|
|
|
W
kwestii krwi „pozwól, by kierował tobą żywy Bóg”, a nie Strażnica
Dokładnie
4 lata po przełomowym w kwestii krwi artykule zamieszczonym w rubryce
„Pytania czytelników” w Strażnicy z 15 czerwca 2000 roku, Ciało Kierownicze Świadków
Jehowy powróciło do tych myśli w Strażnicy
z 15 czerwca 2004 roku przedrukowując tamten materiał, dodatkowo okraszając
go dwoma artykułami do studium, które Świadkowie Jehowy analizowali na
zebraniach od 19 lipca do 1 sierpnia 2004 roku. Zmiana
dokonana w roku 2000 w tzw. „kwestii sumienia” odnośnie
wszystkich frakcji krwi wywołała spore zainteresowanie zarówno wśród ŚJ,
jak i mediów publicznych. Towarzystwo Strażnica wydało specjalne Oświadczenie
Prasowe umieszczone na swojej stronie internetowej, a oprócz tego rozesłało
w tej sprawie kilka listów do Komitetów Łączności ze
Szpitalami, Biur
Oddziałów i nadzorców podróżujących. Zagadnieniu temu poświęcono też
czas na specjalnych Kursach Służby Królestwa organizowanych dla starszych
zboru na przełomie lat 2001/2002. Jednak
pomimo tak szeroko zakrojonej akcji (dez)informacyjnej, z całego świata wciąż
dawały się słyszeć głosy o niespójności, niekonsekwencji, czy wręcz
paradoksalnych sprzecznościach jakie owo „nowe zrozumienie” ze
sobą niosło. Chyba
najbardziej szokującą zmianą było dopuszczenie przez Strażnicę do używania
przez Świadków hemoglobiny, która od początku doktryny o zakazie
transfuzji była na indeksie frakcji zakazanych. Odmowa przyjęcia hemoglobiny
albo sporządzonych na jej bazie roztworów była jedną z głównych przyczyn
zgonów wśród ŚJ, gdyż w przypadku masywnej utraty krwi nie pomaga żadne
rozcieńczanie krwi koloidalnymi lub krystaloidalnymi płynami zastępczymi;
potrzeba substancji rozprowadzającej w organizmie tlen, a takimi właśnie są
medykamenty wyprodukowane z użyciem hemoglobiny. (Rzecz jasna do dnia
dzisiejszego nie wynaleziono środka tak doskonałego do rozprowadzania tlenu
jak izolowana z krwi pełnej masa czerwonopłytkowa, jednak CK nie zezwala
obecnie na jej stosowanie). Po
zmianie stanowiska Towarzystwa Strażnica w tej kwestii olbrzymi odsetek ŚJ z
ulgą zakreśla w noszonym przy sobie dokumencie „Dyrektywy i pełnomocnictwo
w sprawie opieki zdrowotnej” punkt 5B „Zgadzam się na przyjęcie
wszystkich frakcji otrzymywanych z podstawowych składników krwi”, co
świadczy o tym, że chociaż wcześniej milcząco godzili się na zakaz, to w
głębi serca oczekiwali tych zmian. Niemniej pojawiło się też dla Strażnicy
inne zagrożenie – wiele osób, które poniosły szkodę w związku z
wcześniejszym zakazem zaczęło myśleć o wytoczeniu Towarzystwu procesów
odszkodowawczych. Trudno powiedzieć jak się to skończy, gdyż Ciało
Kierownicze dokonało w międzyczasie sprytnego rozdziału siebie od
instytucji pod hasłem „Towarzystwo Strażnica” i tym samym trudno
ustalić winnego – zmiany opublikowało Towarzystwo, jednak jest to
jedynie spółka wydawnicza, której druk zleca Ciało, nie mające już z nią
żadnego fizycznego powiązania. Co
ciekawego znajdujemy z artykułach do studium w Strażnicy
z 15 czerwca 2004? Jak zwykle dla bezkrytycznie myślących współwyznawców
Ciało Kierownicze zaserwowało kolejną dawkę demagogicznej papki, szumnie
zwaną „objawioną przez Boga prawdą” (str.18). Ale zastanowienie
się nad niektórymi wyciągniętymi w Strażnicy
wnioskami jeszcze bardziej pogłębia brak logiki w bezustannie modyfikowanej
doktrynie o krwi oraz uwidacznia nadużycia na tekstach biblijnych, czy nawet
zafałszowywanie własnych opublikowanych wypowiedzi. Pierwszy
artykuł nosi tytuł „Ceń
Boży dar życia”. Jest to dość karkołomne połączenie
biblijnych sprawozdań związanych z zakazem przelewania i spożywania krwi, z
tym, co dokonał Jezus Chrystus przez swoją zbawczą śmierć. Strażnica
przytacza faktyczne i czysto fizyczne przypadki przelewania krwi (np. Kain i
Abel, Prawo Noahickie, prawo dietetyczno-ceremonialne Żydów) łącząc je z
duchowym i symbolicznym wymiarem przelanej przez Jezusa krwi gładzącej
grzechy. Już
w 5 akapicie znajdujemy błędną i nie znajdującą poparcia w Biblii
informację: Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14,15, ak.5 W
oświadczeniu, którego treść dotyczy wszystkich ludzi,
Bóg wyjawił dodatkowe informacje
o tym, jaką wartość ma w Jego oczach
życie i krew. Pozwolił ludziom jeść mięso
zwierzęce, ale jednocześnie zastrzegł: „Wszelkie
poruszające się zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak
jak zieloną roślinność daję wam to wszystko. Tylko mięsa z jego duszą - jego krwią - nie wolno wam jeść” (Rodzaju 9:3, 4). (…) Czas
jednak wyraźnie pokazał, że Bóg zabronił spożywania wszelkiej
krwi w celu podtrzymania życia. Czy
aby na pewno? Jeśli zakaz ten rzeczywiście był ponadczasowy
i dotyczył wszystkich ludzi, to
jak rozumieć następujące prawo Boże przekazane przez Mojżesza? Powtórzonego
Prawa 14:21 Nie
wolno wam jeść mięsa z żadnej padliny. Możesz je dać
osiadłemu przybyszowi, który jest w twoich bramach, i on
będzie je jadł; lub można je
sprzedać cudzoziemcowi, gdyż jesteś ludem świętym dla Jehowy, swego Boga.
Czyż
sama logika nie podpowiada, że gdyby Bóg na wieki miał się kurczowo trzymać
zasady, by wszyscy ludzie
powstrzymywali się od spożywania krwi, to dotyczyłoby to także
„osiadłych przybyszów” i „cudzoziemców”. A czy Żyd
znający wartość krwi w formie jaką przypisuje jej Strażnica,
mógł z czystym sumieniem dawać lub sprzedawać niewykrwawione mięso padłego
zwierzęcia bliźniemu, narażając go jednocześnie z całą świadomością
na niezadowolenie Boże? Czy Bóg nie zaprzeczałby sam sobie? Dochodzi
tu do wciąż obowiązującego paradoksu – Świadkowie Jehowy kierują
się podwójnymi normami w traktowaniu krwi jako rzeczy świętej w oczach
Boga. Z jednej strony okazują wobec niej wręcz przesadny szacunek, unikając
jej pod jakąkolwiek postacią, a z drugiej nie mają skrupułów sprzedawania
„krwistych” potraw czy nawet przetacza krwi tzw. „ludziom ze
świata”: The
Watchtower z 15 listopada
1964, s.680-682 (Strażnica nr11 z
1966, s.22-24) Izraelitom
powiedziano: „Nie będziecie jeść żadnej zdechliny; przychodniowi, który
jest w bramach twoich, dasz to, a jeść to będzie, albo sprzedasz
cudzoziemcowi; boś ty lud święty Panu [Jehowie, NW], Bogu
twemu.” (5 Mojż. 14:21) A zatem pozostaje
kwestią sumienia, czy chrześcijanin pracujący w składzie będzie się
zajmował wyrobami z krwią, takimi jak kaszanka, sprzedając ją osobom świeckim,
które chcą za nią płacić. Sprawą osobistą jest też decyzja innego
chrześcijanina, który musi rozstrzygnąć, czy będzie w sklepie chemicznym sprzedawał ludziom ze świata produkty zawierające krew albo czy ma na
żądanie światowego pracodawcy rozsiewać na jego polu nawóz z zawartością
krwi. Oczywiście chrześcijanin nie postąpiłby słusznie, gdyby zachęcał
kogoś do wybrania raczej wyrobów zawierających krew niż wolnych od niej, i
nie może bronić żadnego z niewłaściwych sposobów nabycia krwi. Co uczynić,
gdy chodzi o postępowanie z takimi produktami, to musimy jednak pozostawić
jako osobistą sprawę sumieniu każdego
poszczególnego chrześcijanina. (…) Chrześcijanie
zatrudnieni w lecznictwie są osobiście odpowiedzialni za decyzje dotyczące
ich pracy. Muszą ponosić konsekwencje swoich postanowień, zgodnie z zasadą
wyrażoną w liście do Galatów 6:5. Niektórzy
lekarze będący świadkami Jehowy dokonują transfuzji krwi osobom światowym
na ich życzenie. Jednak nie robią tego u oddanych Bogu świadków
Jehowy. Zgodnie ze słowami 5 Mojżeszowej 14:21 dawanie
krwi ludziom ze świata, na ich żądanie pozostawione jest sumieniu chrześcijańskiego
lekarza. Sytuacja jest podobna do tej w jakiej znajduje się chrześcijański
rzeźnik lub sprzedawca, który musi
zadecydować, czy może z czystym sumieniem sprzedawać wędliny z krwią
osobom światowym. Zaznaczyć
należy, że owe zalecenia Ciała Kierowniczego nie zostały nigdy odwołane,
zatem są wciąż obowiązujące. Dlaczego zatem w opisanych przypadkach
bierze się pod uwagę precedensy z Prawa Mojżeszowego zezwalające na inne
niż ogólnie przyjęte w owych czasach wykorzystywanie krwi, a zupełnie
pomija się możliwość spożywania (czy medycznego używania) krwi w oparciu
o Kapłańską 17:15,16? Absolutny brak konsekwencji. Bodajże
po raz pierwszy Towarzystwo Strażnica wspomina o innym poglądzie na wyjaśnienie
fragmentu z Rodzaju 9:4,5: Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.14, ak.5 Niektórzy
Żydzi wyrażają pogląd,
iż ludzie nie mogą spożywać mięsa i
krwi wyłącznie zwierzęcia jeszcze żyjącego. Chociaż
Strażnica wzbrania się przed
uznaniem takiego poglądu, to wcale nie jest on wyssany z palca. Warto
przytoczyć kilka wypowiedzi poważnych autorytetów z dziedziny znajomości
kultury bliskowschodniej. God
- A Biography, autor
Jack Miles, s.286 - First Vintage Books Edition, April 1996. „W
węższym znaczeniu, istoty ludzkie, które w Edenie żywiły się roślinami,
otrzymały pozwolenie na zabijanie i jedzenie zwierząt, o ile nie będą
ich zjadali żywcem (takie jest znaczenie nakazu z Księgi Rodzaju
9:4: ‘Nie wolno wam spożywać mięsa z jego krwią życia w
nim’)”. Kim
jest autor powyższej wypowiedzi? Oto kilka informacji dotyczących Jacka Milesa,
zaczerpniętych ze wstępu do jego książki, która zdobyła nagrodę Pulitzera:
„Jack
Miles jest dyrektorem Centrum Nauk Humanistycznych
przy Claremont Graduate
School w pobliżu Los Angeles oraz stałym
publicystą w czasopiśmie ‘The Athlantic
Monthly’. Przez 10 lat, do 1995 roku,
pracował jako redaktor zatwierdzający teksty oraz był członkiem rady
redakcyjnej w ‘Los Angeles Times’. Były
jezuita, studiował religioznawstwo zarówno na Papieskim Uniwersytecie
Gregoriańskim w Rzymie, jak i na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.
Zdobył doktorat z języków Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie Harvarda.
W 1989 gościnnie wykładał na Uniwersytecie Kalifornijskim; w 1990 otrzymał
stypendium Guggenheima, służył jako prezes National
Books Critics Circle,
którego w dalszym ciągu jest członkiem. Artykuły Milesa
drukowane są przez wiele amerykańskich gazet, w tym ‘New York Times’,
‘Washington Post’, ‘Boston Globe’,
‘Commonweal’, ‘Tikkun’
i inne. Mieszka w południowej Kalifornii z żoną i córką.” Źródła
rabiniczne, jak słynny komentarz
do Talmudu Rabbiego Raschi’ego (1040-1105) popierają taką
interpretację. (wlb.
M. Rosenbaum i dr. A.
M. Silberman: Pentateuch
with Targum Onkelos, Haphtaroth
and Prayers for Sabbath and Rashi's Commentary:
Genesis, Londyn: Shapiro, Vallentine
& Co, 1946, s. 37). Inni
komentatorzy zgadzają się z takim wyjaśnieniem i bezpośrednią
interpretacją wersetów z Księgi Rodzaju 9:3,4: Claus
Westermann: Genesis 1-11. A Commentary.
Pierwotnie
oznaczało zakaz. B. Jacob parafrazuje: ‘Możesz
jeść wszelkie mięso, lecz nie mięso z jego życiem’. Powszechnie
akceptowane wyjaśnienie, że w zdaniu
tym zabroniono spożywania krwi, nie jest właściwe, chociaż komuś może
się wydawać, iż taki zakaz z niego wynika;
jednak nie wyrażono tego w sposób kategoryczny. On
Slaughter and Sacrifice, Blood and Atonement,
Hebrew Union College Annual, tom XLVII, Tradycja rabiniczna rozumie tą formułę jako
zakaz (dany całej ludzkości) odcinania płatów mięsa z żyjącego zwierzęcia.
Niektórym spośród współczesnych ludzi interpretacja ta może wyglądać
na absurdalną czy wyszukaną, ale taka praktyka pozwalała przez długi czas
przechowywać mięso żywego zwierzęcia w stanie świeżym, dla późniejszej
konsumpcji; co więcej, udokumentowano te praktyki w wielu częściach Afryki
– pokrewna (rabiniczna) interpretacja, (zakazująca) picia krwi
upuszczanej z żył żywego zwierzęcia jest powszechną praktyką u członków
plemion Masajów (...) Niektóre
sekty interpretują zakaz
jako dotyczący transfuzji
krwi. (nawiasy
w oryginale). Warto
zapoznać się też z wyjaśnieniami Marcina Lutra, który w swoich
komentarzach przedstawia ta sprawę tak samo. (Jaroslav
Pelikan [wyd.]: Luther’s
Works, tom 2, Saint Louis: Concordia Publishing House, 1960, s. 138). Identyczny
wniosek formułuje także Anna Świderkówna w książce Rozmowy
o Biblii na ss.81-82. Dlaczego
takie spostrzeżenie jest istotne w naszych rozważaniach? Krew jest w Biblii symbolem
życia i jest używana jako metafora. Tak więc np. „przelewanie
krwi człowieka” jest po prostu sposobem opisującym pozbawianie kogoś
życia. Pojmowanie tego w jakikolwiek inny sposób nie ma żadnego sensu.
Dlatego w tym fragmencie nie odniesiono się bezpośrednio do literalnej krwi,
bo gdyby było inaczej, czymś zupełnie słusznym byłoby uduszenie kogoś
lub odebranie mu życia w jakikolwiek inny sposób, który nie spowodowałby
dosłownego rozlania jego krwi. Podobnie ma się rzecz z
„przelewaniem” krwi zwierząt. I
jeszcze jedna niekonsekwencja: Gdyby Prawo Noahickie naprawdę było wiążące
zawsze
i dotyczyło wszystkich ludzi, to największymi przestępcami wobec jego
wymogów byliby Jezus Chrystus i apostoł Paweł, gdyż zarówno
Paweł, jak Jezus pochwalali stan wolny, a jednym z punktów przymierza był
nakaz pobierania się i napełniania ziemi potomstwem (Rdz 9:1,7). Zatem
najwyraźniej ta część tak zwanego „wiecznotrwałego
przymierza” nie jest zupełnie wiecznotrwała, i jest już nieważna i
nieistotna, gdyż w Pismach Greckich o tym przymierzu się nawet nie
wspomina (por. Mt 19:10-12; 1Kor 7:8). Mówiąc językiem prawnika, kiedy
jeden warunek przymierza czy kontraktu zostaje unieważniony, nie unieważnia
to automatycznie innych postanowień, ale z pewnością stawia je pod znakiem
zapytania i częstokroć staje się podstawą do podważenia pozostałych
punktów. Przypuśćmy
jednak, że faktycznie Żydzi rozumują podobnie jak Strażnica –
“Bóg zabronił spożywania
wszelkiej krwi w celu podtrzymania życia”.
Jak w takim razie wytłumaczyć fakt, że nawet w ortodoksyjnych kręgach judaistycznych nie robi się żadnego
problemu w kwestiach medycznego wykorzystywania krwi, a sami ortodoksi żydowscy
nie mają nic przeciwko transfuzji krwi? Czy Ciało Kierownicze dostrzegło coś,
czego nie pojmują przez tysiące lat sami Żydzi, do których Jehowa skierował
nakaz powstrzymywania się od spożywania krwi? Inne
wyjątki tego artykułu podkreślają wartość przebłagalnej roli krwi w
ceremonialnym życiu Izraelitów oraz konsekwentnie mówią o wydanym przez
Boga zakazie spożywania krwi (choć
analizując Prawo Mojżeszowe dostrzegamy, że zakaz ten dotyczył wyłącznie
Żydów, a nie wszystkich ludzi, jak stara się wmówić czytelnikom Strażnica). Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-16 Bóg
zabronił
spożywania wszelkiej krwi w celu podtrzymania
życia. (…)”’Żadnej
duszy spośród was nie wolno spożywać
krwi’”. Jehowa dodał,
że jeżeli ktoś - na przykład myśliwy lub rolnik - zabije zwierzę dla mięsa,
musi wylać jego krew i przykryć ją prochem.
(…) Za dni Noego Bóg oznajmił,
że ludzie mogą jeść mięso
zwierząt, by podtrzymać własne życie,
ale nie wolno im spożywać krwi. Pomijając
już to, że w Piśmie Świętym nigdzie nie znajdujemy zakazu wyrażonego słowami
„nie wolno podtrzymywać życia krwią”, a jedynie zakaz spożywania
krwi, to zastanawiające wydaje się to, że przez ponad 50 lat do dnia
dzisiejszego Strażnica nie znalazła
ani jednego argumentu medycznego czy naukowego poza wypowiedzią Jean
Baptiste Denysa, który żył w XVII wieku na udowodnienie, że spożywanie krwi
jest równoznaczne z jej przetaczaniem. Dlaczego? Bo takiego powiązania po
prostu nie ma, o czym samo Ciało Kierownicze wie doskonale: Przebudźcie
się! z 8 grudnia 1990, s.9 Kardiochirurg
Denton Cooley zaznacza: ‘Transfuzja krwi jest przeszczepieniem
tkanki’ Jak
krew może uratować twoje życie?, s.8 Gdy
lekarze przeszczepiają serce, wątrobę lub inny narząd, układ odpornościowy
biorcy potrafi rozpoznać taką obcą tkankę i ją odrzucić. A przecież
transfuzja to też przeszczepienie tkanki.
(kursywa w oryginale) Zatem
powoływanie się na zakaz spożywania krwi w celu uzasadnienia, że do owego
zakazu można zaliczyć także transfuzje krwi jest po prostu nielogiczny z
punktu widzenia medycyny. Transfuzja krwi nie może przecież
być jednocześnie przeszczepem tkanki i pokarmem, tak samo jak zupełnie
różnymi sprawami są spożywanie nerki, serca czy wątroby (ludzkiej czy
zwierzęcej, bo Strażnica upiera się
przy „jakiejkolwiek krwi”), a przeszczepami tych narządów. W
akapitach 8 i 9 Strażnica wprowadza
kolejną półprawdę: Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.15 Składano
także ofiary ze zwierząt. I właśnie w
odniesieniu do tych ofiar Bóg oznajmił:
„Dusza ciała jest we krwi, a ja dałem ją na ołtarz, abyście
dokonywali przebłagania za swe dusze, gdyż
to krew dokonuje przebłagania dzięki duszy, która w niej jest. Dlatego
powiedziałem synom Izraela: ‘Żadnej duszy spośród was nie wolno spożywać
krwi’”.
Jehowa dodał, że jeżeli ktoś - na przykład myśliwy lub rolnik - zabije
zwierzę dla mięsa, musi wylać jego krew i przykryć ją prochem.
Ziemia jest podnóżkiem Boga, więc wylewając na nią krew, człowiek taki
uznaje fakt, iż życie wraca do
jego Dawcy (Kapłańska 17:11-13;
Izajasza 66:1). (…) Krew miała
odgrywać kluczową rolę w
zakryciu (czyli przebłaganiu) grzechów. W
okresie obowiązywania Prawa Mojżeszowego
Jehowa zezwalał jedynie na to, by
krew wylewano na ołtarz celem
dokonania przebłagania za życie
Izraelitów, którym zależało na uzyskaniu
przebaczenia. Owszem,
zakaz związany z unikaniem spożywania krwi został w Prawie Mojżeszowym
zarysowany dość wyraźnie. Czy jednak oznacza to, że pod żadnym
pozorem krwi spożywać nie było wolno? Nie. Prawo zostawiało furtkę
dla sytuacji skrajnych, zagrażających życiu człowieka. Kapłańska
17:15,16 Jeżeli
ktoś, jakaś dusza – czy to rodowity mieszkaniec, czy też osiadły
przybysz – zje jakąś padlinę
lub coś rozszarpanego przez dzikie zwierze, to wypierze swe szaty i wykąpie
się w wodzie, i będzie nieczysty aż do wieczora; potem będzie
czysty. Ale jeśli ich nie wypierze i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za
swe przewinienie. 1
Samuela 14:31-35 Tego
dnia bili Filistynów od Michmasz do Ajjalon i lud bardzo się zmęczył. I
lud rzucił się chciwie na łup, i brał owce oraz bydło, jak też cielęta,
i zarzynał je na ziemi, i lud zabrał
się do jedzenia z krwią. Powiedzieli więc Saulowi, mówiąc:
„Oto lud grzeszy przeciwko
Jehowie, jedząc z krwią”. Wtedy rzekł: „Sprzeniewierzyliście
się. Przede wszystkim przytoczcie do mnie wielki kamień”. Potem
Saul rzekł: „Rozproszcie się między ludem i powiedzcie im:
‘Niech każdy przyprowadzi do mnie swego byka i swą owcę i tutaj
zarzynajcie i jedzcie, a nie wolno wam grzeszyć przeciwko Jehowie przez
jedzenie z krwią’”. Toteż każdy z całego ludu przyprowadził
swego byka, którego tej nocy miał pod ręką; i tam zarzynali. A Saul
zbudował ołtarz Jehowie. Tak to zaczął budować ołtarze dla Jehowy.
Do
tej drugiej sytuacji nawiązano w kolejnym artykule Strażnicy,
gdzie napisano: Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.23, ak.14 Biblia
stawia sprawę jasno: człowiek posłuszny Bogu nie będzie spożywać
niewykrwawionego mięsa. Jest to
niezmiernie ważne, bo nawet gdy w
wyjątkowych okolicznościach izraelscy
żołnierze zjedli takie mięso, uznano
ich za winnych ciężkiego grzechu (Powtórzonego
Prawa 12:15, 16; l Samuela
14:31-35). (kursywa w oryginale) Jak
więc wyraźnie widać zdarzały się wyjątkowe sytuacje, kiedy pomimo wyraźnego zakazu
Bożego Izraelitom zdarzało się spożywać krew. Jakie były konsekwencje
takiego czynu? Czy śmierć? Nie, ceremonialna nieczystość na jeden dzień
oraz ustne napomnienie, żeby szanować życzenie Jehowy w kwestii spożywania
krwi. Jednakże dzisiaj, kiedy Świadek Jehowy
znajdzie się wyjątkowej sytuacji z medycznego punktu widzenia i zaakceptuje
transfuzję krwi najprawdopodobniej zostanie ukarany przez Towarzystwo i
pozbawiony normalnych związków ze swoimi przyjaciółmi i członkami rodziny,
którzy są Świadkami Jehowy. Postępek ten jest postrzegany jako wielki grzech
zasługujący na śmierć z ręki Jehowy i wieczne potępienie, a osoby
dopuszczające się go zostają wydalone ze swojego zboru. Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.20,21, ak.7 Ciało
kierownicze wyraźnie uznało ‘powstrzymywanie
się od krwi’
za równie istotne, jak wystrzeganie się niemoralności płciowej czy bałwochwalstwa.
A zatem ów zakaz jest sprawą bardzo ważną.
Chrześcijanie, którzy dopuszczają się bałwochwalstwa
lub niemoralności i nie okazują skruchy, „nie
odziedziczą królestwa Bożego”; ‘ich
działem będzie druga śmierć’
(1 Koryntian 6:9,10; Objawienie 21:8; 22:15). Zwróć uwagę na dwie
skrajnie różne ewentualności: Nieposłuszeństwo
wobec wskazówek Bożych co do świętości krwi
może doprowadzić do wiecznej śmierci,
natomiast docenianie Jezusowej ofiary może oznaczać
wieczne życie. The
Watchtower z 1 listopada 1959, s.645 (Strażnica
nr8 z 1960, s.2) Dając
Noemu zaraz po potopie swoje prawo Bóg wyraźnie orzekł, że życie, czyli
dusza jest we krwi. Jednakże nowoczesna wiedza lekarska nie chce uznać prawa
Bożego, które nakazuje poszanowanie dla świętości krwi. Nowoczesna medycyna
lekceważy fakt, że ta ustawa o krwi
obowiązuje po dziś dzień całą ludzkość i że za łamanie tego świętego prawa dotyczącego krwi przewidziana jest
kara z ręki Bożej. Tym
sposobem zahaczamy o drugi artykuł do studium zatytułowany „Pozwól, by kierował tobą żywy Bóg”.
Tutaj aż roi się od prób doprowadzenia czytelnika do przekonania, że sprawy
wyglądają inaczej niż mają się one w rzeczywistości. Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-19 Nawet
jeśli Izraelita nie rozumiał powodów
ustanowienia prawa zabraniającego
dotykania zwłok, stosowanie się do niego przynosiło mu pożytek. Po pierwsze,
dzięki posłuszeństwu zbliżał się do żywego Boga, a po drugie, mógł
uniknąć różnych chorób (Kapłańska 5:2;
11:24). Podobnie przedstawia się
sprawa Bożych wskazówek dotyczących
krwi. W
tym miejscu Strażnica (być może nieświadomie) pokazuje, że spożywanie
krwi należało do takiej samej kategorii przewinień, co dotykanie padliny czy
zwłok. Wystarczy porównać zaproponowane w nawiasie wersety odnośnie zwłok
oraz spożywania krwi. Kapłańska
5:2 Albo
gdy ktoś, jakaś dusza, dotknie czegoś
nieczystego, czy to padliny nieczystego dzikiego zwierzęcia, czy padliny
nieczystego zwierzęcia domowego, czy padliny nieczystego rojącego się
stworzenia, chociażby to było przed nim ukryte, jest
nieczysty i zawinił. Kapłańska
11:24,25 Każdy,
kto dotknie ich padliny, będzie
nieczysty aż do wieczora. I każdy, kto by niósł ich padlinę, wypierze
swe szaty i będzie nieczysty aż do wieczora. Kapłańska
17:15,16 Jeżeli
ktoś, jakaś dusza – czy to rodowity mieszkaniec, czy też osiadły
przybysz – zje jakąś padlinę lub
coś rozszarpanego przez dzikie zwierze, to wypierze swe szaty i wykąpie
się w wodzie, i będzie nieczysty aż do wieczora; potem będzie
czysty. Ale jeśli ich nie wypierze i nie wykąpie swego ciała, to odpowie za
swe przewinienie. Jedyną
karą była ceremonialna nieczystość oraz konieczność złożenia jakiejś
drobnej ofiary zwierzęcej jako przebłaganie [taką ofiarę złożono w
przypadku żołnierzy Saula – 1Sam 14:31-35]. Nigdzie nie znajdujemy
wzmianki, że ktoś taki zasługiwał na śmierć czy wieczne potępienie. Nawet
nazirejczyk Samson dotykał zwłok (Kpł 7:21; Lb 6:6; Sdz 14:9,19; 15:15), a Jehowa nie cofnął z tego powodu swojego
błogosławieństwa od niego, a 'duch Jehowy ciągle na niego oddziaływał'.
Dlaczego? Gdyż zachodziły wyjątkowe okoliczności.
Ba, w wyjątkowych okolicznościach można było nawet jeść nieczyste mięso,
co w innych przypadkach było niedopuszczalne (Kpł 11; Pwt 12:20-22; 15:22). Niemniej obecnie
Towarzystwo Strażnica próbuje
nadać tym wypowiedziom o wiele poważniejszy, śmiercionośny w skutkach sens.
Jest to oczywiste nadużycie na powyższych tekstach biblijnych, przy czym ten
ostatni – dotyczący spożywania niewykrwawionej padliny – jest
jakby zupełnie przez Ciało Kierownicze ignorowanym precedensem, zmieniającym
zupełnie obraz korzystania z krwi w sytuacjach zagrażających utracie życia
przez danego człowieka. Po
kolejnym nawiązaniu do zakazu spożywania krwi znajdującym swoje echo w
dekrecie apostolskim z Dziejów 15:28,29, Strażnica
straszy czytelników wieczną śmiercią za coś, co dla Żydów (także apostołów)
było jedynie kwestią nieczystości, po czym próbuje się znaleźć jakieś
dziwaczne argumenty przeciwko medycznemu wykorzystywaniu krwi. Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-19 (…)
pierwsi chrześcijanie wiedzieli,
że chodzi o coś więcej [niż samo
spożywanie]. Czasami
krew spożywano
jako lekarstwo.
Tertulian zanotował, że niektórzy poganie pili świeżą krew, usiłując leczyć
epilepsję. Być może używano jej także w jakiś
inny sposób, by się leczyć lub podreperować zdrowie.
A zatem chrześcijanie stronili też od
stosowania krwi w celach
„medycznych”. Postępowali
tak nawet wtedy, gdy mogło to zagrozić ich życiu. Towarzystwo
Strażnica znowu jawi się światu jako ostateczny autorytet i arbiter w
sprawach medycznych. Doskonale udokumentowane są szarlatańskie pomysły Strażnicy
na unikanie w celach „zdrowotnych” korzystania z aluminiowych naczyń,
przyjmowania szczepień, transplantacji narządów albo zachwalane na łamach Złotego
Wieku cudowne diety przedłużające młodość i życie czy niezwykle właściwości
elektronicznego Radio Biola, które wprowadzało organizm w pozytywne wibracje
dodając użytkownikom wigoru i wypędzając z nich wszelkie choroby. Teraz
znowu widzimy próby łączenia niedorzecznych z dzisiejszego punktu widzenia
poglądów „pogan” ze współczesną wiedzą medyczną na temat
krwi. Czy fakt, że ówczesna wiedza medyczna była na tak żenująco niskim
poziomie powinien wystarczyć, by podpierać się owymi wyobrażeniami o
„leczniczych” właściwościach krwi do zakazu jej używania w XXI
wieku? Przecież obecnie powszechnie wiadomo, że spożywanie krwi nie niesie ze
sobą jakichkolwiek korzyści zdrowotnych, ale jest tak w wypadku wprowadzenia
jej bezpośrednio do krwiobiegu chorej osoby. Być
może łatwiej byłoby Strażnicy uzasadnić swoje twierdzenia, gdyby znalazła chociaż
jednego współczesnego lekarza, który wyraziłby opinię, że
transfuzja krwi jest w całej rozciągłości odpowiednikiem spożywania krwi.
Ale nie znajdzie się nikt taki, gdyż przy obecnej wiedzy naukowej wygłaszanie
takich poglądów byłoby niedorzecznością tego rodzaju, co upieranie się, że
„picie świeżej krwi leczy epilepsję”. Ciekawe, na ile świadomie
WTS lekceważy te fakty. Poza tym, skąd CK z taką stanowczością wie, że
„chrześcijanie stronili też od stosowania
krwi w celach ‘medycznych’”?
Wspomniany Tertulian pisał jedynie o unikaniu spożywania krwi,
natomiast nie istnieją żadne przekazy odnośnie praktyk medycznych wśród
pierwszych chrześcijan. Są to jedynie domysły, z których Strażnica
uczyniła pewnik. Następnym
nadużyciem jest „drobne” niedopowiedzenie faktów odnośnie
dopuszczalnych wśród ŚJ frakcji krwi: Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.22, ak.12 We
wspomnianym artykule medycznym [The
Journal of the American Medical
Association z 27 listopada 1981
roku; przedrukowany w broszurze Jak
krew może ocalić twoje życie?, strony 27-29]
napisano też: „Poglądy religijne Świadków nie wykluczają
jednak całkowicie używania takich komponentów
[mniejszych frakcji], jak albuminy,
immunoglobuliny i czynniki krzepnięcia krwi. Każdy Świadek musi sam
zadecydować, czy zechce je przyjąć”.
Od roku 1981 wyizolowano i wprowadzono do użytku
wiele frakcji (uzyskiwanych z czterech głównych składników krwi).
Dlatego pomocne informacje na ten temat zamieszczono na łamach Strażnicy z
15 czerwca 2000 roku, w artykule z serii „Pytania czytelników”.
Z myślą o milionach dzisiejszych czytelników
został on przedrukowany na stronach od
29 do 31 niniejszego numeru. Zawiera szczegółowe i przemyślane argumenty, które jak łatwo zauważyć, pozostają w zgodzie z artykułem
z roku 1981. Co
w tej wypowiedzi jest nie tak? Otóż chociaż przyznano, że „od roku
1981 wyizolowano i wprowadzono do użytku
wiele frakcji”, to nie wspomniano, że na bazie tych rewelacyjnych
„szczegółowych i przemyślanych argumentów”, którymi Towarzystwo
rzekomo kieruje się od roku 1981 nie pozwalało ono przez całe lata na inne niż
wspomniane tutaj frakcje krwi. Zapewne przez nieuwagę zapomniano wspomnieć też,
że przed rokiem 1981 Strażnica zabraniała niemal wszystkiego, co w
jakikolwiek sposób miało związek z krwią The
Watchtower
z 15 lutego 1963 roku, s.124 (Strażnica nr2 z 1964, s.9) Chrześcijanin
(...) potrzebuje tylko zapytać lekarza: „Z czego wytworzona jest
plazma?” „Z czego wytwarza się czerwone krwinki?” „Skąd
pochodzi ta substancja?” Jeśli odpowiedź brzmi: „Ona pochodzi z
krwi” lub „zachodzi we krwi”, wtedy chrześcijanin dokładnie
wie, co ma czynić, gdyż zasadzie tej podlega nie tylko krew jako taka,
lecz też wszystko, co z krwi jest wytwarzane. Obecne
poglądy na frakcje krwi zostały zilustrowane w ramce na stronie 22:
Jak
widać, Strażnica próbuje wmówić swoim współbraciom, że poglądy
Boga [bo przecież wyłącznie Jego zdanie Strażnica oznajmia
„prawdziwym chrześcijanom”] ulegały stopniowym przeobrażeniom
– od zupełnego zakazu do dopuszczenia wszystkich frakcji wyizolowanych z
krwi. Przyglądając się powyższej ramce nie sposób oprzeć się wrażeniu,
że Ciało Kierownicze tak dalece upiera się przy zakazie krwi, iż nie
dostrzega ewidentnych śmieszności swoich obecnych zaleceń. Posłużmy się
przykładem: Lekarz ze względu na chorobę serca zaleca swojemu pacjentowi
wstrzymywanie się od szkodliwej diety, np. do hamburgerów. Mówi:
„Hamburgera jeść pan nie będzie, bo źle się panu powiedzie”.
Ale pacjent myśli sobie: „Każdy składnik hamburgera mimo wszystko
niesie ze sobą jakieś korzyści dla mojego organizmu. Więc będę jadł
poszczególne składniki osobno. Najpierw samą bułkę, potem kotleta,
pomidorka, ser, cebulę, sos…” Czy zastosował się do zaleceń
lekarza? Oczywiście. Hamburgera nie zjadł. Ale czy takie było przesłanie
lekarskiego zalecenia? A gdyby lekarz powiedział, że hamburger jako całość
(bez rozgraniczania na poszczególne składniki) jest zabroniony, to sprawa
staje się poważniejsza. A przecież tak się ma sprawa z krwią. Bóg mówi o
niej jako o całości, a nie o składnikach. Wykorzystajmy
tu podobny przykład oparty na Prawie Mojżeszowym. Kapłańska
11:7,8 Również
świnia, ponieważ ma rozdzielone
kopyto i rozwidloną racicę, ale nie przeżuwa pokarmu. Jest dla was nieczysta.
Nie wolno wam jeść niczego z ich mięsa
i nie wolno wam dotykać ich padliny. Są dla was nieczyste. Bóg
zabronił w Prawie jedzenia pewnych rodzajów mięsa, np. wieprzowiny, uznając
je za nieczyste. Co ciekawe, w Prawie Noahickim wyraził się zupełnie inaczej:
„Wszelkie poruszające się
zwierzę, które żyje, może służyć wam za pokarm. Tak jak zieloną roślinność
daję wam to wszystko” (Rdz
9:4). Ale pomijając tą pozorną sprzeczność pomyślmy co by się stało,
gdyby Izraelita rozumował podobnie jak obecnie Ciało Kierownicze? Czy mógłby
sobie pomyśleć, że wolno mu obejść ten zakaz gotując sobie np. zupę
ogonową? Przecież to był tylko „drobny składnik” świni. A może
mógł sobie pozwolić na salceson z głowizny? To tylko odpadki, nie będące
samą zabronioną świnią. Co powiedzieć o galarecie z nóżek wieprzowych?
Tutaj nawet można samo mięso wyjąć i delektować się efektem końcowym,
czyli wspomnianą galaretą. Czy nie dostrzegamy tu podobieństwa do obecnego
stanowiska wobec krwi prezentowanego przez Strażnicę?
Jehowa Bóg powiedział wyraźnie: „Nie wolno jeść NICZEGO ze świni”, tak jak powiedział: „Jeśli jakiś człowiek z domu Izraela lub jakiś osiadły przybysz, który przebywa pośród was jako przybysz, spożywa jakąkolwiek krew, to zwrócę swe oblicze przeciw duszy, która spożywa krew; i niechybnie zgładzę go spośród jego ludu” (Kpł 17:10). Tak samo jak obłudne byłoby w przypadku Izraelity szukanie „kruczków” w nakazie wstrzymywania się od wieprzowiny, tak obłudne jest aktualne stanowisko Towarzystwa w sprawie krwi i jej frakcji, przy jednoczesnym powoływaniu się na zasady z Prawa Mojżeszowego, dopuszczającego przecież jednak możliwość spożywania zarówno padliny i krwi, kiedy zachodziły wyjątkowe okoliczności (Kpł 17:15). Jednak najbardziej samobójcza wypowiedź WTS przeciwko swojej aktualnej polityce wobec krwi znajduje się w książce Prawda oraz w wydanym przez Towarzystwo Piśmie Świętym w Przekładzie Nowego Świata: Niektórzy
mogą twierdzić, że transfuzja krwi to nie to samo co "jedzenie"
krwi. Czy jednak nie zdarza się, że pacjenta, który nie może przyjmować pożywienia
doustnie, lekarze często odżywiają w taki sam sposób, jak się przetacza
krew? Zbadaj dokładnie odnośne wersety biblijne i zwróć uwagę na to, że
każą one ‘wstrzymywać się od krwi’ i ‘wystrzegać się
krwi’ (Dzieje Apostolskie 15:20,29, NP). Co to znaczy? Przypuśćmy,
że na polecenie lekarza miałbyś się wystrzegać alkoholu; czy to by oznaczało,
że nie wolno ci jedynie pić alkoholu, natomiast możesz przetaczać go sobie
prosto do żył? Taki pogląd byłby nierozsądny. Tak samo ‘wystrzeganie
się krwi’ oznacza nieprzyjmowanie jej w ogóle do organizmu. (Prawda,
która prowadzi do życia wiecznego, 1968,1970, s.167) Zgodnie z tą sugestią zbadajmy inne niż proponowane w literaturze Strażnicy wersety odnoszące się do "wstrzymywania się" lub "wystrzegania się" czegoś. Według Wielkiego słownika grecko-polskiego Nowego Testamentu użyty w Dziejach Apostolskich zwrot a·pe´che·stai; (łac.: ab·sti´ne·ant) - "wstrzymywać się" - wywodzi się ze słowa a·pe´cho, które zasadniczo oznacza "trzymać się z dala od kogoś, czegoś; unikać kogoś, czegoś". Wyraz ten w takim właśnie kontekście znaczeniowym znajdujemy w Dziejach 15:20,29; 1 Tesaloniczan 4:3; 5:22; 1 Tymoteusza 4:3 oraz w 1 Piotra 2:11. Dzieje 15:20,29 Trzeba
im napisać, by się powstrzymywali (a·pe´che·stai)
od
rzeczy splugawionych przez bożki i od rozpusty, i od tego, co uduszone, i od
krwi. 1 Tesaloniczan 4:3 Albowiem to jest wolą Bożą: wasze uświęcenie, abyście się powstrzymywali (a·pe´che·stai) od rozpusty. 1 Tesaloniczan 5:22 Powstrzymujcie się (a·pe´che·ste) od wszelkiej formy niegodziwości. 1 Tymoteusza 4:3 Zabraniających zawierania związków małżeńskich, nakazujących powstrzymywać się (a·pe´che·stai) od pokarmów, które Bóg stworzył, aby były spożywane z dziękczynieniem przez tych, którzy mają wiarę i dokładnie znają prawdę. 1 Piotra 2:11 Umiłowani, usilnie zachęcam was jako przybyszy i tymczasowych osiedleńców, abyście się powstrzymywali (a·pe´che·stai) od cielesnych pragnień, które toczą bój przeciwko duszy. Dostrzegamy więc, że pisarze chrześcijańscy konsekwentnie używają słowa a·pe´che·stai w sensie zupełnego, całkowitego wstrzymywania się od jakichś czynności czy zachowań. Nie można przecież rozdzielić "rozpusty", "niegodziwości" czy "cielesnych pragnień" na mniejsze lub większe części składowe. Chrześcijanie mają się ich wystrzegać w sensie absolutnym. I takie samo zrozumienie odnosi się do "wystrzegania się krwi" (jeśli chcemy być konsekwentni w tym rozumowaniu). W Piśmie Świętym znajduje się jeszcze jeden bliskoznaczny "wstrzymywaniu się" wyraz, który tłumacze już od wieków traktują wymiennie z a·pe´che·stai. Najstarszy grecki przekład Pism Hebrajskich, Septuaginta, oddaje go zwrotem a·gnis'te·setai, który kryje w sobie myśl o "czynieniu kogoś lub coś nieskalanym, oczyszczonym, wolnym od czegoś". Niemniej w określonym kontekście słowo to tłumaczone jest na "wstrzymywać się", "powstrzymać się", "odseparować się", "trzymać się z dala". Najlepszym chyba z punktu widzenia naszych rozważań jest fragment z Księgi Liczb: Liczb 6:2-4 Przemów
do synów Izraela i powiedz im: 'Jeżeli jakiś mężczyzna lub jakaś kobieta złoży
szczególny ślub, że będzie żyć dla Jehowy jako nazirejczyk, to ma się powstrzymywać
(a·gnis'te·setai)
od wina i odurzającego napoju. Nie ma pić octu z wina
ani octu z odurzającego napoju, ani nie ma pić żadnego płynu
uzyskanego z winogron; nie ma też jeść winogron — ani świeżych, ani
suszonych. Przez wszystkie dni swego nazireatu nie ma jeść niczego
zrobionego z latorośli winnej, od niedojrzałych winogron aż do łupin'. Łacińska
Wulgata wstawia tu słowo abstinebunt,
bardzo zbieżne ze słowem abstineatis,
jakie znajdujemy w Dziejach 15:29. Pewien
współczesny przekład grecki podaje w tym miejscu "być wstrzemięźliwym,
zachować wstrzemięźliwość" (Modern
Greek Bible). Podobnie wyrażono się w ważnych przekładach żydowskich,
takich jak JPS
Tanakh (1985) Księga Liczb 6:2-4 jest o tyle dla nas istotna, że pokazuje w całej rozciągłości co oznacza "powstrzymywanie się" od czegoś z biblijnego punktu widzenia. Chodzi o unikanie wszystkiego, czego w danym wypadku zabrania Bóg. Dla nazirejczyka "powstrzymywanie się" od wina rozciągało się na wszystko co z winem miało jakikolwiek związek, a więc na same winogrona, soki, ocet winny, napoje alkoholowe czy rodzynki. Nie było mniejszych czy większych "produktów wino-pochodnych", tak samo jak "powstrzymywanie się" od krwi w całym biblijnym kontekście słów a·pe´che·stai oraz a·gnis'te·setai z Lb 6:3 zasadniczo nie dopuszcza do spożywania mniejszych czy większych "produktów krwiopochodnych". Moglibyśmy także powołać się na trzeci wyjątek z Prawa Mojżeszowego w podobny sposób obalający zasadność wybiorczego stosowania się przez WTS do korzystania z krwi, mianowicie zakazu spożywania "żadnego tłuszczu" który umieszczony jest w tej samej linijce (lub zaraz obok), co zakaz jedzenia "żadnej krwi" (Kpł 3:17; 7:22-27), ale ograniczymy się do tego, co już napisano. A
zatem albo
uznajemy, że zakaz dotyczy bezwzględnie „jakiejkolwiek krwi” i
powstrzymujemy się od niej całkowicie, albo uznajemy, iż sytuacje zagrażające
zdrowiu lub życiu człowieka pozwalają dopuścić do użytku inne niż
„tradycyjne” wykorzystanie krwi, gdyż w przeciwnym wypadku dochodzi
do kolosalnych niekonsekwencji i wzajemnie wykluczających się wypowiedzi. Bóg w Prawie Mojżeszowym upiera
się przy opcji drugiej. Strażnica
jednak wie lepiej. Nie
przeszkadza to Ciału Kierowniczemu w zawoalowanym powoływaniu się na
wspomniany precedens z Kapłańskiej 17:15, kiedy pisze: Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.23,24, ak.16 Jeszcze
inni godzą się na zastrzyki
z białkiem wyodrębnionym z osocza, by zwalczyć
chorobę lub zneutralizować jad węża, chociaż
odmówiliby zgody na przyjęcie pozostałych drobnych frakcji. Oto
szczyt obłudy! Kiedy w grę wchodzi zagrożenie życia po ukąszeniu jadowitego
węża, wtedy jest rzeczą zrozumiałą, że sumienie może pozwolić
komuś na przyjęcie frakcji krwi by ratować życie, ale w innych przypadkach
ktoś taki jest orędownikiem całkowitego
wystrzegania się krwi. No tak, kiedy śmierć zagląda w oczy wszystko wygląda
zupełnie inaczej… Ale co wtedy, kiedy zagrożenie dla życia stanowi nie
jad węża, ale masywny krwotok w następstwie wypadku? Czy Strażnica stosuje
do tego jednakową miarę? Otóż nie: Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.29,30 Świadkowie
Jehowy uważają, że przyjęcie krwi pełnej bądź któregoś z jej czterech
podstawowych składników stanowi pogwałcenie prawa Bożego. Inną
kwestią, którą warto poruszyć jest wręcz bezczelna wprowadzająca w błąd
młodszych i mniej wnikliwych czytelników Strażnicy
wypowiedź: Strażnica
z 15 czerwca 2004, s.23, ak.15 Skoro
Bóg nie nakreślił konkretnej metody postępowania,
to może byłoby najlepiej, gdyby Żydzi nadsyłali
mnóstwo pytań do jakiejś rady
złożonej z rabinów, prosząc o rozpatrzenie każdego przypadku?
Zwyczaj taki rzeczywiście upowszechnił się w judaizmie, ale Jehowa
na szczęście nie zalecił
swym prawdziwym czcicielom tego sposobu podejmowania
decyzji w kwestii krwi. Czyżby
redaktorzy Strażnicy zapomnieli już
o 50 latach właśnie takiego postępowania? Dziesiątki pytań i drobiazgowych
odpowiedzi na temat korzystania z krwi w każdej dziedzinie życia pojawiały się
od 1951 roku w wielu wydaniach Strażnicy, Przebudźcie się!
i innych wydawnictwach. Żeby nie być gołosłownym, przytoczmy kilka przykładów. ŚJ
są zobligowani przepytać swojego rzeźnika, jeśli zachodzi najmniejsze
podejrzenie, iż kupione mięso pochodzi z niewłaściwie wykrwawionego zwierzęcia.
Dalej, jakich terminów używa się w odniesieniu do produktów z krwią w ich
okolicy, a w razie wątpliwości upewnić się u producenta
(The Watchower, Nov. 1, 1961, p. 669
[wyd. polskie – Strażnica nr 4 z 1967 roku, s. 12]). ŚJ
muszą upewniać się czy należycie wykrwawiono ryby i owady. Padło pytanie:
„Jak przyrządzać ryby i owady, aby je można było jeść, nie naruszając
przy tym biblijnego nakazu o powstrzymywaniu się od spożywania krwi?”
(The Watchower, Nov. 1, 1961, p. 669
[wyd. polskie – Strażnica nr 3
z 1962 roku, s. 14]). ŚJ
nie mogą karmić swoich zwierząt domowych pokarmem zawierającym krew, a nawet
pozwolić by zwierzakowi przetoczono krew. Rozważono takie kwestie: „Czy
chrześcijanin, który pozwoliłby weterynarzowi przetoczyć krew zwierzęciu
domowemu, postąpiłby niezgodnie z Pismem świętym? Czy chrześcijanin może
podawać zwierzętom karmę, która przypuszczalnie zawiera krew? Czy wolno
stosować nawozy sztuczne zawierające krew?”
(The Watchtower, Febr. 15, 1964, p.
127 [wyd. polskie – Strażnica
nr 17 z 1965 roku, s. 12]). ŚJ
nie wolno pozwalać na karmienie pijawek własną krwią
(The Watchtower,
June 15, 1982, p. 31 [wyd. polskie – Strażnica
nr15 z 1983 roku, s. 23]) ŚJ
nie wolno używać nawozów zawierających krew
(The Watchtower, Oct. 15, 1981, p. 31
[wyd. polskie – Strażnica nr 1 z 1983 roku, s. 31]). Gdyby
ŚJ był właścicielem sklepu, to nie powinien sprzedawać produktów zawierających
krew (The
Watchtower, July 15, 1982, p. 26 [wyd. polskie – Strażnica
nr 22 z 1982 roku, s. 16]). ŚJ
nie mogą przechowywać swojej własnej krwi przed operacją
(Strażnica z 1 marca 1989 roku, s.
31). W
Strażnicy nr6 z 1962 roku w związku
z rozpatrywaniem kwestii krwi podano takie szczegóły, na które trzeba zwracać
uwagę, jak: spożywanie świeżej krwi, krwi dodawanej do potraw i zup czy słodyczy,
padliny lub niewykrwawionego należycie mięsa, zwracanie uwagi na parówki,
konserwy, hamburgery, ciastka i chleb mogące zawierać drobne składniki krwi,
a także na cały szereg lekarstw. Z kolei w Strażnicy
nr11 z 1966 roku napisano: The
Watchtower z 15 listopada 1964,
s.680-682 (Strażnica nr11 z 1966,
s.22-24) Krew bywa
stosowana nie tylko we współczesnej praktyce medycznej; z rożnych doniesień
wynika, że jest teraz używana w rozmaitych produktach, jak spoiwa do produkcji
sklejek, płyt wiórowych, twardych płyt pilśniowych, kapsli do butelek, mebli
oraz instrumentów muzycznych. Krew jest
także używana przy polimeryzacji składników gumy, do lepów owadobójczych,
do osadzania się zawiesin przy przemysłowej obróbce odpadków, do
oczyszczania wody (w przemyśle papierniczym), oczyszczania uranu, jako środek
pianotwórczy do lekkiego betonu, przeciwpożarowy środek pianotwórczy,
czynnik klarujący wino; przy produkcji papieru; jako powłoki i spoiwa,
koagulatory oraz klejonki; nadto zamiast kazeiny w emulsjach lateksowych, przy
emuglowaniu asfaltu, do mieszanki korkowej, w roztworach do płyt
fotochemigraficznych, do czynności wykończeniowych przy obróbce skóry, w
wodoodpornym spoiwie barwnikowym, do drukowania wzorów na bawełnie, w nawozach
sztucznych, paszach zwierzęcych oraz w produkcji aminokwasów, takich jak na
przykład histydyna i histamina. Prawdopodobnie
w przyszłości znane się staną jeszcze dalsze zastosowania krwi. W świecie
korzysta się z krwi na różne sposoby, lecz żaden z nich nie odpowiada
biblijnej metodzie postępowania z krwią, która ma być wylana na ziemię. Na
przestrzeni lat Ciało Kierownicze mnóstwo razy szczegółowo
wypowiadało się na temat zastosowania krwi w przemyśle spożywczym i przetwórczym
(w latach 70-tych pojawiały się wręcz całe spisy wyrobów spożywczych
zawierających krew), opublikowało wiele artykułów odnośnie korzystania ze
szczepionek, surowic czy składników krwi. W literaturze WTS znajdujemy tez
kilka materiałów szczegółowo opisujących, jak powinien reagować chrześcijanin
na wykorzystanie krwi autologicznej (swojej) lub allogenicznej (obcej), np. Strażnica
nr21 z 1960, Strażnica nr5 z 1979, Strażnica
z 15 sierpnia 1989 czy Strażnica z 15
października 2000. Przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Zatem
twierdzenie, że ludzie traktujący wielbienie Jehowy formalistycznie mają
tendencje do „nadsyłania mnóstwa
pytań do jakiejś rady złożonej z rabinów, prosząc o rozpatrzenie każdego
przypadku”, chociaż „Jehowa na szczęście nie zalecił swym prawdziwym czcicielom tego sposobu podejmowania
decyzji w kwestii krwi”, jest w przypadku Towarzystwa Strażnica
klasycznym przykładem nie liczenia się ze swoimi czytelnikami i ewidentną
hipokryzją. I
jeszcze jedna rzecz, jaka rzuca się w oczy podczas lektury tych artykułów
– winą za wszystkie dotychczasowe i obecne poglądy w kwestii krwi
obarcza się Boga. To On objawia swoją wolę, raz tak, raz inaczej. Ciało
Kierownicze nie ponosi żadnej odpowiedzialności. I chociaż o zmianach w
rozumowaniu nie wspomina się bezpośrednio, to wyraźnie odczuwa się to
podczas czytania na przykład takich sformułowań: Strażnica
z 15 czerwca 2004, ss.14-19 Zgodnie
z Księgą Przysłów 23:22 musimy
więc chętnie słuchać Boga, starać
się zrozumieć Jego pogląd na życie i nim się kierować,
odrzucając inne opinie. (…) Bóg
zabronił ludziom robić niewłaściwy
użytek z krwi (…) Ta
objawiona przez Boga prawda pozwala nam
objąć myślą wszystkie niezwykłe aspekty tego,
co Biblia mówi o krwi - dlaczego Bóg
zapatruje się na nią
tak, a nie inaczej, co my
sami powinniśmy o niej myśleć i dlaczego
należy respektować nałożone przez Niego ograniczenia
co do jej używania. (…) Krew ma zatem
w oczach Boga wyjątkowe znaczenie.
Powinniśmy się na nią zapatrywać podobnie.
Stwórca, który tak bardzo ceni życie,
ma prawo określać, co ludzie mogą, a czego nie mogą czynić z krwią.
(…) Ponieważ Jehowa przejawia tak
wielką troskę o nasze życie, mamy podstawy, by polegać
na Jego kierownictwie
(Psalm 147:8; Mateusza 5:45). Ale nie
wszyscy naprawdę Mu ufają - zwłaszcza
gdy natkną się w Biblii na polecenie,
którego nie rozumieją lub które wydaje im się nazbyt ograniczające. Niemniej poleganie
na Jehowie świadczy o mądrości. Nie
jest to wcale nowy pogląd, ale jak widać jest na tyle wygodny przy częstych
zmianach „nowych świateł”, że cieszy się powodzeniem do dziś: The
Watchtower
z 15 lipca 1961, s.434 (Strażnica nr15 z 1965, s.11) To
Jego [Jehowy] duch kierował wszystkimi tymi
poczynaniami, włącznie z zajęciem przez
sam tylko lud Boży stanowiska przeciw silnie okopanym zwolennikom transfuzji
krwi. Bez kierownictwa ducha Bożego na pewno nie byłoby możliwe stawić
czoło gwałtownemu naporowi kpiny i szyderstwa oraz „rad” życzliwych
krewnych czy poważanych autorytetów medycznych, usiłujących wyperswadować tę
postawę. Nie, tak nieugiętego
obstawania przy świętości krwi nie da się przypisać jedynie ludzkiemu
rozumowaniu i przewodnictwu. Cała chwała i uznanie należy się kierownictwu
ducha Jehowy. Ciało
Kierownicze po raz kolejny udowadnia zupełną ignorancję faktów z dziedziny
nauki i medycyny odnośnie zupełnego braku związku pomiędzy spożywaniem krwi
a transfuzją krwi. Swoje „rewelacje” przypisują Bogu i w
konsekwencji Jego obciążają śmiercią niewinnych ofiar, w tym tysięcy
bezbronnych dzieci. Z jednej strony powołano do istnienia Służbę Informacji
o Szpitalach, której pracownicy pieczołowicie czytają, analizują i gromadzą
materiały na temat nowoczesnych metod leczenia bez krwi, a z drugiej świadomie
wprowadzają w błąd miliony szczerych chrześcijan, zabraniając im ratowania
życia wbrew wersetom, na które sami się powołują. Miejmy
nadzieję, że osoby trzeźwo myślące i rzeczywiście „pozwalające, by kierował nimi Bóg” dostrzegą te rażące
niekonsekwencje, sprzeczności i manipulacje, i nie pozwolą by wpływ na
kwestie dotyczące życia i śmierci ich samych i ich rodzin podejmowała grupa
szarlatanów z Brooklynu.
|