5
września 1999
Nazywam się Rado Vleugel. Urodziłem się w Amsterdamie
1 stycznia 1973 podczas wystrzałów sylwestrowych petard.
Strażnica z 15 stycznia 1994 roku mówi nieco o
mojej historii jako Świadka Jehowy:
"Wspomniany wcześniej Rado miał sześć lat,
kiedy jego rodzice zaczęli studiować Biblię z dwoma pionierami. Już jako
mały chłopiec regularnie towarzyszył tym pełnoczasowym kaznodziejom w służbie
polowej. W wieku 17 lat sam został pionierem"
Rok po tym jak zostałem pionierem starsi zamianowali
mnie na sługę pomocniczego. Tego samego roku prowadziłem już zebrania
zborowego studium książki.
Wiosną 1998 zakupiłem nowy komputer z wbudowanym
modemem do surfowania po Internecie. Po niecałym tygodniu odkryłem stronę
AJWRB.
Od kilku lat już miałem wątpliwości odnośnie
kwestii krwi. Przykładowo, zaniechałem roznoszenia Przebudźcie się! z
22 maja 1994, które zawierało artykuł pt. "Młodzi dający pierwszeństwo
Bogu". Artykuł ten dotyczył młodych dzieci ŚJ, które zmarły,
ponieważ odmówiły transfuzji krwi.
Na stronach AJWRB znalazłem list pt. "Powstrzymaj
szaleństwo". Poczułem wtedy, że mam obowiązek przetłumaczyć ten
list z angielskiego na holenderski. W listopadzie 1998 roku tłumaczenie było
już gotowe i wstawione na stronę AJWRB. Aby szerzej poinformować braci i
siostry w Holandii, że na Internecie jest już dostępna tak ważna
informacja, przeprowadziłem anonimowe rozmowy z kilkoma dziennikarzami. W końcu
główne holenderskie gazety opublikowały artykuł o AJWRB, wraz z moim
apelem o reformę. W jednej z tych gazet, Ruben van den Heuvel, rzecznik
holenderskiego Biura Oddziału, w ten oto sposób skomentował moją akcję
informacyjną:
"Na szczęście mamy wolność wypowiedzi, a zatem
mogę powiedzieć: niech ci ludzie się najpierw ujawnią, a wtedy my będziemy
mogli zacząć jakąkolwiek dyskusję" –Algemeen Dagblad z
27/11/1998.
Kilka dni później wyszła na jaw moja tożsamość.
Stało się to po tym, gdy nieco wcześniej wystąpiłem w telewizji
publicznej, ze zmienionym głosem i ukrytym wyglądem, mówiąc o kwestii
krwi. Niestety, okazało się, że telewizja w sposób nie wystarczający
uniemożliwiła zidentyfikowanie mojej tożsamości. Starsi w moim zborze
zostali powiadomieni przez Świadków Jehowy z całego kraju, że to właśnie
ja brałem udział w tym wystąpieniu. Starsi zadzwonili do mnie mówiąc mi,
że zostałem rozpoznany. Bałem się wykluczenia, więc zaprzeczyłem, że to
byłem ja. Potem żałowałem, że skłamałem, nawet bardziej niż tego, że
wzywałem wcześniej publicznie do reformy w kwestii krwi.
Dzień później po tym gdy zaprzeczyłem, że to właśnie ja wystąpiłem w
publicznej TV, starsi znów zadzwonili, mówiąc mi: "Rado, posłuchaj,
jedziemy właśnie do twoich rodziców z taśmą video na której mamy nagrany
ten program, żeby zobaczyć, czy oni cię rozpoznają". Teraz już
nie miało sensu zaprzeczać dalej. Zanim starsi zdążyli dojechać do moich
rodziców, zadzwoniłem do mojego ojca i przyznałem mu się, że to właśnie
ja wystąpiłem w tym programie. Moi rodzice byli zszokowani. Starsi potem
odtwarzali moim rodzicom tę taśmę.
Jak można się było spodziewać, powołano w mojej
sprawie komitet sądowniczy. Oskarżono mnie o odstępstwo i współuczestnictwo
w pomocy przy tworzeniu podziałów. Prosiłem o pozwolenie na
przyprowadzenie swego świadka przed komitet. Nie zezwolono mi na to.
(Na szczęście, wielu trzeźwo myślących i otwartych na reformy starszych,
którzy udzielali się również w Internecie, wspierało mnie podczas
Komitetu).
Atmosfera jaka panowała podczas Komitetu była nieco
dziwna. Czasem nawet żartowaliśmy. Starsi spytali mnie, czy choć przez
chwilę myślałem, że to Jehowa mną kieruje w tym co robię. Odpowiedziałem:
"Jeśli Jehowa użył do swych celów nawet oślicy Balaama, czemu miałby
nie użyć mnie?". Śmieliśmy się z tego wszyscy. Chociaż atmosfera
nie była aż tak chłodna, to jednak nie chciano słuchać przemyśleń ani
moich argumentów. Kiedy chciałem poznać ich zdanie na temat tego co mówię,
odpowiedzieli: "Nie będziemy komentować tych spraw, mamy zamiar podporządkować
się Ciału Kierowniczemu". Jeden z użytych przeze mnie przykładów
ilustrujących pozostał bez odpowiedzi. Przykład ten pokazywał
niekonsekwencję w zakazie tyczącym się plazmy, przy jednoczesnym zezwalaniu
na używanie jej poszczególnych składników, za wyjątkiem wody. Zilustrowałem
to w ten sposób:
''Lekarz
zabrania pacjentowi jeść zupę składającą się z następujących składników:
woda źródlana, kurczak, czosnek i mąka kukurydziana. Jednocześnie, lekarz
ten pozwala temu samemu pacjentowi spożywać te składniki oddzielnie;
istnieje tylko jedno ograniczenie: zamiast wody źródlanej musi on używać
kranówki (woda źródlana = woda z plazmy, kurczak = albumina, czosnek =
immunoglobina, mąka kukurydziana = czynniki krzepnięcia VIII i IX).''
Po kilku godzinach dyskusji poproszono mnie o
opuszczenie pokoju, tak aby starsi mogli zdecydować, co ze mną zrobić.
Kiedy przywołali mnie z powrotem ich twarze były bardzo smutne. Powiedzieli
mi, że zdecydowali się mnie wykluczyć. Gdybym żałował tego co zrobiłem,
nie wykluczono by mnie. Jako, że Towarzystwo Strażnica nie może być panem
sumień ludzkich zdecydowałem, że już nigdy nie będę szedł za nimi ślepo
popierając ich szaleństwo i nieludzką politykę. Jednocześnie nie chciałem
być wykluczony!
Odwołałem się od decyzji komitetu i powołano komitet
odwoławczy. Ponieważ konsultowali się oni z biurem oddziału, minęło
sporo czasu. A musiałem stawić się przed tym komitetem. W końcu w lutym
1999 roku musiałem stawić się przed tym komitetem. Pod koniec lutego powołano
mnie przed komitet składający się z siedmiu członków, ale odmówiono mi
wszelkich praw. Oni także zadecydowali o moim wykluczeniu.
Chwyciłem się ostatniej deski ratunku i odwołałem się
do Towarzystwa. Jedną z kwestii podniesionych przeze mnie w moim liście do
Towarzystwa było to:
"Mam nadzieję, że bracia z Ciała Kierowniczego
przez popełnia takiej samej pomyłki, by mylić decyzji opartych na odczuciu
sumienia [przyjmowanie krwi] z odstępstwem. Jak oświadczono w Strażnicy z 1
października 1994 roku, "chrześcijanie" mogą w swoim sumieniu
zadecydować o przyjmowaniu pewnych składników krwi, mających korzystny wpływ,
na które WTS zezwala wszystkim Świadkom. A co wtedy, jeśli "chrześcijanin"
akceptuje też inne składniki krwi, które nie gwałcą jego sumienia? Mam
nadzieje, że decyzje tych "chrześcijan" będą miały korzystny wpływ
na przyszłe decyzje Ciała Kierowniczego".
Odniosłem się też wyraźnie do przypadku z Bułgarii,
mówiąc braciom, że nie jest w porządku wykluczać kogoś, kto zadaje
pytania w kwestii krwi, podczas gdy Towarzystwo zawarło porozumienie z rządem
Bułgarii, w którym stwierdzono, że Świadkowie Jehowy mogą przyjmować
transfuzję krwi bez jakiejkolwiek kontroli lub sankcji. Poprosiłem o
odpowiedź na piśmie. Bali się to zrobić. (I gdzie tu obiecana swoboda
wypowiedzi? Dlaczego nie jest możliwa konstruktywna dyskusja?) Po mniej więcej
tygodniu starsi zadzwonili do mnie, by umówić się na spotkanie i podać mi
odpowiedź jaka nadzeszła z Towarzystwa.
W sobotę, 6 marca 1999 usłyszałem ostateczną,
nieodwołalną decyzję: wykluczenie.
Trzy dni później moje wykluczenie zostało ogłoszone
w zborze. Tego dnia straciłem wszystkich moich przyjaciół.
Z poważaniem,
Rado Vluegel