dobrym skutkiem zastosować leczenie alternatywne, nawet w nagłych przypadkach. Kiedy rodzice i lekarze współdziałają, by leczyć dziecko bez użycia krwi, o wiele mądrzej spożytkowuje się cenny czas i energię. Dziecko na pewno skorzysta na tym, że szpital postąpi według wskazówki etycznej doktora Spence'a, skierowanej do lekarzy, którzy opiekując się Świadkami Jehowy woleliby pominąć ich życzenia: „Jeżeli nie masz zgody na transfuzję, przekaż pacjenta. Dzięki temu zwiększysz jego szansę przeżycia i pozostaniesz w zgodzie z samym sobą”.11

 

3. CZY WYSŁUCHANO RODZICÓW?

Świadkowie Jehowy bardzo poważnie traktują, obowiązki wobec swych dzieci, łącznie z zapewnieniem im niezbędnej opieki lekar­skiej. Z natury rzeczy i w świetle prawa rodzice są upoważnieni do uzyskiwania informacji i podejmowania decyzji w sprawie leczenia własnego dziecka. Powinni wiec mieć udział we wszystkich nara­dach, na których zespół lekarski bądź komisja etyczna omawia jego przypadek.

Co więcej, jeśli lekarz zamierza zwrócić się do władz państwo­wych o zezwolenie na pominiecie decyzji rodziców, to zwykła uczciwość i poczucie sprawiedliwości wymagają, by niezwłocznie ich o tym powiadomił. Organ państwowy również powinien ich poinformować, że lekarz dąży do unieważnienia ich decyzji co do sposobu leczenia. Jeżeli sprawa trafia do sądu, to sędzia zapewne dopilnuje, by rodzice zostali powiadomieni o toczącym się postępo­waniu i mogli wypowiedzieć się na rozprawie.

Gdy w grę wchodzi naruszenie porządku rodziny oraz ingerencja w uprawnienia do sprawowania władzy nad dziećmi, wysłuchanie rodziców ma ogromne znaczenie. Dlaczego? Ponieważ zarówno oni, jak i osoby z nimi współpracujące mogą służyć informacjami o dostępnym i skutecznym leczeniu alternatywnym, które akurat można by zastosować. Inny lekarz lub szpital, mający większe doświadczenie w leczeniu bez krwi, może wyrazić chęć zajęcia się danym przypadkiem. Aby ustalić okoliczności, trzeba wysłuchać rodziców.

Poszanowanie praw rodzicielskich

Zasady prawne, społeczne, etyczne i ogólnoludzkie zawsze pozwa­lały zakładać, iż rodzice są odpowiednimi osobami do podejmowania decyzji w sprawach dotyczących dzieci. Dla Świadków Jehowy rodzina ma wielkie znaczenie, toteż swe obowiązki rodzicielskie traktują oni bardzo poważnie. (Zobacz cześć „Rodzina”).

Powyższe poglądy znajdują oparcie w przyjętej przez ONZ Kon­wencji o prawach dziecka, gdzie czytamy, iż

rodzina jako podstawowa komórka społeczeństwa oraz naturalne środo­wisko rozwoju i dobra wszystkich jej członków, a w szczególności dzieci, powinna być otoczona niezbędna ochrona oraz wsparciem, aby mogła w pełnym zakresie wypełniać swoje obowiązki w społeczeństwie.12

Powierzenie rodzicom troski o dziecko i odpowiedzialności za nie jest elementarna zasada, społeczna., nieodzowna, do należytego zadbania o jego dobro. W sprawie Gillick przeciw West Norfolk and Wisbech Area Health Authority, rozpatrzonej przez brytyjską Izbę Lordów, lord Fraser powiedział:

Nikt nic wątpi, a przynajmniej nie ja, że w ogromnej większości wypadków najlepszymi sędziami w sprawach o dobro dziecka są jego rodzice.13

Sąd Najwyższy USA również uznał prawo rodziców do podejmo­wania decyzji w kwestiach dotyczących ich dzieci:

Pojecie rodziny w naszym prawodawstwie ukształtowało się na gruncie cywilizacji zachodniej, gdzie przedstawia się ja. jako jednostkę o szero­kim zakresie władzy rodzicielskiej nad niepełnoletnimi dziećmi. Nasze orzecznictwo konsekwentnie trzyma się tego kierunku; nasz system konstytucyjny dawno odrzucił wszelkie poglądy, jakoby dziecko było „jedynie tworem państwa", lecz stanowczo twierdzi, że „prawo i za­szczytna powinność przygotowania [własnych dzieci] do dalszych obo­wiązków" zazwyczaj przypada w udziale rodzicom. (...) Pojecie rodziny w rozumieniu prawa opiera sit na założeniu, że rodzice maja to, czego brak dziecku pod względem dojrzałości, doświadczenia i rozeznania, potrzebnych do podejmowania trudnych decyzji życiowych. Co ważniej­sze, wiemy r historii, że naturalne wieży uczuciowe skłaniają rodziców do działania w najlepszym interesie ich dzieci 14

Kanadyjski Sad Najwyższy orzekł, iż prawo wolności wyznania, przysługujące rodzicom na mocy konstytucji, obejmuje też prawo wyboru metody leczenia własnych dzieci. Dotyczy co również metod alternatywnych stosowanych zamiast transfuzji. Sędzia La Forest, pi­sząc w imieniu pięcioosobowej większości dziewięcioosobowego try­bunału, zaznaczył:

Uważam, że przysługujące rodzicom prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi wierzeniami, obejmujące również swobodę wyboru leczenia i lanych form sprawowania opieki, należy do równoprawnych aspektów wolności religijnej.15

Poszanowanie decyzji rodziców w sprawie leczenia

Tak wice jest zupełnie naturalne i zgodne z logika, że wybór metody leczenia należy do rodziców. W jednej z rozpraw przeprowa­dzonych w Anglii sędzia Booth zwróciła uwagę, iż lekarze powinni dążyć do stosowania rozwiązań uznawanych przez rodziców, aby nie naruszać autonomii rodziny:

W każdej sytuacji, która nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia, osoby odpowiedzialne za leczenie dziecka maja obowiązek zasięgnąć opinii rodziców i zawsze rozważyć wszystkie zaproponowane przez nich sposoby alternatywne.16

Sąd Najwyższy USA orzekł w dwóch niezależnych sprawach, iż rodzice mają prawo podejmować decyzje dotyczące leczenia ich dzieci, nawet gdy takie decyzje wiążą się z pewnym ryzykiem:

O wyrażeniu lub niewyrażeniu zgody na leczenie zalecane przez słu­żbę medyczny decydują, prócz wyjątkowych wypadków, rodzice lub opiekun.17

Sam fakt, że decyzja któregoś z rodziców (...) wiąże się z ryzykiem, nie przenosi automatycznie rodzicielskiego prawa do decydowania na jakaś instytucje, bądź urzędnika państwowego.18

Jeżeli rodzice maja podejmować rozsądne decyzje w sprawie opieki zdrowotnej nad dzieckiem, to ilekroć lekarz proponuje jakaś terapie, powinien im umożliwić świadome wyrażenie zgody. Te fundamental­na, zasadę uznano w Deklaracji Helsińskiej Światowego Stowarzysze­nia Lekarzy:

Przy braku zdolności do czynności prawnych należy uzyskać świadoma zgodę przedstawiciela ustawowego, stosownie do prawodawstwa dane­go kraju. Gdy z powodu niezdolności fizycznej lub umysłowej uzyska­nie takiej świadomej zgody jest niemożliwe lub gdy osoba, której to dotyczy, jest małoletnia, zgodę jej zastępuje pozwolenie odpowiedzial­nego członka rodziny, stosownie do prawodawstwa danego kraju.

W każdym wypadku, gdy małoletni ma faktyczna, zdolność wyrażenia zgody, prócz zgody przedstawiciela ustawowego potrzebna jest zgoda małoletniego.19

Julius Landwirth, lekarz medycyny i doktor prawa, dokładniej omawia uprawnienia rodzicielskie:

Podejmowanie decyzji w pediatrii (...) zaczyna się od przedstawienia rodzicom stosownych wariantów leczenia, wynikających z oceny me­dycznej, i uzyskania od nich świadomej zgody. Rodzice maja prawo wybrać jedna ze wskazanych metod, patrząc na nie przez pryzmat wartości własnych i rodziny oraz sami oceniając związane z nimi obcią­żenia i korzyści.20

Role rodziców i lekarzy wyraźnie też określiła Helen Harrison w artykule „The Principles for Family-Centered Neonatal Care" (Za­sady opieki nad noworodkiem z uwzględnieniem rodziny), opubliko­wanym w czasopiśmie Pediatrics:

Wymóg zgody świadomej zobowiązuje lekarzy do omówienia z rodzi­cami zarówno ryzyka i korzyści danego zabiegu, jak ryzyka i korzyści metod alternatywnych. Lekarze nie mogą też taić, że w intensywnej opiece nad noworodkiem—dziedzinie, w której jeszcze nie zbadano dostatecznie bezpieczeństwa i skuteczności wielu metod, co pociąga za sobą znaczne różnice w podejściu terapeutycznym—niedostatecznie sprawdzona metoda może przynieść natychmiast lub w przyszłości róż­ne następstwa. Powinni wiec poinformować, czy proponowane leczenie poddano ocenie klinicznej przez badania kontrolne. Powinni wyjaśnić, czy pokrywa się ono z zasadami lecznictwa przyjętymi w danym kraju i czy gdzie indziej kompetentni specjaliści stosują odmienne metody.21

Komisja Prezydencka, powołana w 1983 roku w USA celem doko­nania analizy problemów etycznych w medycynie oraz w badaniach naukowych z zakresu biomedycyny i pewnych dziedzin psychologii, też poruszyła sprawę roli rodziców w podejmowaniu decyzji i wyni­kającej stąd potrzeby udostępniania im stosownych informacji:

Jeśli rodzice mają podejmować właściwe decyzje, to należy im udzielać stosownych informacji, łącznie z jak najdokładniejszym rokowaniem. Udostępnione informacje medyczne powinny dotyczyć również tego, co jest niepewne, i powinny być aktualne.22

Harmonizuje to z brzmieniem polskiego Kodeksu Etyki Lekarskiej, w którym powiedziano:

Pacjent ma prawo zapoznać się ze stopniem ewentualnego ryzyka za­biegów diagnostycznych i leczniczych i spodziewanymi korzyściami związanymi z wykonywaniem tych zabiegów, a także z możliwościami zastosowania innego postępowania medycznego (art. 13 p. 3).

Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgo­dy pacjenta. Jeśli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia swej zgody, powinien ja. wyrazić przedstawiciel ustawowy lub osoba stale opiekująca się pacjentem (art. 15 p. l).23

Tak więc nie wolno poddawać dzieci zabiegom diagnostycznym ani leczniczym bez wcześniejszego powiadomienia rodziców o związa­nych z nimi zagrożeniach i korzyściach oraz o możliwych do zastoso­wania metodach alternatywnych. Dopiero wtedy rodzice będą mogli podjąć rozsądne decyzje co do opieki zdrowotnej nad swymi dziećmi.  

 Ostrożna i krytyczna ocena zarzutów o zaniedbanie leczenia

Każdy zarzut o zaniedbanie leczenia wymaga dokładnego i wnikli­wego ustalenia faktów. Zanim poczyni się jakiekolwiek kroki, by unieważnić wybór dokonany przez rodziców, trzeba starannie przeana­lizować zasady prawne co do ingerencji państwa w decyzje rodziny dotyczące małoletnich dzieci.

Na seminarium regionalnym ONZ, zorganizowanym w roku 1963 w Warszawie i poświęconym problemom praw dziecka, powiedziano:

Ingerencja władz państwowych w życie rodziny, podejmowana dla ochrony praw i dobra dziecka, jest uzasadniona wówczas, gdy rodzice zaniedbują swe obowiązki bądź wykonują je ze szkoda dla dziecka.24

Ponieważ prawo od dawna respektuje autonomię rodziców w kwe­stii wychowywania dzieci, więc norm dopuszczających ingerencję państwa nie pozostawia się swobodnej (choć podyktowanej dobrą wolą) ocenie lekarzy, pracowników organów społecznych lub sędziów. Przeciwnie, sytuację, w której działania państwa zyskują pierwszeń­stwo przed decyzją rodziców, określają szczegółowe przepisy.

Polski kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje:

Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wyma­ga dobro dziecka i interes społeczny (art. 95 § 3).

Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień (art. 96).

W myśl artykułu 109 § l k.r.o. wydanie przez sąd odpowied­nich zarządzeń lub poddanie rodziców ograniczeniom—na przykład w sprawie decydowania o metodach leczenia—może nastąpić, „jeżeli dobro dziecka jest zagrożone” (kursywa nasza). Pozbawienie władzy rodzicielskiej sąd może orzec, „jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzi­cielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka” (art. 111 § l, kursywa nasza).

Niemniej powyższe przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nie upoważniają sądów ani lekarzy do narzucania ogólnie przyjętej lub powszechnie stosowanej metody leczenia, jeśli potrzeby zdrowotne dziecka z powodzeniem zaspokoi wybrane przez rodziców inne postę­powanie lecznicze. Decydujące znaczenie ma fakt, czy wykonując władzę rodzicielską, rodzice 'troszczą się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka' i czy czynią to „tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny”.25

Kierując się tą zasadą, Sąd Wojewódzki w Zamościu postanowił:

„zmienić zaskarżone postanowienie [Sądu Rejonowego] i stwierdzić, że brak jest podstaw do ograniczenia władzy rodzicielskiej" rodzicom 11-letniego chłopca chorego na hemofilie. W toku postępowania rewi­zyjnego sad ustalił, że „rodzice aprobują stosowane wobec dziecka metody leczenia—a w szczególności polegające na podawaniu dziecku preparatu medycznego—czynnik VIII. Uczestnicy postępowania wyjaś­nili, że lekarze wytłumaczyli im działanie tego leku; na jego zastosowa­nie wyrażają, zgodę. (...) Mając na uwadze, że poza niewyrażeniem zgody na pewne metody leczenia—uczestnicy postępowania są troskli­wymi, opiekuńczymi rodzicami, a założona przez nich rodzina funkcjo­nuje prawidłowo—nie istnieje potrzeba ograniczania im władzy ro­dzicielskiej”.26

Prawo niemieckie również dostarcza szczegółowych wskazówek co do sytuacji, w których państwo może wystąpić jako opiekun, zezwala­jąc na określone leczenie wbrew woli rodziców. Wskazówki te zawiera § 1666, mający chronić rodziców i dziecko:

Brzmienie § 1666 BGB wynika z obowiązku działania państwa w roli opiekuna zgodnie z art. 6, II, Sen. 2. GG. U podstaw tego przepisu leży okoliczność, że o dobro dziecka z reguły potrafią najlepiej zadbać jego rodzice, nawet jeśli w pojedynczym wypadku trzeba zaakcepto­wać rzeczywiste lub urojone niedogodności przysparzane dziecku ich decyzja lub postępowaniem. (...) Nie jest wiec powinnością władzy opiekuńczej zapewnienie dziecku najlepszego sposobu sprawowania opieki—jeśli w ogóle można taki ustalić. Chodzi raczej o to, że sad powinien poczynić odpowiednie kroki, gdy rodzice nie dbają o swe obowiązki.27

W myśl powyższego przepisu rodzice mają po prostu unikać nie­rozważnego narażania dziecka na niebezpieczeństwo. Jeśli transfuzja nie jest konieczna i można bez niej zapobiec doznaniu szkody lub upośledzenia, to dziecko nie jest narażone na niebezpieczeństwo i nie ma żadnych podstaw prawnych do ingerencji sądu w sprawy rodziny.

Podobnie Children Act 1989 (Ustawa o dzieciach, obowiązują­ca w Anglii i Walii) zastrzega w artykule 31(2), iż opiekę lub nadzór można ustanowić tylko wtedy, gdy sąd jest przekonany, że:

a)  dziecko doznaje lub może doznać poważnej szkody, oraz

b) szkodę lub prawdopodobieństwo jej powstania można przypisać:

i) okoliczności, że zapewniana dziecku opieka nie stanowi lub w razie niewydania nakazu nie stanowiłaby tego, czego w rozsądnej mierze należy oczekiwać od rodziców.28 [Kursywa nasza].

Artykuł 31(9) tej ustawy opisuje „szkodę” jako „maltretowanie, utratę zdrowia lub ograniczenie rozwoju”. Ponadto Children and Young Person Act, 1933 (Ustawa o dzieciach i młodocianych, wydana w roku 1933) podaje w artykule l(2)(a), że

rodzice albo inna osoba prawnie odpowiedzialna za utrzymanie dziecka lub osoby młodocianej, a także opiekun prawny dziecka lub osoby młodocianej zaniedbali je w sposób mogący zaszkodzić zdrowiu, jeśli nie zapewnili mu w wystarczającej mierze wyżywienia, odzieży, pomoc) medycznej lub mieszkania.29 [Kursywa nasza].

Jeżeli więc rodzice będący Świadkami Jehowy spotykają się z za­rzutem, że nie wyrażając zgody na transfuzję nie zapewniają dziecku niezbędnej opieki lekarskiej, to strona podnosząca ów zarzut ma obo­wiązek udowodnić, że obrane przez rodziców leczenie alternatywne bez stosowania krwi nie zaspokoi w rozsądnej i wystarczającej mierze potrzeb zdrowotnych dziecka. W przeciwnym razie na jakiej podsta­wie prawnej się twierdzi, iż „rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka”?

Skoro środki alternatywne potrafią zapobiec zagrożeniu dobra dziecka, w tym wypadku jego zdrowia, to nie ma żadnych prawnie uzasadnio­nych powodów do ingerencji sądu w sprawy rodziny. Ponieważ wynik jakiejkolwiek metody leczenia, łącznie z transfuzją krwi, jest niepew­ny, wyboru powinni dokonywać rodzice.

Z powyższych aktów prawnych wynika, że ani władze, ani lekarze nie mogą narzucać ogólnie przyjętej czy popularnej metody leczenia, jeśli potrzeby zdrowotne dziecka z powodzeniem zaspokoi obrane przez rodziców leczenie alternatywne.

Harmonizuje z tym stanowisko Nowojorskiego Sądu Apelacyjnego:

Najważniejszym czynnikiem przy określaniu, czy dziecka nie pozbawio­no należytej opieki lekarskiej, (...) jest fakt, czy po uwzględnieniu wszystkich współistniejących okoliczności (...) rodzice zapewnili mu możliwe do zaakceptowania leczenie. Nie chodzi o ustalenie, czy zade­cydowali „dobrze", czy „źle", ponieważ obecny stan wiedzy medycznej, mimo jej znacznych postępów, bardzo rzadko pozwala na sformułowa­nie tak stanowczych wniosków. Sąd nie może też występować w roli rodziców zastępczych i oceniać decyzji rodziców na podstawie własnej opinii co do właściwych metod i wymaganego zakresu leczenia, trak­towanej jako obiektywne kryterium, ponieważ byłby to miernik bardzo subiektywny.30

Czasem pomija się te wyraźne kryteria ustawowe na rzecz „najle­piej pojętych interesów dziecka". Chociaż nikt nie sprzeciwia się. te­mu, co dla dziecka najlepsze, ani nie neguje potrzeby dbania o jego interesy, to miernik ten jest zbyt subiektywny, aby miał rzeczywistą wartość jako praktyczna wskazówka w niepewnym świecie medycyny.

Zwróćmy uwagę., jak dr Alan Fleischman i jego współpracownicy wypowiedzieli się na ten temat w czasopiśmie Pediatrics:

Ponieważ wiadomo, że w wielu wypadkach nie ma żadnego obiektyw­nego kryterium pozwalającego orzec, co posłuży najlepiej pojętym in­teresom dziecka, wiec ogromne znaczenie maJ4 poglądy rodziców i zawsze należy je brać pod uwagę, zwłaszcza gdy zachodzi poważna wątpliwość co do wyniku.31

Neonatolog dr William A. Silverman wskazał na trudności wyni­kające z kierowania się zasadą „najlepiej pojętych interesów dziecka”:

Nie sposób bronić sztywnego wymogu, by przy podejmowaniu decyzji jedynym kryterium etycznym był jakiś abstrakcyjny miernik, na przy­kład „najlepiej pojęty interes dziecka", ponieważ uszczegółowienie ta­kiego ogólnego przepisu może spowodować naruszenie cudzych upra­wnień i stworzyć kolizje dóbr.32

Co więcej, H.T.G. Andrews, przewodniczący Wydziału Rodzinne­go Sadu Prowincji Ontario, pisze w książce Family Law—Dimensions of Justice (Prawo rodzinne — wymiary sprawiedliwości):

Należy odróżniać „najlepiej pojęty interes" od „dobra". Ściśle biorąc, ten pierwszy nie jest terminem prawniczym. Jest to zapożyczenie z psycho­logii i nauk społecznych,  nawiązujące do oceny, która na podstawach innych niż prawne określa, co w danych warunkach stanowi o „pomyśl­ności" dziecka (...); oceny tej dokonuje się z punktu widzenia kogoś innego niż dziecko lub reprezentujący je rzecznik. (...)

Próby sprecyzowania tego pojęcia dla celów praktycznych wywołują mnóstwo wątpliwości. Nawet w sprawach stosunkowo prostych różne szkoły w tej dziedzinie potrafią dochodzić do odmiennych wniosków. Jak wiele koncepcji w nauce, zwłaszcza w psychologii czy naukach społecznych, „najlepiej pojęty interes" zmienia się pod wpływem ró­żnych tendencji i mody.”

Biorąc pod uwagę takie same wątpliwości i skłonność do ulega­nia tendencjom, Sady Najwyższe w Kanadzie i USA skrytykowały stosowanie miernika „najlepiej pojętego interesu" jako probierza praw­nego. Kanadyjski Sad Najwyższy orzekł w sprawie E (Mrs.) przeciw Eve, że „probierz najlepiej pojętych interesów nie jest wystarczająco dokładnym ani przydatnym narzędziem (...)”.34 Podobnie wypowie­dział się Sad Najwyższy w Stanach Zjednoczonych:

Sędziom (...) może być trudno wystrzegać się decyzji opartych na subiektywnych wartościach, jeśli będą się kierować nieprecyzyjnymi miernikami, takimi jak „najlepiej pojęty interes dziecka”.35

Kryterium [najlepiej pojętych interesów] nie stanowi prawie żadnej wskazówki dla sędziów i może spowodować, że będą oni przyjmować za podstawę swoje własne wartości.36

Polski Sad Najwyższy w składzie siedmiu sędziów, po przeanalizo­waniu użycia tego terminu w Konwencji o prawach dziecka, orzekł w uzasadnieniu uchwały z dnia 12 czerwca 1992 roku:

„Chodzi tu o wyrażenie myśli, że interes dziecka wymaga preferencyjne­go traktowania w stosunku do innych interesów. Bardziej prawidłowe byłoby więc tłumaczenie tego określenia jako „nadrzędny interes dziec­ka". Wyrażenie to ma zatem takie samo znaczenie, jak „dobro dziecka traktowane jako wartość nadrzędna". 37

Przez stosowanie ustawowych kryteriów prawnych unika się wąt­pliwości i subiektywizmu, którymi grozi kierowanie się miernikiem "najlepiej pojętych interesów dziecka". Stosowanie go pomniejsza role rodziny w świetle prawa oraz ogranicza rodzicom prawo do podejmo­wania rozsądnych decyzji co do opieki zdrowotnej nad ich dziećmi, ponieważ stwarza lekarzom i sędziom możliwość narzucania rodzinom własnych, subiektywnych wartości. Nie powinno się dopuścić, by zasada "najlepiej pojętych interesów" wyparła wyraźne wytyczne co do ingerencji państwa w sprawy rodziny, przedstawione w aktach praw­nych, których celem jest ochrona dziecka.

 

Należy wysłuchać rodziców

Lekarze, którzy ubiegają się o zezwolenie na transfuzję, nie powia­damiając o tym rodziców, pomijają podstawowe zasady sprawiedli­wości. Gdy w szpitalach angielskich usiłowano w ten sposób przeta­czać krew niemowlętom, sądy orzekły, że rodzice mają prawo wiedzieć o rozprawie i być na niej obecni.

Pan Johnson, sędzia Wysokiego Trybunału, w sprawie Re 0:

Uważam, że w każdych okolicznościach trzeba dołożyć starań, aby do­szło do przesłuchania obu stron, bez względu na to, jak szczególne kroki należałoby w tym celu poczynić.

Kiedy państwo, występujace tu jako system prawny, jest proszone o po­miniecie stanowiska rodziców (...), system ten powinien zapewnić, aby stosownie do jego najlepszych możliwości sprawiedliwość była widocz­na i odczuwalna.38

Pani sędzia Booth w sprawie Re R:

Zawsze należy usilnie się. starać o wysłuchanie obu stron. Gdy to tylko możliwe, sprawy takie powinien rozstrzygać sędzia Wysokiego Trybunału.39

Podobnie wskazuje prawo australijskie. Sędzia Wilson z Wysokie­go Trybunału Australii oznajmia:

Nawet ewentualne ograniczenie praw dziecka nie oznacza, jakoby władza ustawodawcza zamierzała pozbawiać rodziców powszechnie obowiązującego prawa, aby zostać wysłuchanym we własnej sprawie. (...) Odwołujący się ma prawo być wysłuchany, co daje mu możliwość przepytania świadków strony przeciwnej (...) i przedstawienia dowo­dów. Prawo to przysługuje od momentu wszczęcia postępowania.40

Sądy w Kanadzie twierdzą, że prawo do otrzymania powiadomie­nia i bezstronnego przesłuchania przysługuje na mocy prawa zwycza­jowego oraz jest zgodne z konstytucją i zagwarantowane przez Canadian Charter of Rigbts and Freedoms (Kanadyjska Karta Praw i Swobód). Tamtejsi komentatorzy Bailey i Bala wyjaśniają:

Karta stopniowo zaczyna wpływać na pozostałe aspekty prawa rodzin­nego. Jeden z sadów w Nowej Fundlandii orzekł, że prawodawstwo, które daje władzom opiekuńczym szerokie uprawnienia do zatrzymy­wania i leczenia dziecka bez rozprawy sadowej, jest naruszeniem „wol­ności i bezpieczeństwa osoby" dziecka, przyznanych konstytucyjnie.41

Sad Wydziałowy w Ontario (działający w składzie trzech sędziów) orzekł, iż sędzia sadu niższej instancji, który nie doprowadziwszy do bezstronnego przesłuchania, zezwolił na przetoczenie krwi, „w oczy­wisty sposób naruszył podstawowa zasadę, sprawiedliwości”.42

Sędzia Main z Sadu Prowincji Ontario zaleca w sprawie F.(R.), by o wszczęciu postępowania powiadamiać w sposób oficjalny i zro­zumiały:

W każdym wypadku konieczne jest zachowanie równowagi miedzy prawami dziecka i rodziców a interesami państwa. Spraw tych nie można rozstrzygać w pośpiechu, bez wszystkich dowodów i wyczerpu­jących wyjaśnień obu stron, które by udzielały odpowiedzi i replik.43

Jeśli istotnie dochodzi do zagrożenia życia i nie ma czasu na ta­kie działanie, prawo zezwala lekarzowi na niezwłoczne udzielenie po­mocy bez zgody rodziców. Skoro jednak szpital znajduje czas, by zwrócić się do organu opieki społecznej lub do sadu, to zapewne wystarczy go również na powiadomienie o tym rodziców i dopuszcze­nie ich do głosu przed wydaniem orzeczenia. Zanim sędziowie lub pracownicy opieki społecznej odrzuca sprzeciw rodziców w sprawie przetaczania krwi, powinni wysłuchać przedstawionej przez nich pro­pozycji leczenia alternatywnego lub przekazania dziecka pod opiekę innego lekarza bądź szpitala.

 

4. SKONTAKTUJ SIĘ Z MIEJSCOWYM

KOMITETEM ŁĄCZNOŚCI ZE SZPITALAMI

Komitety Łączności ze Szpitalami tworzą międzynarodową sieć informacyjna, w ramach której specjalnie przeszkolone osoby współdziałają z pracownikami służby zdrowia i instytu­cjami społecznymi, mając na celu ułatwienie pacjentom dostę­pu do lekarzy stosujących metody alternatywne. Siedzą wyniki najnowszych badań w medycynie, aby pomóc w znalezieniu skutecznego sposobu leczenia bez transfuzji. Jak najszybciej skontaktuj się. wiec z miejscowym Komitetem Łączności ze Szpitalami.

Nawiązanie kontaktu z Komitetem, nawet w nagłych przy­padkach, nie wymaga więcej czasu niż porozumienie się. z ko­misją etyczną, służbami społecznymi czy sędzią. (Zobacz część „Sieć”, gdzie podano nazwiska i numery telefonów członków miejscowego Komitetu).

Międzynarodowa sieć informacyjna:

·        Ponad 50 000 lekarzy na świecie (liczba ta stale wzrasta),
mogących udzielić konsultacji lub przyjąć przekazanego
pacjenta

·        1000 Komitetów na świecie, w których skład wchodzi ponad
5000 przeszkolonych fachowców w 230 krajach

·        100 ośrodków „bezkrwawego" leczenia zachowawczego
i chirurgicznego na całym świecie

·        Bezpośredni kontakt z zespołem gromadzącym informacje medyczne z przeszło 4000 czasopism (Medline)

·        Wysyłanie artykułów o treści medycznej  

Poniższe wypowiedzi lekarzy potwierdzają., że sieć ta rzeczywiś­cie jest pomocna:

Świadkowie Jehowy maja sieć Komitetów Łączności [ze Szpitalami]; w nagłych wypadkach można się. z nimi kontaktować telefonicznie przez cała dobę (…). Chętnie pomagają, szybko przenosząc pacjen­tów w inne miejsce na pierwsza wzmiankę o trudnościach (dr Mark E. Boyd).44

Organizacja Świadków Jehowy utworzyła Komitety Łączności ze Szpitalami, które mogą bardzo pomóc lekarzowi pragnącemu uzyskać więcej informacji o tych metodach (dr Richard K. Spence).45

Gdy lekarze nalegają, by przetoczyć dziecku krew, Komitety Łączności ze Szpitalami pomagają, rozwiązać problem przez umoż­liwienie konsultacji, a gdy to konieczne—przeniesienie pacjenta gdzie indziej. Usilnie zachęcamy wszystkich zainteresowanych do korzystania z tej możliwości złagodzenia lub uniknięcia ewentual­nych konfliktów.

 

5. CZY DOKŁADNIE PRZEANALIZOWANO

MOŻLIWOŚCI LECZENIA BEZ KRWI

LUB PRZEKAZANIA CHOREGO

LEKARZOWI GOTOWEMU

WSPÓŁDZIAŁAĆ Z RODZINĄ?

Literatura medyczna mówi o zachowawczym i operacyjnym leczeniu dzieci bez transfuzji jako o skutecznej opiece lekarskiej —nawet w stanach nagłych. We wszystkich przypadkach doty­czących dzieci Świadków Jehowy należy dokładnie przeanalizo­wać możliwość takiego leczenia.

Okoliczność, że przetaczanie krwi bywa uznawana lub chęt­nie stosowana metoda, nie oznacza, jakoby nie można było leczyć bez transfuzji. Liczne przypadki Świadków Jehowy i in­nych chorych dowodzą, że jest to możliwe mimo złowróżbnych zapowiedzi, iż bez krwi nie da się uratować życia czy uniknąć poważnej szkody na zdrowiu. Często wystarczy skierować pa­cjenta do innego lekarza lub szpitala, aby rozwiązać ten prob­lem. (Zobacz część medyczną niniejszego podręcznika).

Skuteczność leczenia nieoperacyjnego i chirurgicznego bez przetaczania krwi potwierdzają setki przypadków i prac badaw­czych opisanych w literaturze medycznej. Lekarze przyznają, że z metod alternatywnych stosowanych u Świadków Jehowy mogą odnieść pożytek wszyscy pacjenci. Dr Denton Cooley, który ze swoim słynnym zespołem operował Świadków oraz ich dzieci (najmłodszy pacjent miał l dzień, najstarszy —89 lat), oznajmił w roku 1968:

Sprostaliśmy wymaganiu, jakie religia postawiła medycynie, i zdoła­liśmy sporo osiągnąć. (...) Zmodyfikowanie pewnych metod, jak w wypadku Świadków Jehowy, może czasem przynieść duże korzyści innym chorym.46

Podobnie twierdzi dr C.W. Simmons, który w czasopiśmie JAMA dzieli się spostrzeżeniami z operacji naczyniowych u Świa­dków Jehowy i ich dzieci (pacjenci w wieku od 17 miesięcy do 76 lat):

Ponieważ przy wszystkich operacjach dążymy do tego, by jeśli to tylko możliwe uniknąć przetaczania krwi, wiec pacjent będący Świad­kiem Jehowy w rzeczywistości nie stanowi jakiegoś szczególnego przypadku i bez zbędnych obaw możemy działać zgodnie z jego życzeniem.47

W czasopiśmie The American Journal of Medicine dr Craig Kitchens przedstawił wyniki operacji u 1404 Świadków Jehowy, którym nie przetoczono krwi. Były to duże zabiegi sercowo-naczyniowe, położnicze i ginekologiczne, operacje z zakresu chirurgii ogólnej i onkologii dziecięcej, wymiana stawu biodro­wego i usztywnienie kręgosłupa, wszczepienie pomostu omijają­cego tętnice wieńcowe oraz operacje serca i naczyń u dzieci. Jak zaznacza autor w swej analizie—

nie pogwałcono przekonań religijnych pacjentów przez podanie im krwi, a przebiegu opieki nad dziećmi nie zakłócały postanowienia sadowe ani tym podobne. (...) Prócz małej liczby zgonów, widocznej w (...) sprawozdaniach, również częstość udaru mózgu, zawału mię­śnia sercowego, ostrej niewydolności nerek, zakażeń pooperacyjnych, przypadków opóźnionego gojenia się rany oraz innych chorób nie była wyższa u Świadków Jehowy niż u pozostałych pacjentów. Nie był też dłuższy czas pobytu w szpitalu. (...) Co ważniejsze, 20% ogólnej liczby 1404 pacjentów (czyli 281) bezwiednie uniknęło takich czy innych powikłań, nie przyjmując transfuzji.48

Profesor chirurgii Richard K. Spence podkreśla, iż leczenie bez krwi istotnie jest możliwe:

Operacje bez krwi naprawdę nie są. czymś niezwykłym. To raczej kwestia nastawienia. Trzeba uznać, że transfuzja nie wchodzi w ra­chubę, i odpowiednio zmodyfikować zwykłe leczenie. Nie są. to jakieś cuda. (...) Chirurgia bez przetaczania krwi to już rzeczywistość.19 (Zobacz też prace „Transfusion and Surgery" [Transfuzja a chirurgia], opublikowana w Current Probierni m Surgery z grudnia 1993 roku, t. XXX, nr 12, ss. 1104-1180).

W Polsce zespół lekarzy ze Śląskiej Akademii Medycznej przed­stawił na łamach Polskiego Przeglądu Chirurgicznego z maja 1994 roku „grupę bezpiecznie przeprowadzonych przez zabieg operacyj­ny pacjentów—głównie dzieci—z wada wrodzona serca, bez za­stosowania krwi”. Na zakończenie napisano: