KIEDY LEKARZE

WYSTĘPUJĄ O ZEZWOLENIE

NA TRANSFUZJĘ KRWI

U DZIECI ŚWIADKÓW JEHOWY

Względy etyczne, społeczne i prawne, które należy rozważyć przed powzięciem decyzji.

W skrócie:

1.    Świadkowie Jehowy nie są przeciwni korzystaniu z opieki lekarskiej ani nie odmawiają jej swym dzieciom. Nie zgadzają się tylko na transfuzje krwi. (Strona 4).

2.    Czy naprawdę chodzi o nagły przypadek, który grozi utrata życia? (Strona 5).

3.    Czy wysłuchano pacjenta lub jego rodziców, jeśli jest to możliwe? (Strona 8).

4.    Czy zwrócono się o pomoc do najbliższego Komitetu Łączności ze Szpitalami, działającego na prośbę Świadków Jehowy? (Strona 19).

5.    Czy dokładnie przeanalizowano możliwości leczenia bez krwi lub przekazania chorego lekarzowi gotowemu współdziałać z rodziną? (Strona 21).

6.    Czy w pełni wzięto pod uwagę niepewny wynik zabiegu, ryzyko powikłań oraz skutki urazu emocjonalnego w razie przetoczenia krwi? (Strona 24).

7.    Czy pacjent nie jest dojrzałym małoletnim, zdolnym do samodzielnego decydowania w sprawach opieki zdrowotnej? (Strona 30).

8.    Czy udzielając zezwolenia na podanie krwi wbrew woli rodziny, sąd uzależni je od określonych warunków? (Strona 35).

Szczegóły dotyczące powyższych zagadnień przedstawiono na następnych stronach.

 

1. ŚWIADKOM JEHOWY

ZALEŻY NA OPIECE LEKARSKIEJ

Świadkowie Jehowy nie są przeciwni opiece lekarskiej. Nie wierzą natomiast w tak zwane cudowne uzdrawianie ani go nie praktykują. Rodzicom, którzy są Świadkami Jehowy, bynajmniej nie chodzi o to, by ich dzieci umierały śmiercią, męczeńska-

Przeciwnie—Świadkowie cenią życie i podejmą wszelkie rozsądne środki, żeby je zachować. A swym dzieciom chcą zapewnić niezbędną opiekę medyczna i pragną., by wyrosły na rozumnych, wartościowych i szczęśliwych ludzi. Odmawiają tylko transfuzji, decydując się na leczenie alternatywne, bez stosowania krwi.

Świadkowie Jehowy akceptują większość metod terapeutycznych oraz zabiegów, technik i urządzeń chirurgicznych i anestezjologicznych; przyjmu­ją też środki hamujące krwawienie oraz inne leki nie będące preparatami krwi. Jak to wyraził dr Craig Kitchens w czasopiśmie The American Journal of Medicine, poza transfuzją krwi—jedyną odrzucana metodą—Świadkowie "w pełni zgadzają się z poglądami współczesnej medycyny".1

Podobnie wypowiedział się dr Richard K. Spence, profesor chirurgii w Szpitalu Uniwersyteckim w Camden w stanie New Jersey:

Lecząc Świadków Jehowy, stwierdziliśmy, że w swych życzeniach, by korzystać z jak najlepszej opieki medycznej, niczym się nie różnią od innych chorych.2

Panuje błędna opinia, jakoby Świadkowie odmawiali wszelkiej opieki lekarskiej. Tymczasem jest wręcz odwrotnie, gdyż świadomie dążą do tego, by odnieść z leczenia jak największy pożytek. Stanowią chyba najlepiej zorientowaną grupę pacjentów, jakich chirurg może napot­kać. Mają bardzo rozległą wiedzę, szczególnie co do metod alterna­tywnych, stosowanych w miejsce transfuzji.3

Kiedy wiec Świadkowie Jehowy odmawiają przyjmowania krwi, nie oznacza to, jakoby w ogóle nie chcieli się leczyć. Nie proszą też, by pozwolono im umrzeć, jak gdyby domagali się „prawa do śmierci”. Chcą skorzystać z prawa wyboru leczenia bez transfuzji. (Zobacz cześć „Wie­rzenia”).

 

2. CZY NAPRAWDĘ CHODZI

O NAGŁY PRZYPADEK,

GROŻĄCY UTRATĄ ŻYCIA?

Jak zasadne jest twierdzenie lekarza, że jeśli dziecko natych­miast nie otrzyma krwi, to jego życie lub zdrowie znajdzie się, w poważnym niebezpieczeństwie? W nagłych przypadkach, naprawdę, grożących utrata życia, prawo na ogół zezwala na leczenie bez zgody rodziców. Dlaczego wiec lekarz prosi organ opieki społecznej lub sąd o zezwolenie na pominiecie decyzji rodziców, którzy chcą leczyć dziecko bez użycia krwi?

Na lekarzu prowadzącym bądź organie państwowym spo­czywa obowiązek udowodnienia, że naprawdę, skuteczna jest jedynie transfuzja, a leczenie bez krwi nie wystarczy i nie da pożądanego rezultatu. Różni lekarze wydają, odmienne orzecze­nia i maja. niejednakowe doświadczenie. Często druga, nieza­leżna opinia medyczna ujawnia, iż domniemane niebezpieczeń­stwo wyolbrzymiono. Nawet w nagłych przypadkach trzeba starannie rozważyć fakty. Istnieją skuteczne środki alternatyw­ne, które można stosować zamiast krwi.

Chociaż jeden lekarz może myśleć, że tylko krew ocali zdrowie lub życie dziecka, drudzy- mający rozleglejszą wiedze lub więcej doświadczenia—zdają sobie sprawę, że ten sam przypadek można skutecznie leczyć innymi uznanymi metodami. Czy nie dałoby się zasięgnąć ich opinii? Czy można przekazać pacjenta pod ich opiekę? (Zobacz podtytuł: „Czy dokładnie przeanalizowano możliwości le­czenia bez krwi lub przekazania chorego lekarzowi gotowemu współ­działać z rodziną?”). Gdy na oddziale panuje gorączkowa atmosfera, może się zdarzyć, że rodzice i dzieci będą zdani na podjęta, w najlep­szej wierze, lecz arbitralną decyzje młodszego asystenta. Trzeba więc starannie ocenić, czy naprawdę, jest to nagły przypadek, który grozi utratą życia.

Pewien prawnik popiera to następującym spostrzeżeniem:

W sprawach o brak zgody na zalecane leczenie nie należy zakładać, że jest ono konieczne. W każdym przypadku trzeba raczej rozstrzyg­nąć, czy taka konieczność zachodzi.4

Potrzebę rachowania ostrożności pod tym względem podkreśliła też pani Beverley McLachlin, sędzia kanadyjskiego Sadu Najwyższe­go, przedstawiając w roku 1991 w ramach Cambridge Lectures wy­kład zatytułowany „Who Owns Our Kids? Education, Health, and Religion in a Multicultural Society” (Do kogo należą nasze dzieci? Oświata, zdrowie i religia w społeczeństwie wielokulturowym):

Sądy muszą zachować przezorność i rozwagę, gdy oceniają, czy za­chodzi oparte na faktach prawdopodobieństwo, iż w razie nieudzielenia zgody na interwencje państwa dziecko dozna poważnej szko­dy fizycznej lub emocjonalnej. Bieżący komentarz wskazuje, że sad powinien być bardzo ostrożny, gdy przekracza zakres zgody ro­dzicowi. 5

Co więcej, w jednym z orzeczeń kanadyjskiego Sądu Najwyższe­go podkreślono, że argumenty lekarzy dążących do pominięcia zgody rodziców należy poddawać starannej ocenie. Sędzia La Forcst, pisząc w imieniu pięciu sędziów z dziewięcioosobowego składu, tak sko­mentował wypowiedzi dwóch sędziów należących do czteroosobowej mniejszości:

Niektóre ich uwagi sugerują, iż opowiadają się oni za ograniczeniem władzy rodzicielskiej tylko dlatego, że specjalista uznał to za konie­czne. Byłbym bardzo zaniepokojony, gdyby specjalista w dziedzinie medycyny mógł pomijać stanowisko rodziców, nie wykazując takiej potrzeby.6

Prócz tego zespól sędziów współpracujących z Krajową Radą do Spraw Przestępczości i Wykroczeń w USA udzielił następujących wyjaśnień co do rozporządzeń medycznych dotyczących dzieci:

Fakt, że lekarz uznają: jakiś przypadek za nagły, nie musi oznaczać, iż chory jest w stanic krytycznym. (...) Rozwój wiedzy medycznej nie osiągnął jeszcze takich wyżyn, by lekarz mógł z rozsądna miara pewności siebie orzec, czy jego pacjent przeżyje, czy umrze, czy też dozna trwałego upośledzenia jakiejś czynności bądź uszkodzenia ciała. Jeżeli na podstawie swej wiedzy lekarz przewiduje, że odstą­pienie od danej metody zwiększy prawdopodobieństwo zgonu lub fizycznego upośledzenia, to przeważnie nalega, by ja nakazano. Niemniej sąd ma obowiązek ustalić stopień zagrożenia w konkret­nym przypadku oraz spowodować, by zeznający lekarz określił prawdopodobieństwo śmierci lub upośledzenia, podał szansę przeży­cia lub złagodzenia cierpień w razie zastosowania proponowanej kuracji, a także wskazał związane z nią niebezpieczeństwa.7

W wydawnictwie Minnesota Law Review zaznaczono:

Kwestie przymusowego leczenia można podnieść dopiero po nabraniu pewności, że postawiono właściwe rozpoznanie. Przy ustalaniu zasad­ności wniosku należy starannie przeanalizować opinie lekarzy ubiega­jących się o zezwolenie, gdyż występują, w sprawie jako strona.8

Doktor Craig Kitchens wypowiada się na łamach czasopisma The American Journal of Medicne:

Podając krew, lekarze zazwyczaj twierdza, stanowczo, że zaniechanie transfuzji miałoby fatalne następstwa. Bardzo trudno jednak uzyskać dowody na poparcie tego twierdzenia.9

W artykule zamieszczonym w Harvard Women’s Law Journal czytamy:

Zbadanie sprawy przez sad (...) musi obejmować staranne rozpatrze­nie domniemanej konieczności i skuteczności proponowanego lecze­nia oraz przeanalizowanie dostępnych (...) rozwiązań alternatyw­nych.10

Tak więc zamiast transfuzji często można z dobrym skutkiem zastosować leczenie alternatywne, nawet w nagłych przypadkach. Kiedy rodzice i lekarze współdziałają, by leczyć dziecko bez użycia krwi, o wiele mądrzej spożytkowuje się cenny czas i energię. Dziecko na pewno skorzysta na tym, że szpital postąpi według wskazówki etycznej doktora Spence'a, skierowanej do lekarzy, którzy opiekując się Świadkami Jehowy woleliby pominąć ich życzenia: „Jeżeli nie masz zgody na transfuzję, przekaż pacjenta. Dzięki temu zwiększysz jego szansę przeżycia i pozostaniesz w zgodzie z samym sobą”.11

 

3. CZY WYSŁUCHANO RODZICÓW?

Świadkowie Jehowy bardzo poważnie traktują, obowiązki wobec swych dzieci, łącznie z zapewnieniem im niezbędnej opieki lekar­skiej. Z natury rzeczy i w świetle prawa rodzice są upoważnieni do uzyskiwania informacji i podejmowania decyzji w sprawie leczenia własnego dziecka. Powinni wiec mieć udział we wszystkich nara­dach, na których zespół lekarski bądź komisja etyczna omawia jego przypadek.

Co więcej, jeśli lekarz zamierza zwrócić się do władz państwo­wych o zezwolenie na pominiecie decyzji rodziców, to zwykła uczciwość i poczucie sprawiedliwości wymagają, by niezwłocznie ich o tym powiadomił. Organ państwowy również powinien ich poinformować, że lekarz dąży do unieważnienia ich decyzji co do sposobu leczenia. Jeżeli sprawa trafia do sądu, to sędzia zapewne dopilnuje, by rodzice zostali powiadomieni o toczącym się postępo­waniu i mogli wypowiedzieć się na rozprawie.

Gdy w grę wchodzi naruszenie porządku rodziny oraz ingerencja w uprawnienia do sprawowania władzy nad dziećmi, wysłuchanie rodziców ma ogromne znaczenie. Dlaczego? Ponieważ zarówno oni, jak i osoby z nimi współpracujące mogą służyć informacjami o dostępnym i skutecznym leczeniu alternatywnym, które akurat można by zastosować. Inny lekarz lub szpital, mający większe doświadczenie w leczeniu bez krwi, może wyrazić chęć zajęcia się danym przypadkiem. Aby ustalić okoliczności, trzeba wysłuchać rodziców.

Poszanowanie praw rodzicielskich

Zasady prawne, społeczne, etyczne i ogólnoludzkie zawsze pozwa­lały zakładać, iż rodzice są odpowiednimi osobami do podejmowania decyzji w sprawach dotyczących dzieci. Dla Świadków Jehowy rodzina ma wielkie znaczenie, toteż swe obowiązki rodzicielskie traktują oni bardzo poważnie. (Zobacz cześć „Rodzina”).

Powyższe poglądy znajdują oparcie w przyjętej przez ONZ Kon­wencji o prawach dziecka, gdzie czytamy, iż

rodzina jako podstawowa komórka społeczeństwa oraz naturalne środo­wisko rozwoju i dobra wszystkich jej członków, a w szczególności dzieci, powinna być otoczona niezbędna ochrona oraz wsparciem, aby mogła w pełnym zakresie wypełniać swoje obowiązki w społeczeństwie.12

Powierzenie rodzicom troski o dziecko i odpowiedzialności za nie jest elementarna zasada, społeczna., nieodzowna, do należytego zadbania o jego dobro. W sprawie Gillick przeciw West Norfolk and Wisbech Area Health Authority, rozpatrzonej przez brytyjską Izbę Lordów, lord Fraser powiedział:

Nikt nic wątpi, a przynajmniej nie ja, że w ogromnej większości wypadków najlepszymi sędziami w sprawach o dobro dziecka są jego rodzice.13

Sąd Najwyższy USA również uznał prawo rodziców do podejmo­wania decyzji w kwestiach dotyczących ich dzieci:

Pojecie rodziny w naszym prawodawstwie ukształtowało się na gruncie cywilizacji zachodniej, gdzie przedstawia się ja. jako jednostkę o szero­kim zakresie władzy rodzicielskiej nad niepełnoletnimi dziećmi. Nasze orzecznictwo konsekwentnie trzyma się tego kierunku; nasz system konstytucyjny dawno odrzucił wszelkie poglądy, jakoby dziecko było „jedynie tworem państwa", lecz stanowczo twierdzi, że „prawo i za­szczytna powinność przygotowania [własnych dzieci] do dalszych obo­wiązków" zazwyczaj przypada w udziale rodzicom. (...) Pojecie rodziny w rozumieniu prawa opiera sit na założeniu, że rodzice maja to, czego brak dziecku pod względem dojrzałości, doświadczenia i rozeznania, potrzebnych do podejmowania trudnych decyzji życiowych. Co ważniej­sze, wiemy r historii, że naturalne wieży uczuciowe skłaniają rodziców do działania w najlepszym interesie ich dzieci 14

Kanadyjski Sad Najwyższy orzekł, iż prawo wolności wyznania, przysługujące rodzicom na mocy konstytucji, obejmuje też prawo wyboru metody leczenia własnych dzieci. Dotyczy co również metod alternatywnych stosowanych zamiast transfuzji. Sędzia La Forest, pi­sząc w imieniu pięcioosobowej większości dziewięcioosobowego try­bunału, zaznaczył:

Uważam, że przysługujące rodzicom prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi wierzeniami, obejmujące również swobodę wyboru leczenia i lanych form sprawowania opieki, należy do równoprawnych aspektów wolności religijnej.15

Poszanowanie decyzji rodziców w sprawie leczenia

Tak wice jest zupełnie naturalne i zgodne z logika, że wybór metody leczenia należy do rodziców. W jednej z rozpraw przeprowa­dzonych w Anglii sędzia Booth zwróciła uwagę, iż lekarze powinni dążyć do stosowania rozwiązań uznawanych przez rodziców, aby nie naruszać autonomii rodziny:

W każdej sytuacji, która nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia, osoby odpowiedzialne za leczenie dziecka maja obowiązek zasięgnąć opinii rodziców i zawsze rozważyć wszystkie zaproponowane przez nich sposoby alternatywne.16

Sąd Najwyższy USA orzekł w dwóch niezależnych sprawach, iż rodzice mają prawo podejmować decyzje dotyczące leczenia ich dzieci, nawet gdy takie decyzje wiążą się z pewnym ryzykiem:

O wyrażeniu lub niewyrażeniu zgody na leczenie zalecane przez słu­żbę medyczny decydują, prócz wyjątkowych wypadków, rodzice lub opiekun.17

Sam fakt, że decyzja któregoś z rodziców (...) wiąże się z ryzykiem, nie przenosi automatycznie rodzicielskiego prawa do decydowania na jakaś instytucje, bądź urzędnika państwowego.18

Jeżeli rodzice maja podejmować rozsądne decyzje w sprawie opieki zdrowotnej nad dzieckiem, to ilekroć lekarz proponuje jakaś terapie, powinien im umożliwić świadome wyrażenie zgody. Te fundamental­na, zasadę uznano w Deklaracji Helsińskiej Światowego Stowarzysze­nia Lekarzy:

Przy braku zdolności do czynności prawnych należy uzyskać świadoma zgodę przedstawiciela ustawowego, stosownie do prawodawstwa dane­go kraju. Gdy z powodu niezdolności fizycznej lub umysłowej uzyska­nie takiej świadomej zgody jest niemożliwe lub gdy osoba, której to dotyczy, jest małoletnia, zgodę jej zastępuje pozwolenie odpowiedzial­nego członka rodziny, stosownie do prawodawstwa danego kraju.

W każdym wypadku, gdy małoletni ma faktyczna, zdolność wyrażenia zgody, prócz zgody przedstawiciela ustawowego potrzebna jest zgoda małoletniego.19

Julius Landwirth, lekarz medycyny i doktor prawa, dokładniej omawia uprawnienia rodzicielskie:

Podejmowanie decyzji w pediatrii (...) zaczyna się od przedstawienia rodzicom stosownych wariantów leczenia, wynikających z oceny me­dycznej, i uzyskania od nich świadomej zgody. Rodzice maja prawo wybrać jedna ze wskazanych metod, patrząc na nie przez pryzmat wartości własnych i rodziny oraz sami oceniając związane z nimi obcią­żenia i korzyści.20

Role rodziców i lekarzy wyraźnie też określiła Helen Harrison w artykule „The Principles for Family-Centered Neonatal Care" (Za­sady opieki nad noworodkiem z uwzględnieniem rodziny), opubliko­wanym w czasopiśmie Pediatrics:

Wymóg zgody świadomej zobowiązuje lekarzy do omówienia z rodzi­cami zarówno ryzyka i korzyści danego zabiegu, jak ryzyka i korzyści metod alternatywnych. Lekarze nie mogą też taić, że w intensywnej opiece nad noworodkiem—dziedzinie, w której jeszcze nie zbadano dostatecznie bezpieczeństwa i skuteczności wielu metod, co pociąga za sobą znaczne różnice w podejściu terapeutycznym—niedostatecznie sprawdzona metoda może przynieść natychmiast lub w przyszłości róż­ne następstwa. Powinni wiec poinformować, czy proponowane leczenie poddano ocenie klinicznej przez badania kontrolne. Powinni wyjaśnić, czy pokrywa się ono z zasadami lecznictwa przyjętymi w danym kraju i czy gdzie indziej kompetentni specjaliści stosują odmienne metody.21

Komisja Prezydencka, powołana w 1983 roku w USA celem doko­nania analizy problemów etycznych w medycynie oraz w badaniach naukowych z zakresu biomedycyny i pewnych dziedzin psychologii, też poruszyła sprawę roli rodziców w podejmowaniu decyzji i wyni­kającej stąd potrzeby udostępniania im stosownych informacji:

Jeśli rodzice mają podejmować właściwe decyzje, to należy im udzielać stosownych informacji, łącznie z jak najdokładniejszym rokowaniem. Udostępnione informacje medyczne powinny dotyczyć również tego, co jest niepewne, i powinny być aktualne.22

Harmonizuje to z brzmieniem polskiego Kodeksu Etyki Lekarskiej, w którym powiedziano:

Pacjent ma prawo zapoznać się ze stopniem ewentualnego ryzyka za­biegów diagnostycznych i leczniczych i spodziewanymi korzyściami związanymi z wykonywaniem tych zabiegów, a także z możliwościami zastosowania innego postępowania medycznego (art. 13 p. 3).

Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgo­dy pacjenta. Jeśli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia swej zgody, powinien ja. wyrazić przedstawiciel ustawowy lub osoba stale opiekująca się pacjentem (art. 15 p. l).23

Tak więc nie wolno poddawać dzieci zabiegom diagnostycznym ani leczniczym bez wcześniejszego powiadomienia rodziców o związa­nych z nimi zagrożeniach i korzyściach oraz o możliwych do zastoso­wania metodach alternatywnych. Dopiero wtedy rodzice będą mogli podjąć rozsądne decyzje co do opieki zdrowotnej nad swymi dziećmi.  

 Ostrożna i krytyczna ocena zarzutów o zaniedbanie leczenia

Każdy zarzut o zaniedbanie leczenia wymaga dokładnego i wnikli­wego ustalenia faktów. Zanim poczyni się jakiekolwiek kroki, by unieważnić wybór dokonany przez rodziców, trzeba starannie przeana­lizować zasady prawne co do ingerencji państwa w decyzje rodziny dotyczące małoletnich dzieci.

Na seminarium regionalnym ONZ, zorganizowanym w roku 1963 w Warszawie i poświęconym problemom praw dziecka, powiedziano:

Ingerencja władz państwowych w życie rodziny, podejmowana dla ochrony praw i dobra dziecka, jest uzasadniona wówczas, gdy rodzice zaniedbują swe obowiązki bądź wykonują je ze szkoda dla dziecka.24

Ponieważ prawo od dawna respektuje autonomię rodziców w kwe­stii wychowywania dzieci, więc norm dopuszczających ingerencję państwa nie pozostawia się swobodnej (choć podyktowanej dobrą wolą) ocenie lekarzy, pracowników organów społecznych lub sędziów. Przeciwnie, sytuację, w której działania państwa zyskują pierwszeń­stwo przed decyzją rodziców, określają szczegółowe przepisy.

Polski kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje:

Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wyma­ga dobro dziecka i interes społeczny (art. 95 § 3).

Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień (art. 96).

W myśl artykułu 109 § l k.r.o. wydanie przez sąd odpowied­nich zarządzeń lub poddanie rodziców ograniczeniom—na przykład w sprawie decydowania o metodach leczenia—może nastąpić, „jeżeli dobro dziecka jest zagrożone” (kursywa nasza). Pozbawienie władzy rodzicielskiej sąd może orzec, „jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzi­cielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka” (art. 111 § l, kursywa nasza).

Niemniej powyższe przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nie upoważniają sądów ani lekarzy do narzucania ogólnie przyjętej lub powszechnie stosowanej metody leczenia, jeśli potrzeby zdrowotne dziecka z powodzeniem zaspokoi wybrane przez rodziców inne postę­powanie lecznicze. Decydujące znaczenie ma fakt, czy wykonując władzę rodzicielską, rodzice 'troszczą się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka' i czy czynią to „tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny”.25

Kierując się tą zasadą, Sąd Wojewódzki w Zamościu postanowił:

„zmienić zaskarżone postanowienie [Sądu Rejonowego] i stwierdzić, że brak jest podstaw do ograniczenia władzy rodzicielskiej" rodzicom 11-letniego chłopca chorego na hemofilie. W toku postępowania rewi­zyjnego sad ustalił, że „rodzice aprobują stosowane wobec dziecka metody leczenia—a w szczególności polegające na podawaniu dziecku preparatu medycznego—czynnik VIII. Uczestnicy postępowania wyjaś­nili, że lekarze wytłumaczyli im działanie tego leku; na jego zastosowa­nie wyrażają, zgodę. (...) Mając na uwadze, że poza niewyrażeniem zgody na pewne metody leczenia—uczestnicy postępowania są troskli­wymi, opiekuńczymi rodzicami, a założona przez nich rodzina funkcjo­nuje prawidłowo—nie istnieje potrzeba ograniczania im władzy ro­dzicielskiej”.26

Prawo niemieckie również dostarcza szczegółowych wskazówek co do sytuacji, w których państwo może wystąpić jako opiekun, zezwala­jąc na określone leczenie wbrew woli rodziców. Wskazówki te zawiera § 1666, mający chronić rodziców i dziecko:

Brzmienie § 1666 BGB wynika z obowiązku działania państwa w roli opiekuna zgodnie z art. 6, II, Sen. 2. GG. U podstaw tego przepisu leży okoliczność, że o dobro dziecka z reguły potrafią najlepiej zadbać jego rodzice, nawet jeśli w pojedynczym wypadku trzeba zaakcepto­wać rzeczywiste lub urojone niedogodności przysparzane dziecku ich decyzja lub postępowaniem. (...) Nie jest wiec powinnością władzy opiekuńczej zapewnienie dziecku najlepszego sposobu sprawowania opieki—jeśli w ogóle można taki ustalić. Chodzi raczej o to, że sad powinien poczynić odpowiednie kroki, gdy rodzice nie dbają o swe obowiązki.27

W myśl powyższego przepisu rodzice mają po prostu unikać nie­rozważnego narażania dziecka na niebezpieczeństwo. Jeśli transfuzja nie jest konieczna i można bez niej zapobiec doznaniu szkody lub upośledzenia, to dziecko nie jest narażone na niebezpieczeństwo i nie ma żadnych podstaw prawnych do ingerencji sądu w sprawy rodziny.

Podobnie Children Act 1989 (Ustawa o dzieciach, obowiązują­ca w Anglii i Walii) zastrzega w artykule 31(2), iż opiekę lub nadzór można ustanowić tylko wtedy, gdy sąd jest przekonany, że:

a)  dziecko doznaje lub może doznać poważnej szkody, oraz

b) szkodę lub prawdopodobieństwo jej powstania można przypisać:

i) okoliczności, że zapewniana dziecku opieka nie stanowi lub w razie niewydania nakazu nie stanowiłaby tego, czego w rozsądnej mierze należy oczekiwać od rodziców.28 [Kursywa nasza].

Artykuł 31(9) tej ustawy opisuje „szkodę” jako „maltretowanie, utratę zdrowia lub ograniczenie rozwoju”. Ponadto Children and Young Person Act, 1933 (Ustawa o dzieciach i młodocianych, wydana w roku 1933) podaje w artykule l(2)(a), że

rodzice albo inna osoba prawnie odpowiedzialna za utrzymanie dziecka lub osoby młodocianej, a także opiekun prawny dziecka lub osoby młodocianej zaniedbali je w sposób mogący zaszkodzić zdrowiu, jeśli nie zapewnili mu w wystarczającej mierze wyżywienia, odzieży, pomoc) medycznej lub mieszkania.29 [Kursywa nasza].

Jeżeli więc rodzice będący Świadkami Jehowy spotykają się z za­rzutem, że nie wyrażając zgody na transfuzję nie zapewniają dziecku niezbędnej opieki lekarskiej, to strona podnosząca ów zarzut ma obo­wiązek udowodnić, że obrane przez rodziców leczenie alternatywne bez stosowania krwi nie zaspokoi w rozsądnej i wystarczającej mierze potrzeb zdrowotnych dziecka. W przeciwnym razie na jakiej podsta­wie prawnej się twierdzi, iż „rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka”?

Skoro środki alternatywne potrafią zapobiec zagrożeniu dobra dziecka, w tym wypadku jego zdrowia, to nie ma żadnych prawnie uzasadnio­nych powodów do ingerencji sądu w sprawy rodziny. Ponieważ wynik jakiejkolwiek metody leczenia, łącznie z transfuzją krwi, jest niepew­ny, wyboru powinni dokonywać rodzice.

Z powyższych aktów prawnych wynika, że ani władze, ani lekarze nie mogą narzucać ogólnie przyjętej czy popularnej metody leczenia, jeśli potrzeby zdrowotne dziecka z powodzeniem zaspokoi obrane przez rodziców leczenie alternatywne.

Harmonizuje z tym stanowisko Nowojorskiego Sądu Apelacyjnego:

Najważniejszym czynnikiem przy określaniu, czy dziecka nie pozbawio­no należytej opieki lekarskiej, (...) jest fakt, czy po uwzględnieniu wszystkich współistniejących okoliczności (...) rodzice zapewnili mu możliwe do zaakceptowania leczenie. Nie chodzi o ustalenie, czy zade­cydowali „dobrze", czy „źle", ponieważ obecny stan wiedzy medycznej, mimo jej znacznych postępów, bardzo rzadko pozwala na sformułowa­nie tak stanowczych wniosków. Sąd nie może też występować w roli rodziców zastępczych i oceniać decyzji rodziców na podstawie własnej opinii co do właściwych metod i wymaganego zakresu leczenia, trak­towanej jako obiektywne kryterium, ponieważ byłby to miernik bardzo subiektywny.30

Czasem pomija się te wyraźne kryteria ustawowe na rzecz „najle­piej pojętych interesów dziecka". Chociaż nikt nie sprzeciwia się. te­mu, co dla dziecka najlepsze, ani nie neguje potrzeby dbania o jego interesy, to miernik ten jest zbyt subiektywny, aby miał rzeczywistą wartość jako praktyczna wskazówka w niepewnym świecie medycyny.

Zwróćmy uwagę., jak dr Alan Fleischman i jego współpracownicy wypowiedzieli się na ten temat w czasopiśmie Pediatrics:

Ponieważ wiadomo, że w wielu wypadkach nie ma żadnego obiektyw­nego kryterium pozwalającego orzec, co posłuży najlepiej pojętym in­teresom dziecka, wiec ogromne znaczenie maJ4 poglądy rodziców i zawsze należy je brać pod uwagę, zwłaszcza gdy zachodzi poważna wątpliwość co do wyniku.31

Neonatolog dr William A. Silverman wskazał na trudności wyni­kające z kierowania się zasadą „najlepiej pojętych interesów dziecka”:

Nie sposób bronić sztywnego wymogu, by przy podejmowaniu decyzji jedynym kryterium etycznym był jakiś abstrakcyjny miernik, na przy­kład „najlepiej pojęty interes dziecka", ponieważ uszczegółowienie ta­kiego ogólnego przepisu może spowodować naruszenie cudzych upra­wnień i stworzyć kolizje dóbr.32

Co więcej, H.T.G. Andrews, przewodniczący Wydziału Rodzinne­go Sadu Prowincji Ontario, pisze w książce Family Law—Dimensions of Justice (Prawo rodzinne — wymiary sprawiedliwości):

Należy odróżniać „najlepiej pojęty interes" od „dobra". Ściśle biorąc, ten pierwszy nie jest terminem prawniczym. Jest to zapożyczenie z psycho­logii i nauk społecznych,  nawiązujące do oceny, która na podstawach innych niż prawne określa, co w danych warunkach stanowi o „pomyśl­ności" dziecka (...); oceny tej dokonuje się z punktu widzenia kogoś innego niż dziecko lub reprezentujący je rzecznik. (...)

Próby sprecyzowania tego pojęcia dla celów praktycznych wywołują mnóstwo wątpliwości. Nawet w sprawach stosunkowo prostych różne szkoły w tej dziedzinie potrafią dochodzić do odmiennych wniosków. Jak wiele koncepcji w nauce, zwłaszcza w psychologii czy naukach społecznych, „najlepiej pojęty interes" zmienia się pod wpływem ró­żnych tendencji i mody.”

Biorąc pod uwagę takie same wątpliwości i skłonność do ulega­nia tendencjom, Sady Najwyższe w Kanadzie i USA skrytykowały stosowanie miernika „najlepiej pojętego interesu" jako probierza praw­nego. Kanadyjski Sad Najwyższy orzekł w sprawie E (Mrs.) przeciw Eve, że „probierz najlepiej pojętych interesów nie jest wystarczająco dokładnym ani przydatnym narzędziem (...)”.34 Podobnie wypowie­dział się Sad Najwyższy w Stanach Zjednoczonych:

Sędziom (...) może być trudno wystrzegać się decyzji opartych na subiektywnych wartościach, jeśli będą się kierować nieprecyzyjnymi miernikami, takimi jak „najlepiej pojęty interes dziecka”.35

Kryterium [najlepiej pojętych interesów] nie stanowi prawie żadnej wskazówki dla sędziów i może spowodować, że będą oni przyjmować za podstawę swoje własne wartości.36

Polski Sad Najwyższy w składzie siedmiu sędziów, po przeanalizo­waniu użycia tego terminu w Konwencji o prawach dziecka, orzekł w uzasadnieniu uchwały z dnia 12 czerwca 1992 roku:

„Chodzi tu o wyrażenie myśli, że interes dziecka wymaga preferencyjne­go traktowania w stosunku do innych interesów. Bardziej prawidłowe byłoby więc tłumaczenie tego określenia jako „nadrzędny interes dziec­ka". Wyrażenie to ma zatem takie samo znaczenie, jak „dobro dziecka traktowane jako wartość nadrzędna". 37

Przez stosowanie ustawowych kryteriów prawnych unika się wąt­pliwości i subiektywizmu, którymi grozi kierowanie się miernikiem "najlepiej pojętych interesów dziecka". Stosowanie go pomniejsza role rodziny w świetle prawa oraz ogranicza rodzicom prawo do podejmo­wania rozsądnych decyzji co do opieki zdrowotnej nad ich dziećmi, ponieważ stwarza lekarzom i sędziom możliwość narzucania rodzinom własnych, subiektywnych wartości. Nie powinno się dopuścić, by zasada "najlepiej pojętych interesów" wyparła wyraźne wytyczne co do ingerencji państwa w sprawy rodziny, przedstawione w aktach praw­nych, których celem jest ochrona dziecka.

 

Należy wysłuchać rodziców

Lekarze, którzy ubiegają się o zezwolenie na transfuzję, nie powia­damiając o tym rodziców, pomijają podstawowe zasady sprawiedli­wości. Gdy w szpitalach angielskich usiłowano w ten sposób przeta­czać krew niemowlętom, sądy orzekły, że rodzice mają prawo wiedzieć o rozprawie i być na niej obecni.

Pan Johnson, sędzia Wysokiego Trybunału, w sprawie Re 0:

Uważam, że w każdych okolicznościach trzeba dołożyć starań, aby do­szło do przesłuchania obu stron, bez względu na to, jak szczególne kroki należałoby w tym celu poczynić.

Kiedy państwo, występujace tu jako system prawny, jest proszone o po­miniecie stanowiska rodziców (...), system ten powinien zapewnić, aby stosownie do jego najlepszych możliwości sprawiedliwość była widocz­na i odczuwalna.38

Pani sędzia Booth w sprawie Re R:

Zawsze należy usilnie się. starać o wysłuchanie obu stron. Gdy to tylko możliwe, sprawy takie powinien rozstrzygać sędzia Wysokiego Trybunału.39

Podobnie wskazuje prawo australijskie. Sędzia Wilson z Wysokie­go Trybunału Australii oznajmia:

Nawet ewentualne ograniczenie praw dziecka nie oznacza, jakoby władza ustawodawcza zamierzała pozbawiać rodziców powszechnie obowiązującego prawa, aby zostać wysłuchanym we własnej sprawie. (...) Odwołujący się ma prawo być wysłuchany, co daje mu możliwość przepytania świadków strony przeciwnej (...) i przedstawienia dowo­dów. Prawo to przysługuje od momentu wszczęcia postępowania.40

Sądy w Kanadzie twierdzą, że prawo do otrzymania powiadomie­nia i bezstronnego przesłuchania przysługuje na mocy prawa zwycza­jowego oraz jest zgodne z konstytucją i zagwarantowane przez Canadian Charter of Rigbts and Freedoms (Kanadyjska Karta Praw i Swobód). Tamtejsi komentatorzy Bailey i Bala wyjaśniają:

Karta stopniowo zaczyna wpływać na pozostałe aspekty prawa rodzin­nego. Jeden z sadów w Nowej Fundlandii orzekł, że prawodawstwo, które daje władzom opiekuńczym szerokie uprawnienia do zatrzymy­wania i leczenia dziecka bez rozprawy sadowej, jest naruszeniem „wol­ności i bezpieczeństwa osoby" dziecka, przyznanych konstytucyjnie.41

Sad Wydziałowy w Ontario (działający w składzie trzech sędziów) orzekł, iż sędzia sadu niższej instancji, który nie doprowadziwszy do bezstronnego przesłuchania, zezwolił na przetoczenie krwi, „w oczy­wisty sposób naruszył podstawowa zasadę, sprawiedliwości”.42

Sędzia Main z Sadu Prowincji Ontario zaleca w sprawie F.(R.), by o wszczęciu postępowania powiadamiać w sposób oficjalny i zro­zumiały:

W każdym wypadku konieczne jest zachowanie równowagi miedzy prawami dziecka i rodziców a interesami państwa. Spraw tych nie można rozstrzygać w pośpiechu, bez wszystkich dowodów i wyczerpu­jących wyjaśnień obu stron, które by udzielały odpowiedzi i replik.43

Jeśli istotnie dochodzi do zagrożenia życia i nie ma czasu na ta­kie działanie, prawo zezwala lekarzowi na niezwłoczne udzielenie po­mocy bez zgody rodziców. Skoro jednak szpital znajduje czas, by zwrócić się do organu opieki społecznej lub do sadu, to zapewne wystarczy go również na powiadomienie o tym rodziców i dopuszcze­nie ich do głosu przed wydaniem orzeczenia. Zanim sędziowie lub pracownicy opieki społecznej odrzuca sprzeciw rodziców w sprawie przetaczania krwi, powinni wysłuchać przedstawionej przez nich pro­pozycji leczenia alternatywnego lub przekazania dziecka pod opiekę innego lekarza bądź szpitala.

 

4. SKONTAKTUJ SIĘ Z MIEJSCOWYM

KOMITETEM ŁĄCZNOŚCI ZE SZPITALAMI

Komitety Łączności ze Szpitalami tworzą międzynarodową sieć informacyjna, w ramach której specjalnie przeszkolone osoby współdziałają z pracownikami służby zdrowia i instytu­cjami społecznymi, mając na celu ułatwienie pacjentom dostę­pu do lekarzy stosujących metody alternatywne. Siedzą wyniki najnowszych badań w medycynie, aby pomóc w znalezieniu skutecznego sposobu leczenia bez transfuzji. Jak najszybciej skontaktuj się. wiec z miejscowym Komitetem Łączności ze Szpitalami.

Nawiązanie kontaktu z Komitetem, nawet w nagłych przy­padkach, nie wymaga więcej czasu niż porozumienie się. z ko­misją etyczną, służbami społecznymi czy sędzią. (Zobacz część „Sieć”, gdzie podano nazwiska i numery telefonów członków miejscowego Komitetu).

Międzynarodowa sieć informacyjna:

·        Ponad 50 000 lekarzy na świecie (liczba ta stale wzrasta),
mogących udzielić konsultacji lub przyjąć przekazanego
pacjenta

·        1000 Komitetów na świecie, w których skład wchodzi ponad
5000 przeszkolonych fachowców w 230 krajach

·        100 ośrodków „bezkrwawego" leczenia zachowawczego
i chirurgicznego na całym świecie

·        Bezpośredni kontakt z zespołem gromadzącym informacje medyczne z przeszło 4000 czasopism (Medline)

·        Wysyłanie artykułów o treści medycznej  

Poniższe wypowiedzi lekarzy potwierdzają., że sieć ta rzeczywiś­cie jest pomocna:

Świadkowie Jehowy maja sieć Komitetów Łączności [ze Szpitalami]; w nagłych wypadkach można się. z nimi kontaktować telefonicznie przez cała dobę (…). Chętnie pomagają, szybko przenosząc pacjen­tów w inne miejsce na pierwsza wzmiankę o trudnościach (dr Mark E. Boyd).44

Organizacja Świadków Jehowy utworzyła Komitety Łączności ze Szpitalami, które mogą bardzo pomóc lekarzowi pragnącemu uzyskać więcej informacji o tych metodach (dr Richard K. Spence).45

Gdy lekarze nalegają, by przetoczyć dziecku krew, Komitety Łączności ze Szpitalami pomagają, rozwiązać problem przez umoż­liwienie konsultacji, a gdy to konieczne—przeniesienie pacjenta gdzie indziej. Usilnie zachęcamy wszystkich zainteresowanych do korzystania z tej możliwości złagodzenia lub uniknięcia ewentual­nych konfliktów.

 

5. CZY DOKŁADNIE PRZEANALIZOWANO

MOŻLIWOŚCI LECZENIA BEZ KRWI

LUB PRZEKAZANIA CHOREGO

LEKARZOWI GOTOWEMU

WSPÓŁDZIAŁAĆ Z RODZINĄ?

Literatura medyczna mówi o zachowawczym i operacyjnym leczeniu dzieci bez transfuzji jako o skutecznej opiece lekarskiej —nawet w stanach nagłych. We wszystkich przypadkach doty­czących dzieci Świadków Jehowy należy dokładnie przeanalizo­wać możliwość takiego leczenia.

Okoliczność, że przetaczanie krwi bywa uznawana lub chęt­nie stosowana metoda, nie oznacza, jakoby nie można było leczyć bez transfuzji. Liczne przypadki Świadków Jehowy i in­nych chorych dowodzą, że jest to możliwe mimo złowróżbnych zapowiedzi, iż bez krwi nie da się uratować życia czy uniknąć poważnej szkody na zdrowiu. Często wystarczy skierować pa­cjenta do innego lekarza lub szpitala, aby rozwiązać ten prob­lem. (Zobacz część medyczną niniejszego podręcznika).

Skuteczność leczenia nieoperacyjnego i chirurgicznego bez przetaczania krwi potwierdzają setki przypadków i prac badaw­czych opisanych w literaturze medycznej. Lekarze przyznają, że z metod alternatywnych stosowanych u Świadków Jehowy mogą odnieść pożytek wszyscy pacjenci. Dr Denton Cooley, który ze swoim słynnym zespołem operował Świadków oraz ich dzieci (najmłodszy pacjent miał l dzień, najstarszy —89 lat), oznajmił w roku 1968:

Sprostaliśmy wymaganiu, jakie religia postawiła medycynie, i zdoła­liśmy sporo osiągnąć. (...) Zmodyfikowanie pewnych metod, jak w wypadku Świadków Jehowy, może czasem przynieść duże korzyści innym chorym.46

Podobnie twierdzi dr C.W. Simmons, który w czasopiśmie JAMA dzieli się spostrzeżeniami z operacji naczyniowych u Świa­dków Jehowy i ich dzieci (pacjenci w wieku od 17 miesięcy do 76 lat):

Ponieważ przy wszystkich operacjach dążymy do tego, by jeśli to tylko możliwe uniknąć przetaczania krwi, wiec pacjent będący Świad­kiem Jehowy w rzeczywistości nie stanowi jakiegoś szczególnego przypadku i bez zbędnych obaw możemy działać zgodnie z jego życzeniem.47

W czasopiśmie The American Journal of Medicine dr Craig Kitchens przedstawił wyniki operacji u 1404 Świadków Jehowy, którym nie przetoczono krwi. Były to duże zabiegi sercowo-naczyniowe, położnicze i ginekologiczne, operacje z zakresu chirurgii ogólnej i onkologii dziecięcej, wymiana stawu biodro­wego i usztywnienie kręgosłupa, wszczepienie pomostu omijają­cego tętnice wieńcowe oraz operacje serca i naczyń u dzieci. Jak zaznacza autor w swej analizie—

nie pogwałcono przekonań religijnych pacjentów przez podanie im krwi, a przebiegu opieki nad dziećmi nie zakłócały postanowienia sadowe ani tym podobne. (...) Prócz małej liczby zgonów, widocznej w (...) sprawozdaniach, również częstość udaru mózgu, zawału mię­śnia sercowego, ostrej niewydolności nerek, zakażeń pooperacyjnych, przypadków opóźnionego gojenia się rany oraz innych chorób nie była wyższa u Świadków Jehowy niż u pozostałych pacjentów. Nie był też dłuższy czas pobytu w szpitalu. (...) Co ważniejsze, 20% ogólnej liczby 1404 pacjentów (czyli 281) bezwiednie uniknęło takich czy innych powikłań, nie przyjmując transfuzji.48

Profesor chirurgii Richard K. Spence podkreśla, iż leczenie bez krwi istotnie jest możliwe:

Operacje bez krwi naprawdę nie są. czymś niezwykłym. To raczej kwestia nastawienia. Trzeba uznać, że transfuzja nie wchodzi w ra­chubę, i odpowiednio zmodyfikować zwykłe leczenie. Nie są. to jakieś cuda. (...) Chirurgia bez przetaczania krwi to już rzeczywistość.19 (Zobacz też prace „Transfusion and Surgery" [Transfuzja a chirurgia], opublikowana w Current Probierni m Surgery z grudnia 1993 roku, t. XXX, nr 12, ss. 1104-1180).

W Polsce zespół lekarzy ze Śląskiej Akademii Medycznej przed­stawił na łamach Polskiego Przeglądu Chirurgicznego z maja 1994 roku „grupę bezpiecznie przeprowadzonych przez zabieg operacyj­ny pacjentów—głównie dzieci—z wada wrodzona serca, bez za­stosowania krwi”. Na zakończenie napisano:

Jak wykazuje nasze doświadczenie kliniczne i przedstawiony mate­riał operowanie bez krwi i środków krwiopochodnych jest możli­we i w wielu wypadkach także u innych pacjentów wykonalne.50

Istnieją więc uzasadnione i ważkie powody, by organy opieki społecznej i sady zwróciły baczna uwagę na możliwość leczenia alternatywnego, bez stosowania krwi. Wspomniana już amery­kańska Komisja Prezydencka, powołana celem dokonania analizy problemów etycznych w medycynie oraz w badaniach naukowych z zakresu biomedycyny i pewnych dziedzin psychologii, podkre­śliła taka potrzebę:

Pracownicy opieki zdrowotnej i inne osoby mają obowiązek dopilno­wać, żeby pacjenci mogli dokonywać wyboru w obrębie dostępnych i korzystnie rokujących metod. Czasem lekarz z krzywda dla chorego ogranicza ich zakres, ponieważ nie chce udostępnić jakiejś możliwości lub nie zna metody, która właśnie należałoby uwzględnić przy decyzji co do leczenia podtrzymującego życie.51

Jeżeli istnieje skuteczna i dostępna metoda leczenia bez krwi, to dlaczego odmawiać rodzicom oczywistego prawa wybrania jej dla ich dzieci?  

 

6. NIEPEWNY WYNIK, 

RYZYKO POWIKŁAŃ

I URAZ EMOCJONALNY

W RAZIE PRZETOCZENIA KRWI

Pogląd na transfuzje., jak wiele spraw w praktyce lekarskiej, ulega zmianom i bywa wysoce subiektywny. Przed powzięciem jakiejkolwiek decyzji związanej z leczeniem, a wiec również z przetaczaniem krwi, należy porównać spodziewane korzyści ze znanymi zagrożeniami. Każdej transfuzji towarzyszy łącznie 20--procentowe ryzyko wystąpienia jakiejś niepomyślnej reakcji.52 Czy wzięto pod uwagę niebezpieczeństwo nabawienia się AIDS, zapalenia wątroby i innych chorób przenoszonych przez krew? Czy wszyscy są świadomi, jaki uraz emocjonalny powstanie u pacjenta i jego rodziny wskutek transfuzji wbrew jego woli? (Zobacz rozdział „Krew—zagrożenia” w części medycznej).

Trudne do przewidzenia skutki transfuzji

Czy wiedza medyczna jest na tyle rozwinięta, by lekarz mógł z całą pewnością orzec, że jego pacjent umrze lub poniesie do­tkliwą szkodę, jeśli nie podda się zaproponowanemu leczeniu? Czy może być pewien, że terapia lub operacja bez użycia krwi nie dadzą pożądanego wyniku?

Raport tymczasowy Wydziału Zdrowia i Służb Humanitarnych w Australii z lutego 1994 roku donosi:

Zarówno pracownicy opieki zdrowotnej, jak i członkowie społeczeń­stwa powinni uznać i zrozumieć, że każda interwencja związana z opieka zdrowotna niesie ze sobą ryzyko niepożądanych skutków. Przyczyny są następujące:

przedmiotem opieki zdrowotnej jest organizm ludzki, którego funkcje są bardzo złożone i nie do końca poznane; (...) na całokształt opieki zdrowotnej składają, się skomplikowane sys­temy techniczne, administracyjne, fizyczne i ludzkie, przy czym żaden z nich nie jest doskonały;

(...) cała opieka zdrowotna to postęp w niezbyt ścisłym stosowa­niu niepełnej wiedzy naukowej; oraz

opiekę zdrowotna sprawują, jednostki, które czasem dokonują błę­dnej oceny.53

Dr Richard Smith, jeden z wydawców British Medical Journal, tak ocenia postęp medycyny, pisząc na łamach Journal of Medical Ethics:

Profesor Eddy, amerykański kardio-torakochirurg z tytułem doktora matematyki, szczegółowo badał stan wiedzy medycznej. Zarówno on, jak i inni, na przykład Sir Douglas Black, były przewodniczący Królewskiego Kolegium Lekarzy w Londynie, utrzymują, że tylko jakieś 15 procent interwencji medycznych opiera się na rzetelnych dowodach naukowych. Innymi słowy, w 85 procentach takich dowo­dów brak.54

Brak dowodów uzasadniających wskazania do transfuzji skło­nił Królewskie Kolegium Lekarzy w Edynburgu do powołania komitetu opiniodawczego, utworzonego z chirurgów, anestezjo­logów, transfuzjologów oraz specjalistów w zakresie ekonomii zdrowia, etyki i prawa. J. A. F. Napier przedstawił wnioski koń­cowe w czasopiśmie The Lancet:

Chociaż zabieg ten stosuje się już od 50 lat, lekarze wciąż nie są zgodni, w jakich okolicznościach i dlaczego przetaczać krwinki czer­wone oraz jak ocenić skuteczność tej metody. (...) W większości dziedzin chirurgii na przekór subiektywnym odczuciom brak nieza­przeczalnych dowodów przydatności podawania masy czerwono-krwinkowej, co istotnie może niepokoić. W gruncie rzeczy któ­ry szeroko dostępny lek stosowano by w tak niejednoznacznej sytuacji? 55

Jakże doniosłej wagi nabierają wiec słowa Helen Harrison, która w artykule „The Principles for Family-Centered Neonatal Care” (Zasady opieki nad noworodkiem z uwzględnieniem rodzi­ny) zachęca:

W stanach, którym towarzysza dotkliwe cierpienia, wysoka śmiertel­ność i(lub) poważne rozbieżności opinii lekarskich, prawo decydowa­nia o inwazyjnych metodach leczenia dzieci powinno przysługiwać dokładnie poinformowanym rodzicom. Społeczeństwo i ustawodaw­stwo zawsze stały na stanowisku, że decyzje za dzieci powinni podejmować rodzice. Przychylamy się do tej zasady, gdy uznajemy, że spoczywa na nich obowiązek zapewnienia dzieciom odpowiedniej opieki lekarskiej. Kiedy lekarze różnią się w poglądach co do korzyści i obciążeń związanych z proponowanym leczeniem, rodziców należy o tym poinformować i dać im możliwość wyboru jednej z rozpatry­wanych metod. 56

Biorąc pod uwagę podstawowe prawa rodzicielskie, sędziowie i pracownicy opieki społecznej powinni uważnie i krytycznie oceniać wnioski o przekroczenie zakresu decyzji rodziców w spra­wie leczenia. Zainteresowanie ochrona, autonomii rodziny powin­no ich pobudzić do uszanowania woli rodziców, zwłaszcza gdy lekarz usiłuje narzucić interwencje, której towarzysza rozbieżne opinie i ryzyko i której wynik jest niepewny.

 

Zagrożenia medyczne

Swego czasu powszechnie uważano, że przetoczenie krwi jest bezpiecznym zabiegiem leczniczym. Teraz jednak personel medy­czny poważniej traktuje zagrożenia związane z transfuzja. W roku 1991 dr James Isbister zaznaczył w czasopiśmie The Medical Journal of Australia:

Od lat znana jest długa i wciąż rosnąca lista potencjalnych powikłań po przetoczeniu krwi homologicznej, lecz fakt, że leczenie składni­kami krwi grozi przekazaniem HIV, nagle obudził świadomość per­sonelu lekarskiego, pielęgniarskiego i samych pacjentów. Dawniej uważano krew za dar życia, lecz teraz sytuacja uległa zmianie i panuje pogląd, że takim darem może być raczej chirurgia bez krwi i wystrze­ganie się transfuzji.57

Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega:

Każda transfuzja jest połączona z ryzykiem przeniesienia choroby zakaźnej. Wprawdzie odpowiednie testy zmniejszają to zagrożenie, ale nie ma choroby zakaźnej, która by zawsze była wykrywalna, a praw­dopodobnie są i takie, o których jeszcze nic nie wiemy.58

Chociaż w niektórych krajach wprowadzono powszechne ba­dania krwi, zapewniają, one tylko ograniczoną ochronę. Zwróćmy uwagę na wypowiedź w publikacji Clinical Guide to Transfusion, wydanej przez kanadyjski Czerwony Krzyż:

Wbrew (...) wysiłkom, by zmniejszyć ryzyko przenoszenia czynników zakaźnych, nie da się uniknąć ich ewentualnej obecności w składni­kach bądź preparatach krwi. Ryzyko związane z transfuzja zwiększają inne krwiopochodne czynniki zakaźne, na które nie ma odpowiednich testów. Co więcej, krew i jej preparaty mogą zawierać różne substan­cje immunizujące pomimo badań, które maja. wykryć ich występo­wanie.59

O tym, czy zapasy krwi będzie można uznać za bezpieczne w przyszłości, pisze D. P. Thomas w artykule „Viral Contamination of Blood Products” (Zakażenia wirusowe preparatów krwi), opublikowanym w czasopiśmie The Lancet:

W końcu trzeba się przygotować na nieznane. HIV zaskoczył tych, którzy frakcjonują, osocze, i to samo może zrobić w przyszłości inny, równie niebezpieczny wirus. Bardzo trudno przygotować się na nie­znane niebezpieczeństwo, a w dodatku nie ma (...) żadnej pewności, czy nowe zabezpieczenia będą skuteczne. (...)

To zrozumiałe, że tragedia AIDS pobudza do szukania całkowicie bezpiecznych preparatów [krwi], ale szukający muszą zdać sobie spra­wę, że jest to cel prawdopodobnie nieosiągalny.60

Na inne niepożądane następstwa transfuzji krwi zwrócił uwagę, profesor Jan Fibak, ordynator Oddziału Chirurgicznego Szpitala im. Fr. Raszeji w Poznaniu:

Szereg retrospektywnych prac wykazało, że w operacjach nowotwo­rów okołooperacyjne przetoczenia krwi łączą się z wcześniejszym pojawieniem się nawrotów i ze skróceniem czasu przeżycia po operacji. W ostatnich latach pojawiły się też prace wskazujące, że chorzy, którzy otrzymali przetoczenie krwi są bardziej podatni na zakażenia bakteryjne i że częstsze są u nich powikłania infekcyjne.

Dane te świadczą o znacznym obniżeniu obrony immunologicznej po przetoczeniu krwi.61

Zasadność kategorycznych wypowiedzi lekarzy, iż krew jest niezbędna do uratowania życia, trzeba ocenić w świetle opinii innych specjalistów. Warto tu przytoczyć wypowiedź dr Ross Howie, docenta pediatrii na Akademii Medycznej w Auckland:

W przeszłości noworodki i niemowlęta prawdopodobnie otrzymały zbyt dużo transfuzji, w związku z czym trzeba ściślej określić wska­zania. (...) W moim przekonaniu personel medyczny powinien (...) starannie rozważać możliwości stosowania metod alternatywnych nie tylko u dzieci Świadków Jehowy.62

Kto nalega, żeby przetaczać krew, zapomina niekiedy, że Świadkowie nie odmawiają wszelkiego leczenia. Odrzucają tylko jedna, metodę., która nawet zdaniem specjalistów jest niebezpiecz­na. Z każdą terapią wiąże się. pewne ryzyko. Czy więc lekarz lub sąd mogą podejmować paternalistyczne decyzje, jakie czynniki są istotne i które niebezpieczeństwa niewielkie bądź dopuszczalne?

 

Emocjonalne następstwa wmuszenia transfuzji

Papież Jan Paweł II powiedział, że zmuszanie kogoś do dzia­łania wbrew sumieniu to „najboleśniejszy cios wymierzony god­ności ludzkiej. W pewnym sensie jest to gorsze niż zadanie śmierci fizycznej”.63

Narzucanie leczenia, nawet małemu pacjentowi wbrew życze­niom jego rodziców, pociąga za sobą daleko idące negatywne skutki emocjonalne. Dr Giebel, profesor chirurgii na uniwersyte­cie w Kolonii, oświadczył:

Przy podejmowaniu decyzji, czy zwrócić się do sądu, trzeba wziąć pod uwagę długotrwałe szkody psychospołeczne, wyrządzone dziecku przez naruszenie podstawowych zasad religijnych rodziny.64

Szerzej i w sposób godny uwagi ujmuje to zagadnienie dr Ro­bert I. Parker w artykule „Aggressive Non-Blood Product Support of Jehovah's Witnesses" (Szybka pomoc dla Świadków Jehowy dzięki preparatom niekrwiopochodnym):

Jako lekarze, jesteśmy obowiązani, by jeśli to tylko możliwe, szano­wać życzenia naszych pacjentów i ich rodzin. Może to nas zmuszać do opuszczenia „strefy wygodnej pod względem medycznym" i od­miennego podejścia do różnych chorych. Na ogół nie jest to łatwe, a staje się jeszcze trudniejsze, gdy chodzi o dziecko, które zazwyczaj nie pojmuje, co nakazują wierzenia rodziców. Mimo to rodziny maja prawo oczekiwać, że je wysłuchamy i bezstronnie przeanalizujemy zagrożenia związane z postępowaniem zgodnym z ich wola. Musi­my być świadomi, iż w sytuacjach zagrażających życiu „pacjentem” często jest cała rodzina, która poniekąd wspólnie odczuwa skutki leczenia.65

Socjolog Priscilla Alderson, zajmująca się problematyką pedia­tryczna i będąca autorem książki Choosing for Children—Parents' Consent to Surgery (Wybór w imieniu dzieci —zgoda rodziców na operację), pisze o bliskiej więzi między rodzicami a dziećmi:

Dzieci nie można odosabniać. Potrzebują one wielu lat troskliwej opieki, której nie da się wymusić i którą dobrowolnie mogą im zapewnić tylko rodzice. (...) Każdy, kto narusza te wieź z racji wykonywania swego zawodu, może wyrządzić dziecku dotkliwa krzywdę.66

Czy lekarze (lub ktokolwiek inny) powinni się domagać trans­fuzji krwi, skoro jest ona połączona z tak poważnym ryzykiem powikłań, skoro jej następstw nie można dokładnie przewidzieć i skoro uraz emocjonalny spowodowany wmuszeniem zabiegu może znacznie zmniejszyć szansę chorego na wyzdrowienie? Czy powinni narzucać rodzinie metody, które są dla niej nie do przy­jęcia, poważnie nadwerężając tym swe stosunki z rodzicami?

To zrozumiałe, że zespół medyczny obawia się o zdrowie i ży­cie dziecka. O ileż więc bardziej obawiają się rodzice, którzy go­rąco pragną, żeby wyzdrowiało! Świadkowie Jehowy głęboko ko­chają swe dzieci i w obliczu poważnych trudności ze zdrowiem, na pewno ich nie opuszcza. Są żywo zainteresowani spełnianiem swego podstawowego rodzicielskiego obowiązku, jakim jest tros­ka o ich dobro. Toteż dużo lepiej wykorzystać wszystkie dostępne metody alternatywne, niż pośpiesznie zabiegać o uchylenie po­wziętej przez rodziców decyzji i o pozbawienie ich opieki nad dzieckiem.

 

7. CZY PACJENT NIE JEST

DOJRZAŁYM MAŁOLETNIM,

ZDOLNYM DO SAMODZIELNEGO

DECYDOWANIA W SPRAWACH

OPIEKI ZDROWOTNEJ?

Pacjent niepełnoletni, który potrafi podejmować samodziel­ne decyzje i rozumie istotę oraz skutki proponowanego le­czenia, jest „dojrzałym małoletnim". Ma on takie same prawo do świadomego wyrażania lub niewyrażania zgody, jak doro­śli. Powyższa zasada etyczna i związane z nią uprawnienia do­tyczą zarówno transfuzji krwi, jak i innych interwencji me­dycznych proponowanych przez lekarzy.

Przy ocenie stopnia świadomości każdego pacjenta —doros­łego czy małoletniego —podstawowe znaczenie powinna mieć jego zdolność podejmowania decyzji, a nie z góry ustalony limit wiekowy. Historia i prawo od dawna uznają, że starsze osoby małoletnie mogą być zdolne do podejmowania decyzji i ponoszenia odpowiedzialności.

W związku ze zdolnością podejmowania decyzji przez dojrza­łe osoby małoletnie przyjęta przez ONZ Konwencja o prawach dziecka stwierdza w artykule 12:

Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształ­towania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wy­rażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą wagą, stosownie do wieku oraz dojrzałości dziecka.67

Warto też zwrócić uwagę na wypowiedź zamieszczona w cza­sopiśmie Pediatrics:  

Rola samego dziecka w planowaniu nad nim opieki zależy nie tyle od jego wieku, ile od stopnia rozwoju oraz zdolności. Na przykład dzieciom 10-letnim na ogół trudniej zrozumieć pojęcia abstrakcyjne niż kilkunastolatkom, ale niektóre mogą postępować lub myśleć w sposób bardziej dojrzały. (...) Dzieci w miarę do­rastania i dojrzewania powinny mieć coraz większy udział w pla­nowaniu opieki. Starsze z nich oraz dorastająca młodzież mogą uznawać wartości religijne lub inne, które kształtują ich reakcje na choroby i leczenie.68

O tym, że zarówno dorosłym, jak i dojrzałym małoletnim przysługuje prawo do świadomego wyrażania zgody, pisze le­karz medycyny i doktor prawa Julius Landwirth w czasopiśmie Annals of Emergency Medicine:

Prawo i leżące u jego podstaw zasady etyczne uznają, że rozwój dzieci od niemowlęctwa po wiek młodzieńczy obejmuje stopnio­we nabywanie umiejętności podejmowania ważnych decyzji osobistych, łącznie z dotyczącymi opieki zdrowotnej. (...) Jeżeli widać, że młodociani pacjenci rozumieją, na czym polega ich problem zdrowotny i jakie będą skutki dokonywanego przez nich wyboru, to należy uszanować ich prawo do samostanowienia i umożliwić im udział w decydowaniu.69

Na gruncie prawa polskiego możliwość wyrażania swej woli mają małoletni, którzy ukończyli 13 rok życia. Polski Kodeks Etyki Lekarskiej podkreśla w artykule 13, iż wybór dokonywany przez pacjenta powinien być świadomy:

Obowiązkiem lekarza jest respektowanie prawa pacjenta do świa­domego udziału w podejmowaniu podstawowych decyzji lekar­skich, dotyczących jego zdrowia.70

Zdolności do podejmowania takich decyzji nie uzależnia się od żadnej granicy wiekowej. Mieczysław Sośniak pisze o potrze­bie „uwzględnienia woli osób niepełnoletnich, ale mających już rozeznanie”.71 Podobne stanowisko zajmuje Andrzej Zoil w książce Odpowiedzialność karna lekarza za niepowodzenie w le­czeniu:

O mocy wiążącej zgody lub jej braku nie powinny decydować momenty ściśle formalne, jak np. ukończenie 18 lat, lecz to, czy dana osoba jest w stanie w pełni świadomie podjąć decyzje.72

Toteż o okolicznościach, „gdy małoletni ma rozeznanie co do swojej sytuacji i w zasadzie zdolny jest do podjęcia samodzielnej decyzji w przedmiocie zabiegu”, czytamy w artykule „Przetacza­nie krwi chorym—Świadkom Jehowy—w świetle prawa karne­go”, opublikowanym w Polskim Przeglądzie Chirurgicznym:

Nie powinno wiec budzić wątpliwości, że brak zgody na leczenie krwią zarówno ze strony przedstawiciela ustawowego jak i co ważniejsze samego dojrzałego do świadomej decyzji małoletnie­go, winien skłonić lekarza do jej uszanowania i podjęcia próby ratowania chorego w inny sposób.73

Federalny Trybunał Konstytucyjny w Niemczech orzekł:

Zgoda małoletniego na naruszenie jego nietykalności cielesnej (przez operacje.) ma moc prawną, gdy dzięki swej dojrzałości moralnej i umysłowej potrafi on ocenić istotę i znaczenie takiej interwencji oraz faktu, że się na nią zgadza.74

Zgodnie ze stanowiskiem Federalnego Trybunału Konstytu­cyjnego sady niższych instancji uznają prawa dojrzałych małolet­nich. Na przykład Bawarski Wyższy Sąd Okręgowy stwierdził:

Osoby małoletnie oraz inne osoby fizyczne nie mające pełnej zdolności do czynności prawnych mogą same—bez pomocy przed­stawiciela ustawowego—wyrazić zgodę na leczenie lub badanie lekarskie, jeśli posiadają taka miarę zrozumienia, że są świadome faktu naruszenia nietykalności, a w wypadku wyrażenia zgody —świadome wagi i skutków swojej decyzji, które po części mogą też zależeć od koniecznego zakresu zabiegu.75

W Szwajcarii małoletnim posiadającym świadomość popeł­nianych czynów wolno korzystać z praw przysługujących im na mocy swobód osobistych zgodnie z art. 19, § 2 SchwZGB. Nie określono przy tym żadnej granicy wieku:

Pacjenci małoletni lub tacy, dla których ustanowiono opiekę, mogą sami wyrazić zgodę na proponowane leczenie, jeśli mają dostateczna zdolność rozeznania.76

Jeśli więc uznano, że młodociany pacjent potrafi podejmować rozsądne decyzje, żadna inna zgoda nie jest już potrzebna. Bez względu na to, o jakie leczenie chodzi, należy uszanować wybór, którego chory dokonał, nawet gdyby to nie służyło jego najlepiej pojętym interesom.77

Brytyjskie Stowarzyszenie Lekarzy wyraźnie uznaje, iż niektó­re dzieci są zdolne do podejmowania decyzji w sprawie własnego leczenia.

Naszym zdaniem tendencja do uważania dojrzałych młodych lu­dzi za samodzielnych w obrębie ich uprawnień jest zjawiskiem bardzo pożądanym i nie należy jej hamować.78

W międzynarodowym piśmie Human Rights Law Journal po­dano do wiadomości wyrok kanadyjskiego Sadu Najwyższego w sprawie odmowy przyjęcia krwi przez 15-letniego chłopca:

Dojrzałość nie u każdego jest jednakowa, a ponadto można ją osiągnąć w wyniku zaistniałych okoliczności. (...) Myślę, że [chłopiec] jest wystarczająco dojrzały, aby z przekonaniem wypo­wiadać się o swoich poglądach, co też wobec mnie uczynił w dostatecznej mierze, by uznać go za dojrzałego młodego czło­wieka. (...) Nie życzy sobie podawania mu jakichkolwiek sub­stancji krwiopochodnych i nie mam wątpliwości co do tego, że gdyby dyrektor na mocy orzeczenia sądu w jakiś sposób naruszył jego życzenie, wówczas wyraźnie i wręcz namacalnie odbiłoby się to na pomyślności pacjenta, jestem bowiem przekonany, iż osłabiłoby to jego pragnienie walki z choroba oraz brania udzia­łu w leczeniu.79

Do takiego samego wniosku doszedł Sad Apelacyjny prowin­cji Nowy Brunszwik w Kanadzie, rozpatrzywszy spraw? 15-letniego młodocianego, który odmówił transfuzji krwi. Pięciu sę­dziów orzekło:

Mamy wiec nieodparte dowody, że [J.] jest dostatecznie dojrzały i że w tych okolicznościach zaproponowane leczenie leży w jego najlepiej pojętym interesie oraz służy jego dalszemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu. (...) W takiej sytuacji trzeba uszano­wać życzenie dojrzałego małoletniego, który odmawia transfu­zji krwi.80

Sędzia Main z Sądu Prowincji Ontario orzekł na podstawie Canadian Charter of Rights and Freedoms (Kanadyjska Karta Praw i Swobód), że dojrzała 12-letnia pacjentka miała prawo odmówić transfuzji krwi. Nawiązując do jej „inteligencji, usposobienia oraz zajętego przez nią stanowiska”, powiedział:

Jest ponad wiek mądra i dojrzała. Mogę śmiało powiedzieć, że odznacza się wszystkimi zaletami, które każde z rodziców chcia­łoby widzieć w swoim dziecku. Jej poglądy religijne są dobrze przemyślane, ustalone i skrystalizowane. Moim zdaniem niczyje rady ani nacisk, czy to ze strony rodziców, kogokolwiek innego, czy nawet sadu, nie zachwieją jej przekonaniami religijnymi ani ich nie zmienią.81

Powyższe przypadki dowodzą, że wieku, w którym można samodzielnie wyrażać zgodę, na leczenie, nie powinno się arbi­tralnie określać liczbą lat. Gdy osoba małoletnia zdaje sobie sprawę, z wątpliwości związanych z rokowaniem, z ewentual­nych powikłań oraz z zalet innych dostępnych metod, prawo przyznaje jej możność samodzielnego podejmowania decyzji co do opieki zdrowotnej.

 

8. UZALEŻNIENIE ZEZWOLENIA 

OD OKREŚLONYCH WARUNKÓW

W związku z tym, co przedstawiono powyżej, sądy uznają nieraz za stosowne odmówić zezwolenia na transfuzje, (zwłaszcza gdy przypadek nie grozi utratą życia lub gdy wniosek o podanie krwi opiera się. na spekulacjach bądź nie jest dostatecznie uzasadniony). Zachęca się wtedy do kontynuowania starań, by leczyć dziecko metodami alternatywnymi zgodnie z życzeniem rodzi­ców. Pozwala to uszanować ich prawo do podejmowania świa­domych decyzji za własne niepełnoletnie dzieci bez narażania na niebezpieczeństwo ich zdrowia lub życia.

Jeśli zdaniem sędziów prawo i okoliczności wymagają zezwo­lenia na transfuzję, to przy podejmowaniu decyzji biorą oni pod uwagę następujące czynniki:

a)  Czy postanowienie powinno zawierać ograniczenia polegające na wskazaniu okoliczności, w jakich można podać krew? Może to obejmować wymóg uwzględnienia lub zastosowania wpierw leczenia alternatywnego oraz odno­towania w historii choroby, dlaczego transfuzję uznano za konieczną.

b)  Czy postanowienie powinno zawierać warunek, by o przetoczeniu krwi decydowali lekarze mający wyższy stopień specjalizacji i lepiej znający metody alternatywne?

c)   Czy treść postanowienia nie powinna dotyczyć tylko użycia krwi? Ponieważ rodzice odmawiają jedynie transfuzji, nie ma potrzeby pozbawiać ich wszelkich praw do podejmo­wania decyzji w kwestii leczenia.

d)  Czy postanowienie powinno zawierać określony termin wskazujący na datę jego wygaśnięcia, od której konieczne będzie ponowne wystąpienie z wnioskiem do sądu?

 

PODSUMOWUJĄC...

·        Pamiętaj, że Świadkom Jehowy zależy na opiece zdrowotnej

·        Upewnij się, czy nie wyolbrzymiono rzekomego niebezpieczeństwa

·        Uczciwie powiadom rodziców i pozwól im się wypowiedzieć

·        Skontaktuj się z miejscowym Komitetem Łączności ze Szpitalami, działającym na życzenie Świadków Jehowy

·        Zastosuj metody alternatywne lub przekaż chorego lekarzowi gotowemu z nim współdziałać

·        Weź pod uwagę niepewny wynik, ryzyko powikłań i uraz emocjonalny w razie przetoczenia krwi

·        Uwzględnij prawa dojrzałych małoletnich

·        Zastanów się nad możliwością uwarunkowania każdego ewentualnego zezwolenia na transfuzje

Rodziny i pacjenci będący Świadkami Jehowy, wspomagani przez Komitety Łączności ze Szpitalami, są gotowi uczynić wszystko, co w ich mocy, by pomóc lekarzom w uwzględnieniu decyzji pacjenta (lub rodziców) co do leczenia operacyjnego lub zachowawczego bez krwi. Świadkowie Jehowy chcą współpracy, a nie konfliktów. Nie ulega wątpliwości, że współpraca przynosi lepsze wyniki.

ŹRÓDŁA

1.C. S. Kitchens, „Are Transfusions Oerrated? Surgical Outcome of Jehovah's Witnesses", The American Journal of Medianę, t. 94, nr 2, luty 1993, ss. 117-119 (na s. 118).

2.R. K. Spence, „The Status of Bloodless Surgery", Transfusion Medicine Rerieu-s, t. V, nr 4, październik 1991, ss. 274-286; na s. 284).

.3. R. K. Spence, A. C. Cernaianu, J. Carson, et al., „Transfusion and Surgery", Cumnt Probierni m Surgery, t. XXX, nr 12, grudzień 1993, ss. 1103-1180 (na s. 1167).

4. The Choict ta Refuse or  Withhold Medical Treatment: The Emerging Technology and Medical-Ethical Consensus, Clarke, 13 Creighton L. Rev. 795, 795 n.l (1980).

5. Pani Sędzia B. McLachlin, „Who Owns Our Kids? Education, Health and Religion in a Multicultural Society"—wykład wygłoszony w The Canadian Institute for Advanced Legal Studies, Cambridge Lectures, lipiec 1991.

6. B. (R.) r. Children i Aid Society of Metropolitan Toronto (27 stycznia 1995), nr 23298, (S.C.O/wLaForestJ. (nas. 44).

7. U.S. Council of Judges, „Guides to the Judge in Medical Orders Affecting Children" (kwiecień 1968) 109 (na s. 116).

8. Notę, Compulsory Medical Treatment: The State'i Interest Re-eraluated, 51 Minnesota Law Review 293 (nas. 304), (1966).

9. C. S. Kitchens, „Arę Transfusions Oerrated? Surgical Outcome of Jehovah's Witnesses", The American Journal of Medicine, t. 94, nr 2, luty 1993, ss. 117-119 (na s. 117).

10.„Prenatal Invasions & Interventions: What's Wrong With Fetal Rights", Gallagher, 10 Han. Wometis L.J. 9, 55 (1987).

11.R. K. Spence, „The Status of Bloodless Surgery", Transfusion Medicine Reiieu's, t. V,nr 4, październik 1991, ss. 274-286 (na s. 285).

12.Konwencja o prawach dziecka, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. Preambuła. (Dziennik Ustaw z 1991 roku, Nr 120, póz. 526).

13.Gillick i. West Norfolk and Wisbech Aria Health Authortty, [ 1985 ] 3 Ali ER 402 (na s. 412).

14.Parham r.J.R., 442 U.S. 584, 99 S.Ct. 2493, 2504 (1979).

15.B. (R.) r. Children 's Aid Society of Metropolitan Toronto (27 stycznia 1995), nr 23298 (S.C.C.)/wLa ForestJ. (nas. 39).

16.Re R (A Minor) [1993] 2 FLR 757 (na s. 761) B (FD).

17.Bou-eti i. American Hosft. Ass'n, 106 S.Ct. 2101, 2113 (1986).

18.Parham r.J.R., 442 U.S. 584, 603, 99 S.Ct. 2493, 2504-2505 (1979).

19.Wydanie oficjalne (17.C) The World Medical Association, listopad 1983, s. 3.

20.J. Landwiith, „Ethical Issues in Pediatrie and Neonatal Resuscitation", Annals of
Emergencj Medicine, t. 22, nr 2 (cześć 2), luty 1993, ss. 236-241 (na s. 238).

21.H. Harrison, „The Prindples for Family-Centered Neonatal Care", Pediatria, t. 92, nr 5, listopad 1993, ss. 643-650 (na s. 645).

22.President's Commission for the Study of Ethical Problems in Medicine and Biomedical and Behavioral Research Deciding to Fortgo Life-Sustaining Treatment. A Report on the Ethical. Medical, and Legal Issues in Treatment Decisions (Washington, DC: U.S. Government Printing Office, 1983) (na s. 216).

23.Kodeks Etyki Lekarskiej w: K. Szewczyk, Etyka i deontologia lekarska, nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, Kraków 1994, ss. 168-179 (na s. 170).

24.Z. Resich: Ochrona praw człounka w prawie międzynartdowym, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 1973, s. 150.

25.Kodeks rodzinny i opiekuńczy, wydawnictwo GEO, Kraków 1993.

26.Sygn. akt I Cr 209/93

27.BayObLG FamRz 1993, 1350, 1351 z powołaniem na BYerfGE 34, 165; 60, 79; 72, 122.

28.CbildrenAct 1989 (U.K.), 1989, c. 41, art. 31(2).

29.Childrenand Young Persom Act, 1933 (U.K.), 23 Geo. 5, c. 12, art. l(2)(a) (poprawiony).

30.In re Hofbauer, 47 N.Y.2d 648, 656, 393 N.E.2d 1009, 1014, 419 N.Y.S.2d 936, 940-941 (1979).

31.A. R. Fleischman, K. Nolan, N. N. Dubler, et al., „Caring for Gravely 111 Children", Pediatria, t. 94, nr 4, październik 1994, ss. 433-439 (na s. 434).

32.W. A. Sihyerman, „Overtreatment of Neonates? A Personal Retrospective", Pediatrics, t. 90, nr 6, grudzień 1992, ss. 971-976 (na s. 975).

33.H. T. G. Andrews, „The Legał Representation of Children in Custody and Protection Proceedings: A Comparadve View" in Abella and L'Heureux-Dube, eds. Family Law:Dimensions ofjustice (Toronto: Butterworths, 1983) (na s. 245).

34.E. (Mn.) r. Etę, [1986] 2 S.C.R. 388 (na s. 432).

35.Smith r. Organ, of Foster Familia for E. ć> Reform, 431 U.S. 816, 836, 97 S.Ct. 2094, 2105 (1977).

36.Lassiter r. Department ofSoc. Sen. ofDurham Cty., 452 U.S. 18, 46, 101 S.Ct. 2153, 2169 (1981).

37.OSNCP, zeszyt nr 10 z 1992 r„ póz. 179.

38.Re O (A Minor) [1993] 2 FLR s. 149 (na s. 154H, 155B) (FD).

39.Re R (A Minor) [1993] 2 FLR ss. 757-761 (na s. 760A).

40.J. r. Liescbke (1987) 11 Fam LR s. 417 (na s. 419) (H.C. Australia).

41.M. Bailey, N. Bala, „Canada: Supreme Court Decisions and the Continuing Impact of the Charter of Rights" (1989-1990) 28 J. Family Law s. 427 (na s. 434, przyp. 31).

 42.Children 's Aid Society of Metropolitan Toronto v. F. (AL) (1993), 99 D.L.R. (4th) s. 378 (na s. 379) (Ont. Div. Ct.).

43.CMdmń Aid Society of Metropolitan Toronto t>. F. (R.) (1988), 66 O.R. (2d) s. 528 (na s. 535) (Ont. Prov. Ct.).

44.M. E. Boyd, „The Obstetrician and Gynaecologist and the Jehovah's Witness", of The Society of Okstetricians and Gynaecologists of Canada, t. 14, nr 6, lipiec/sierpień 1992, ss. 7-9 (na s. 8).

45.R. K.. Spence, „The Status of Bloodless Surgery", Transfwion Medicine Rniews, t. V, nr 4, październik 1991, ss. 274-286 (na s. 284).

46.Artykuł redakcyjny w Inside Eajlor Medicine, nr 2, 1968.

47.C. W. Simmons, B. J. Messmer, et al, „Vascular Surgery in Jehovah's Witnesses", The Journal of the American Medical Association, t. 213, nr 6, 10 sierpnia 1970, ss. 1032-1034 (na s. 1034).

48.C. S. ICitchens, „Arę Transfusions Oerrated? Surgical Outcome of Jehovah's Witnesses", The American Journal of Medicine, t. 94, nr 2, luty 1993, ss. 117-119 (na ss. 118, 119).

49.A. Kreidie, „ 'Bloodless Surgery' Making a Comeback With Patients", The Medical Post, t. 29, nr 36, 19 października 1993, ss. 19, 21.

50.M. Wites, J. Skalski, A. Bochenek, A. Żmuda, P. Stanek, K. Komarski: „Leczenie operacyjne wad wrodzonych serca u Świadków Jehowy", Polski Przegląd Chirurgiczny 1994, 66, 5, ss. 432-435 (na ss. 434, 435).

51.Presidents Commission for the Study of Ethical Problems in Medicine and Biomedical and Behavioral Research, Deciding to forego Life-Sustaining Treatmeiit. A Refort on the Ethical, Medical. and Legal Issues in Treatment Decisions (Washington, DC: U.S. Government Printing Office, 1983) (na s. 50).

52.S. P. Masouredis, „Prescrvation and Clinical Use of Blood and Blood Components", ineds. W. J. Williams, et al., Hematolog—fourth Ed., (McGraw-Hill, 1990) (na s. 1636).

53.Comfensation and Professional Indemnity in Health Care, Ań Interim Report, Commonwealth Department of Human Services and Health, luty 1994 (na s. 2.4).

54.R. Smith, „The Ethics of Ignorance"Jc«r;w/ of Medical Ethics, t. 18, 1992, ss. 117-118,134 (na s. 118).

55.J. A. F. Napier, „Towards Morę Rational Use of Red Cclls", The Lancet, t. 343, nr 8908, 21 maja 1994, s. 1280.

56.H. Harrison, „The Prindples for Family-Centered Neonatal Care", Pediatria, t. 92, nr 5, listopad 1993, ss. 643-650 (na s. 645).

57.J. Isbister, „Why Haven't We Learnt Our Lesson?", The Medical Journal of Australia, t. 155, nr 3, 1991, ss. 139-140 (na s. 139).

58.W. N. Gibbs i A. F. H. Britten, Guidtlints for the Organization of a Blood Transfusion Sinice, (Geneva: World Health Organization 1992) (na s. 55).

59.Clinical Gnidę to Transfusion, The Canadian Red Cross Society, 1993, strona v, NOTICE.

60.D. P. Thomas, „Viral Contamination of Blood Products", The Lancet, t. 343, nr 8913, 25 czerwca 1994, ss. 1583-1584 (na s. 1584).

61.J. Fibak, J. Sowiński, K. Słowiński: „Kliniczne aspekty immunosupresji po przetoczeniu krwi", Polski Przegląd Chirurgiczny 1990, 62, 3, ss. 231-237 (na s. 231).

62.„Jehovah's Witnesses and Blood Transfusion of Infants", New Zealand Medical Journal, t. 105, nr 939, 12 sierpnia 1992, ss. 307-308.

63.„Pope Denounces Polish Crackdown", New York Times, 11 stycznia 1982, s. A9.

64.G. D. Giebel, „Behandlung von Zeugen Jehovas. Uberlegungen żur moralischen und rechtlichen Situation", Cbirurgische Praxis, t. 47, nr 2, grudzień 1993, ss. 209-212 (na s. 211).

65.R. I. Parker, „Aggressive Non-Blood Product Support of Jehovah's Witnesses", Critical Care Mediciae, t. 22, nr 3, marzec 1994, ss. 381-382 (na s. 382).

66.P. Alderson, Choosing for Children—Parents' Consent ta Surgery, (New York: Oxford University Press 1990), na s. 141.

67.Konwencja o prawach dziecka, przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 roku. Artykuł 12. (Dziennik Ustaw z 1991 roku, Nr 120, póz. 526).

68.A. R. Fleischman, „Caring for Gravely 111 Children", Pediatria, t. 94, nr 4, październik 1994, ss. 433-439 (na s. 437).

69.J. Landwirth, „Ethical Issues in Pediatrie and Neonatal Resuscitation", Annals of Emergmcy Medicine, t. 22, nr 2 (część 2), luty 1993, ss. 236-241 (na s. 238).

70.Kodeks Etyki Lekarskiej w: K. Szewczyk, Etyka i dnntokgia lekarska, nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, Kraków 1994, ss. 168-179 (na s. 170).

71.M. Sośniak: Cywilna odpowiedzialność lekarza, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 1977, s. 62.

72.A. Zoil: Odpowiedzialność karna lekarza za niepowodzenie w leczeniu, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 1988, s. 26.

73.E. Zielińska: „Przetaczanie krwi chorym—Świadkom Jehowy—w świetle prawa karnego", Polski Przegląd Chirurgiczny 1992, 64, 4, ss. 293-306 (na s. 298).

74.BGH, NJW 1959, 811.

75.BayObLGZ 85,53, 56.

76.ATF 114 la 350, 360-361.

77.Olivier Guillod, Le nnsentement eclaire du patient - autoditermination ou pattrnaitsme?, Edition Ides et Calendes Neufchątd, 1986, s. 235.

78.Medical Ethics Today: Its Practice and Philosophy, British Medical Association, Ethics, Science and Information Division, BMJ Publishing Group, London 1993, (na s. 14).

79.ReA.Y. (1993), 14 Hunian Rights Law Journal s. 280 (na s. 282); 111 Nfld. & P.E.I.R. 91 and 348 A.P.R. s. 91 (na ss. 95, 96) (Nfld. U.F.C.).

80.Walker (Litigation Guardian of) r. Region 2 Hospttal Corp. (1994), 4 R.F.L (4th) s. 321 (na s. 336) (N.B.C.A.).

81.Re L.D.K. (1985), 48 R.F.L. (2d) s. 164 (na s. 171) (Om. Prov. Ct„ Fam. Div.).

 

Większość artykułów medycznych cytowanych w następnej części wydano w ję­zyku angielskim i chcąc uniknąć nieścisłości odstąpiliśmy od ich tłumaczenia. Kierowaliśmy się bowiem przekonaniem, iż liczni fachowcy z powodzeniem wyzyskają zawarte w nich informacje.